Wyszli na zewnątrz i Ula mogła ujrzeć stary, zrujnowany budynek w całej okazałości. Jedna wieżyczka, wybite okna z potencjałem na witraże, zapadnięta kopuła, ale poza tym najłatwiej było opisać budynek jako mały wiktoriański zameczek. Prawdopodobnie został zbudowany na podstawie warowni z czasów Tudorów.
— Tak na prawde najważniejsze są dla mnie dwie kwestie — uniósł w górę prawą dłoń i wyliczył je małym i serdecznym palcem, unosząc je w górę, pozostawiając trzy pozostałe zwinięte w dłoni. Na małym błysnął sygnet z czymś, co wyglądało jak koślawa literka A. Jeżeli jednak panna Brzęczyszczykiewicz przyjrzała się błyskotce, rozpoznała emblemat jako zwykłą kosę do cięcia siana, jakiej często używano na wsiach w czasach preindustrialnych, a nawet i teraz do mniejszych poletek czy terenów zachwaszczonych.
— Po pierwsze wyślę pani, jak już się pani zgodzi, wzory ze świętej geometrii, aby zabezpieczyć przestrzenie ogrodu przed nieproszonymi gośćmi, chcę aby zabezpieczenia były wkopane w glebę i ukryte odpowiednim nasadzeniem. Drugą sprawą jest gaik... Proszę tędy.
Ogród był bardziej niż zaniedbany. Wszędzie pleniły się byliny i chwasty, dziki bez, połowicznie uschnięty straszył, a nie ozdabiał, stara jabłonka zdziczała. Gdzieniegdzie wystawały jakieś zapomniane liliowce, uschnięte po tegorocznym kwitnieniu. Ogród wymagał generalnego porządku i nowego zaplanowania. Wycięcia uschniętych drzew i nowych nasadów. Potrzebował wiele miłości.
Już idąc tylko krok przed Ulą, Morpheus, do którego czepiały się wszystkie listki, gałązki i chwasty, upewniając dziewczynę, że jest materialny i rzeczywisty, poprowadził ją szerszą ścieżką, którą ktoś wyciął w krzakach, krzywo, nierówno, ale do celu. Na to miejsce był idealny widok z wieżyczki i okna głównej sypialni, ale tego już nie musiała wiedzieć.
Najdziwniejsze jednak w miejscu było to, że kawałek trzy metry na trzy został przekopany, a w pięciu miejscach, na narożnikach i w centrum, wkopano jakieś granitowe plytki. Morpheus pospieszył z wyjaśnieniami.
— Filary, wkopane na dwa metry wgłąb. Tutaj stanie rzeźba Apollina. Chciałbym, żeby dookoła powstał gaik persymonowy, tak aby cały rok rzeźba była wyeksponowana, ale i cieszyła cieniem. Będę tu spędzał sporo czasu.