29.07.2024, 14:50 ✶
Atreus wcale nie był taki chętny, żeby się do tego Belfastu udawać. Noc spędził w towarzystwie Victorii i Brenny, siedząc w New Forest i pilnując tego pierdolnika, który wywołał wywiad z Laurentem. Nawet jeśli wyglądał, jakby siedział tam z konieczności, to mimowszystko martwił się o kuzyna. Ale popołudniu trzeba było zebrać dupę w troki i stawić się w odpowiedzi na list od Harper.
Nigdy nie był przesadnie zainteresowany tym, co działo się w mugolskiej społeczności, swoją znajomość sytuacji ograniczając do minimum - jakiegoś wymaganego przez Ministerstwo poziomu. Dlaczego w ogóle mugole by się w tym Belfaście mieli okładać, to nie miał bladego pojęcia. Co natomiast wiedział, to to że jeśli faktycznie maczali w tym palce zwolennicy Czarnego Pana, musiał jak najszybciej dojść do tego i potwierdzić przypuszczenia, które w pierwszej kolejności zmusiły Moody do posłania w to miejsce aurorów.
Miał na sobie jakieś mugolskie ubranie, pozwalające mu wtopić się w tłum przemykających po ulicach ludzi. Najnudniejsze w swej prezencji, jakie tylko udało mu się znaleźć. Włosy miał magicznie przyciemnione, a pod nosem znajdował się aktualnie bujny wąs, co miało uniemożliwić łatwe rozpoznanie go, gdyby potencjalni Śmierciożercy byli na bieżąco ze wszystkimi gazetami magicznego świata.
Po teleportacji Bulstrode mógł prawie wszystko, dlatego pierwsze co zrobił to zapalił papierosa. Paczkę wrzucił z powrotem do kieszeni cienkiej, zarzuconej na siebie kurtki, a potem ruszył przed siebie. Kierunek - miasto.
Nigdy nie był przesadnie zainteresowany tym, co działo się w mugolskiej społeczności, swoją znajomość sytuacji ograniczając do minimum - jakiegoś wymaganego przez Ministerstwo poziomu. Dlaczego w ogóle mugole by się w tym Belfaście mieli okładać, to nie miał bladego pojęcia. Co natomiast wiedział, to to że jeśli faktycznie maczali w tym palce zwolennicy Czarnego Pana, musiał jak najszybciej dojść do tego i potwierdzić przypuszczenia, które w pierwszej kolejności zmusiły Moody do posłania w to miejsce aurorów.
Miał na sobie jakieś mugolskie ubranie, pozwalające mu wtopić się w tłum przemykających po ulicach ludzi. Najnudniejsze w swej prezencji, jakie tylko udało mu się znaleźć. Włosy miał magicznie przyciemnione, a pod nosem znajdował się aktualnie bujny wąs, co miało uniemożliwić łatwe rozpoznanie go, gdyby potencjalni Śmierciożercy byli na bieżąco ze wszystkimi gazetami magicznego świata.
Po teleportacji Bulstrode mógł prawie wszystko, dlatego pierwsze co zrobił to zapalił papierosa. Paczkę wrzucił z powrotem do kieszeni cienkiej, zarzuconej na siebie kurtki, a potem ruszył przed siebie. Kierunek - miasto.