Tego rodzaju ekshibicjonizm emocjonalny nie był dla Philipa naturalny - nawykł do tego aby wszystko zachowywać dla siebie i nie obnażać się w ten sposób przed drugim człowiekiem. Próba zmiany swojego postępowania w postaci otworzenia się przed drugim człowiekiem w perspektywie czasu przyniosła mu zarówno dobre rzeczy, jak i złe - w obecnej sytuacji skupiał się wyłącznie na tych wszystkich złych rzeczach, widząc w tym swoją słabość i wrażliwość na jakiekolwiek ataki ze strony innych ludzi.
W teorii rozmowa o tym powinna pozwolić znaleźć ukojenie, uzyskać nową perspektywę. To nie powinno mieć miejsca - tego rodzaju rozmowa nie powinna mieć miejsca, gdyż wystawiał się kolejnej osobie. Alkohol pozostawał złym doradcą, przełamującym jego wewnętrzne opory. Złym doradcą także okazywał się także gospodarz - nie odmawiał mu alkoholu w momencie, kiedy należało odstawić trunek poza zasięg jego wzroku i rąk. Dostawał to, czego pragnął - chciał utonąć w alkoholu.
— Taak... to właśnie to. Gdybym bardziej się postarał... to ile mógłbym dokonać... gdybym wszystko zrobił lepiej, zgodnie z czyimiś oczekiwaniami... — Philip przytaknął. Słowa Anthony'ego trafiły na podatny grunt. Starał się dostrzec w tym coś więcej, Nie chodziło już o to, co miało miejsce na rejsie. Bez wdawania się w szczegóły odnosił się do swoich skomplikowanych relacji z drugim człowiekiem. Wszystkich tych, które zawsze starał się uprościć do granic możliwości.
— A skąd... ja wezmę... smoka, na którym da się polatać? Pod... podoba mi się ten pomysł... latałeś kiedyś? — Utonąwszy już w alkoholu uznał to za doskonały pomysł i zarazem za wart zrealizowania. Brawura nie była mu obca, tak jak podejmowanie tego rodzaju zachowania mając w poszanowaniu swoje bezpieczeństwo, zdrowie i życie. Zdrowy rozsądek nie miał możliwości dojścia do głosu. Najbliżej było mu do rezerwatu Rowle'ów.
— Chyba... muszę wstać... — Wymruczał podczas stawiania swojej szklanki z alkoholem na podłodze, przypadkiem ją przewracając. Zaczął się podnosić niezgrabnie z tego pufa z zamiarem dostania się do łazienki. Nie dość, że wypił za dużo, to jeszcze nie w swoim domu. Powrót do swojego domu będzie prawdziwym wyzwaniem. Poza tym stał się marnym kompanem. Teraz daleko było mu do duszy towarzystwa, jaką był podczas tego feralnego rejsu.
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate