Rozmowa z Penny i Matthew (Stanley)
Pozostałymi klientami zajmuje się Olivia: Anthonym, Lorien, Lyssą, Jonathanem
Obecny przy stoisku nadal jest Leon Bletchley
Sytuacja nie wyglądała ciekawie, kiedy musiał swoją uwagę skupić na dziewczynie, zarzucającej mu wadliwość produktu. W tym nie fortunnym czasie, pojawiło się nagle więcej osób, zainteresowanych stoiskiem. Tristan spojrzał na nich, aż ostatecznie na Olivię. Mając nadzieję, że na chwilę zajmie się klientami, a Leon w geście wyrozumiałości, poczeka aż będą wolni.
Tristan skupił się na wyjaśnieniach Weasleyowej, po okazaniu jej swoich pytań zapisanych na kartce notesu, chcąc wiedzieć, z jakim problemem dokładniej przyszła do niego. Pomijając już zdobytą informację, że prowadziła swój sklep, klient popełnił błąd przychodząc do niej z reklamacją. Tristan nie widział tutaj swojej winy. Nie miał też pojęcia, co klient zrobił z przedmiotem, jaki zakupił u niego. Musiał to być natrętny buc, który mógł również chcieć źle dla niego. Może wiedział, że Ward jest mugolakiem i zrobił to specjalnie? Nie sprawdzi tego.
Gdy dziewczyna skończyła mówić, przewrócił kartkę notesu i już chciał pisać jej odpowiedź, lecz w tym czasie wtrącił się jej towarzysz. Wstrzymał się na razie z pisaniem i pozwolił sobie go wysłuchać.
Mężczyzna poruszył kwestie kodeksu karnego, chcąc go postraszyć więzieniem? Próbowali go zastraszyć? Dał sobie chwilę zastanowienia, skupiając przez parę sekund swoją uwagę na Matthewie. Pokiwał głową, jakby zrozumiał co mu powiedzieli. Spojrzał na notes i zaczął pisać swoje wyjaśnienia obronne.
Ale kiedy usłyszał "… To nie pierwszy raz, gdy ktoś próbuje wyłudzić od nas pieniądze, pokazując nie nasz produkt." Zerknął na Olivię. Teraz to mu się zrobiło wewnętrznie ciepło. Bo właśnie miał przed sobą dziewczynę, która pokazywała jego produkt, jaki zakupiono we wczesnych godzinach kiermaszu, a na stole leżały takie same wyroby broszki motylowej, ale z posiadanymi innymi kamieniami. Wrócił więc do pisania. Musiał się skupić."Odpowiadając Panience.
Klient, dokonując zakupu na naszym stoisku, został poinstruowany odpowiednio o przedmiocie, jak go użytkować. Jak czyścić. Dostał także wizytówkę z moimi danymi adresowymi i nazwą stoiska. Nie odpowiadam za nieodpowiedzialność i nieostrożność klientów, którzy wykorzystują produkt w innym celu niż są do tego przeznaczone. Co klient zrobił z przedmiotem, że go uszkodził? Niech Pani się przyjrzy, czy nie doszło do specjalnego jego zniszczenia. Kamienie są mocno przyspawane do metalu. Ręcznie nie da się ich oddzielić.
Nie rozumiem, dlaczego z uwagami, klient nie wrócił się na tutejsze stoisko, tylko świadomie pomylił z pani interesem. Nasze stoisko ma nazwę Magiczne, gdyż z moją dziewczyną łączymy mój wyrób jubilerski z jej eliksirami, dając dodatkowe efekty tym przedmiotom. Zwrotu pieniężnego mogę dokonać tylko klientowi, któremu sprzedałem przedmiot. Nie osobie, która próbuje mi wmówić coś, czego nie można udowodnić. Bo może ta broszka jest podobna do moich, ale w takim stanie jej nawet nie przypomina?
Prowadzi Pani swój interes. Nie miała Pani klientów, którzy przychodzili z takimi problemami? Czy to pierwszy przypadek niezadowolonego klienta, który nawet pomylił twórców?
Odpowiadając Panu.
Pana towarzyszka nie kupowała u mnie przy tym stoisku tego produktu. Jak napisałem wyżej, to nie podlega zwrotowi pieniędzy. Broszka mogła zostać zniszczona z winy klienta, nie mojej. Nikogo nie wprowadzamy w błąd. Zapewniam Pana, że znam kodeks karny. Wiem, jakie są stawki kary pieniężnej, a nawet ile lat można spędzić w więzieniu. Ale zapewniam, moje produkty są naprawdę dobrej jakości i wytrzymałości."
Napisawszy to, odwrócił notes w stronę Penny i Matthew, aby na spokojnie przeczytali.
Jeżeli Leon w którymś momencie chciał im przeszkodzić na prośbę Olivii, Tristan spojrzał na niego, kiwając głową, aby na razie odpuścił. Chciał spróbować sam sobie poradzić, uporać z problem. Pracował w księgarni, miał styczność z różnymi klientami. Różnymi charakterami. Tym razem stanął na wysokości zadania prowadząc coś swojego we współpracy z ukochaną. Musiał być stanowczy, opanowany, cierpliwie tłumaczyć, mimo swojej niemowy, niepełnosprawności, która wystarczająco nie ułatwia mu życia. Wewnętrznie odczuwał trochę stres. To było przecież oczywiste.