09.08.2024, 22:01 ✶
No dobra, w pełni zaakceptował bycie skarbem. Zdziwienie ustępowało doszukiwaniu się dziwnego motywu, kompletnie niejasnego.
- Oh… - jojknął na informację o zmarłym ojcu. W pierwszym odruchu chciał powiedzieć, że tu też są dopasowani, bo jego ojciec też powoli umiera, ale darował sobie. Pokiwał ze zrozumieniem głową na informacje o przyjeździe, bo myślał, że z Włoch czy Hiszpanii ciężko by mu było się przystosować do Anglii, ale to była Ameryka. Lubił takie emocjonalne przejażdżki. - W takim razie dobrze, że ma ciebie. - tak, był dobrym synem, prawda? Powinien mu to powiedzieć? Nie był jego opiekunką.
Chociaż ulice były z początku zatłoczone, to im dalej szli ludzi było mało. Ciekawe co by było w piątek, wtedy na pewno by tu się szpilki nie wsadziło. O już tam widział bar, proszę, masa ludzi by tam była, a jeszcze jakby mecz jakiś był, to już w ogóle nie byłoby szans.
- Tak, zająłem się tym i nie martw się, te obrazy wryły mi się porządnie w pamięć, z resztą są dość charakterystyczne. Te pająki są wielkie. - dopowiedział, marszcząc brwi i czując, jak zimny dreszczyk przebiega mu po plecach na wspomnienie tych widoków. Pająk wielkości jamnika, straszne, po co mieć dziecko, jak kupisz sobie pająka i już masz coś rozmiaru niemowlaka do opiekowania się.
Na odmianę jego imienia, coś mu drgnęło w głowie. Ależ go trybiki zgrzytały co chwila przy nim, czasami miał wrażenie, że powinien sobie zwoje naoleić.
- Wierzę na słowo. - oby miał rację, w końcu dziewczyna zasługuje na odrobinę sprawiedliwości, prawda? Z chęcią jednak zerknie w te dokumenty. Nie znał się zbytnio na papierologii, ale kto wie, może to nie jest aż takie trudne, w końcu wszystkiego da się nauczyć.
Czupryna mu zalatała kiedy pokiwał entuzjastycznie głową. Tak, porozmawia z nią, tylko, że...
- Mam nadzieję, że mi starczy charyzmy, rzadko mam okazję rozmawiać z dziewczynami na ten temat, albo tak ogólnie, do tego tak młodymi, bo ona nie miała wielu lat kiedy została zabita. - rozpoczął wypowiedź do niego, ale im dalej w las, tym bardziej zaczynał myśleć na głos. - Dołączysz do mnie później? Nie chcę czegoś zepsuć, a tu jest dużo do psucia. - nie był pewien czy podoła, a drugiej szansy może nie być, w końcu Marta będzie już wiedziała o co im chodzi? A innej strony, czemu miałaby się zapierać i odmawiać pomocy? Może te wspomnienia są dla niej bolesne? Może coś naprawdę blokuje jej pamięć? - Będę się musiał ubrać sensowniej. - rzucił, natychmiast patrząc w dół i wygładzając ubranie. Jak robić reportaż, czy udawać reportera, wywiadowcę, to lepiej chyba się prezentować w ten czy inny sposób. Jak ubiera się reporter? Zerknął na Enzo, przypomniał sobie jak wyglądał ostatnio. Nie, to były złe przykłady.
- Oh… - jojknął na informację o zmarłym ojcu. W pierwszym odruchu chciał powiedzieć, że tu też są dopasowani, bo jego ojciec też powoli umiera, ale darował sobie. Pokiwał ze zrozumieniem głową na informacje o przyjeździe, bo myślał, że z Włoch czy Hiszpanii ciężko by mu było się przystosować do Anglii, ale to była Ameryka. Lubił takie emocjonalne przejażdżki. - W takim razie dobrze, że ma ciebie. - tak, był dobrym synem, prawda? Powinien mu to powiedzieć? Nie był jego opiekunką.
Chociaż ulice były z początku zatłoczone, to im dalej szli ludzi było mało. Ciekawe co by było w piątek, wtedy na pewno by tu się szpilki nie wsadziło. O już tam widział bar, proszę, masa ludzi by tam była, a jeszcze jakby mecz jakiś był, to już w ogóle nie byłoby szans.
- Tak, zająłem się tym i nie martw się, te obrazy wryły mi się porządnie w pamięć, z resztą są dość charakterystyczne. Te pająki są wielkie. - dopowiedział, marszcząc brwi i czując, jak zimny dreszczyk przebiega mu po plecach na wspomnienie tych widoków. Pająk wielkości jamnika, straszne, po co mieć dziecko, jak kupisz sobie pająka i już masz coś rozmiaru niemowlaka do opiekowania się.
Na odmianę jego imienia, coś mu drgnęło w głowie. Ależ go trybiki zgrzytały co chwila przy nim, czasami miał wrażenie, że powinien sobie zwoje naoleić.
- Wierzę na słowo. - oby miał rację, w końcu dziewczyna zasługuje na odrobinę sprawiedliwości, prawda? Z chęcią jednak zerknie w te dokumenty. Nie znał się zbytnio na papierologii, ale kto wie, może to nie jest aż takie trudne, w końcu wszystkiego da się nauczyć.
Czupryna mu zalatała kiedy pokiwał entuzjastycznie głową. Tak, porozmawia z nią, tylko, że...
- Mam nadzieję, że mi starczy charyzmy, rzadko mam okazję rozmawiać z dziewczynami na ten temat, albo tak ogólnie, do tego tak młodymi, bo ona nie miała wielu lat kiedy została zabita. - rozpoczął wypowiedź do niego, ale im dalej w las, tym bardziej zaczynał myśleć na głos. - Dołączysz do mnie później? Nie chcę czegoś zepsuć, a tu jest dużo do psucia. - nie był pewien czy podoła, a drugiej szansy może nie być, w końcu Marta będzie już wiedziała o co im chodzi? A innej strony, czemu miałaby się zapierać i odmawiać pomocy? Może te wspomnienia są dla niej bolesne? Może coś naprawdę blokuje jej pamięć? - Będę się musiał ubrać sensowniej. - rzucił, natychmiast patrząc w dół i wygładzając ubranie. Jak robić reportaż, czy udawać reportera, wywiadowcę, to lepiej chyba się prezentować w ten czy inny sposób. Jak ubiera się reporter? Zerknął na Enzo, przypomniał sobie jak wyglądał ostatnio. Nie, to były złe przykłady.