Interesujący widok ukazał się Nicholasowi, kiedy wyłonił się z wody. Magiczny krąg. Rytualistycznie ułożone kamienie niczym kopia Stonehenge. Rozglądając się wokoło, nie było tutaj nikogo, kto by tego miejsca pilnował. Travers podpłynął do brzegu, jak jego towarzysze i wyszedł na ląd jaskiniowy. Rozglądał się wokół miejsca, w jakim teraz znaleźli. Powoli przemierzał kroki, lustrując wejście czy wyjście do tej części jaskini. Celując w nie różdżką, gdyby coś się postanowiło wyłonić. Na razie nikt nie postanowił ich ugościć. Ruszył dalej przenosząc wzrok na krąg, jaki bardziej zainteresował Atreusa. Nic dziwnego, skoro dostrzegli tam leżących uprowadzonych aurorów. "Idioci, skoro dali się wrobić w pułapkę." – pomyślał na ich temat Nicholas. Nie przejmując się samym zapachem czarnej magii, do której był przyzwyczajony.
Jego wzrok spoczął na trumnie. Ona stanowiła interesujący dla niego artefakt. Wykopany widocznie z ziemi. Podszedł do niej, zlustrował z każdej strony. Doświetlał sobie różdżką. Chcąc dostrzec coś, co mu powie jak dawno wykopana.
- Krąg jest uruchomiony. Nie ryzykowałbym w tej chwili.Stwierdził, sądząc po poświacie magii, jaka otaczała kamienie. Mógł się mylić, ale zachowywał po prostu ostrożność. Skupionym będąc na trumnie, cofnął się o krok, dwa i rzucił zaklęcie zdejmujące pokrywę, chcąc spojrzeć, czy tam leżą jakieś szczątki kogoś.
Czy może zawierała inne skarby niż ciało jakiegoś czarodzieja. Chciał rozwiać albo potwierdzić przypuszczenia, czy ktoś nie próbuje rytuału ożywienia? Czy może przeniesienia? Czy może pojmani aurorzy to ofiary dla kogoś?
Jeżeli w tej trumnie nic nie było, Nicholas dałby sobie z nią spokój i zwrócił większą uwagę na rytuał oraz obsydiany.
Rzut na percepcję, czy coś jest w trumnie
Sukces!
Sukces!