— Dokładnie! Poza tym, jest też kwestia badań, w których to badacz popełnił błąd. Takie artykuły nie są publikowane, a przecież z takich przypadków również można wyciągnąć jakąś naukę. Gdybym miała więcej czasu, być może sama stworzyłabym czasopismo dla wszystkich odrzuconych artykułów.
Cieszyła się z odnalezienia człowieka o podobnych poglądach. Na tego typu przyjęciach ludzi zniechęcały poruszane przez nią tematy. Podczas ostatniego imprezy towarzyskiej wszyscy dzielący z nią stolik opuścili go, gdy zaproponowała dyskusję na temat zastosowań bawolego prącia.
— Och, wcale nie. Więcej książek i nauczycieli jest anglojęzycznych — odpowiedziała. Nie zrozumiała, co mężczyzna miał na myśli. Nie pomyślałaby o trudnościach dotyczących z rozmowami z innymi ludźmi w życiu codziennym. Natomiast Anthony nie wiedział, że "wszyscy wokoło" Urlett to głównie jej skrzatka. Czarownica jednak nawiązała i do docelowego tematu — musiała poruszyć wątek "anglojęzycznych społeczności". — Brytyjczyków nie ma u nas prawie w ogóle, głównie są to osoby włączone do islandzkich rodzin poprzez mariaż. Wie pan, Islandczyków nie ma wielu, co dopiero czarodziejów. Każdy oprócz islandzkiego zna jeszcze norweski, szwedzki, albo właśnie angielski. Jest to niezbędne w zdobywaniu wykształcenia, kontaktach biznesowych i towarzyskich.
Urlett szybkim ruchem dłoni poprawiła grzywkę, którą rozwiał nieco wieczorny wiatr. Przyjemnie gawędziło jej się z panem Shafiqiem. Dobrze zrobiła opatrując go na cel... Ale chociaż zapowiadał się obiecująco, zostawało tak wiele do zrobienia.
— Worcester Park, wynajmuję mieszkanie od pani Eden Lestrange. Pracuję w zakładzie farmaceutycznym pana Delacour. — Jej szybka odpowiedź mogła też wyjaśnić obecność zagranicznego gościa na wieczorku karcianym. — Pan mnie tak wypytuje, a przecież mnie też interesuje więcej pana poznać. — Uśmiechnęła się szeroko. — Zauważyłam, że znaczenie duże przywiązuje pan do pracy dla Ministerstwa. Bo to powód noszenia jego sygnetu, prawda? Pan zna islandzki, więc zgadywałabym, że zajmuje się pan stosunkami międzynarodowymi, jednocześnie wtedy nie pytałby mnie pan o anglojęzyczne społeczności. Powinnam założyć, że znajomość języka jest hobbistyczna? Dla sztuki może? A może kobiety?