Zaciągnął się papierosem, który choć zawsze działał na niego uspokajająco, tak teraz jeden to było za mało, aby nie wyglądał na wkurzonego. Postanowił wysłuchać Stanleya, jego wyjaśnienia odnośnie całego cyrku z porwaniem skrzata. Nie przerywał mu. Lecz wciąż wpatrywał się w oblicze Borgina, obserwując także jego ruchy. Umiejętność komunikacji mentalnej by im znacznie łatwiej ułatwiała porozumiewanie się nawet na odległość.
Chłopak przyznał się do tego, że zamierzał posunąć się do działań Ministerstwa, ale zmienił plany. Kolejne słowa sprawiły, że Richard uniósł brew ku górze. "No chyba nie..." – zaczął się w myślach domyślać, o co chodziło z wysyłaniem skrzata za granicę. Ścisnęło go coś w środku, obawiając chyba zobaczyć list od brata z takim poleceniem. Wysłanie skrzata między krajami nie jest trudne. Bracia Mulciber, jeżeli potrzebowali coś pilnie załatwić w naprawdę naglących sprawach, coś dostarczyć, wysyłali swoich skrzatów dzięki świstoklikowi. Ostatnio tak zrobił Robert w maju, wysyłając mu Selar do domu w Oslo.
Nie odzywał się. Zarejestrował równomierne rozrywanie listu przez bratanka, jakby nie chciał mu pewnej części wiadomości pokazać. Zmarszczył brwi, ale sięgnął po podsuniętą pierwszą część listu. Spojrzał na treść. Charakter pisma był mu bardzo dobrze znany. "Testujesz mnie czy jaki chuj...?" – zadał sobie pytanie, które skierowałby do Roberta. Z nerwów zgniótł ten list w dłoni. Patrząc wciąż na swoją zaciśniętą pięść. Belenos na szczęście był tutaj, więc mógł ho przywołać. Odesłać do kamienicy. Spojrzał na Stanleya, który właśnie zaproponował alkohol. Skinął mu w zgodzie, że napije się.
Wsadził papierosa do ust i raz jeszcze spojrzał na list, rozwijając go. Myślał. Analizował. Zastanawiał się. Dlaczego mu to robił. Zaciągnął się ponownie i wyjął papierosa z ust. Wypuszczając zaraz dym.
- Listy z zagranicy nie przychodzą tak szybko jak w danym kraju. Do mnie też niektóre przychodziły z dzień dwa później.Napomknął o terminie wysyłki i dostawy. W końcu w obu kierunkach, do przebycia było morze. Do Norwegii trasa do pokonania mogła być dłuższa od Francji.
- Tak samo może być z wysyłaniem listu z Francji.
Dodał uważnie patrząc na Stanleya. Dając do zrozumienia, iż wie gdzie jest jego brat. W jakim kraju się zatrzymał. Brakowało tylko znać miasto i adres zameldowania. Na Francję dał mocny nacisk, nie kryjąc się z tym, że nie przepadał za tym krajem, po ostatnich akcjach. To aż nie mieściło się w głowie, dlaczego Robert tam wrócił.
- Powiedz mi, gdzie dokładniej zatrzymał się Robert. Potrzebuję wysłać mu list.
Wrócił do tego tematu. Nie podejmowałby go, gdyby nie ta cała upierdliwa akcja z porwaniem skrzata. To poszło już za daleko.