Geraldine zawsze musiała sprawdzić, dotknąć, czy cokolwiek innego, nawet jeśli byłaby sama. Nie należała do szczególnie ostrożnych osób, przez co nieraz wpakowała się w kłopoty. Nie nauczyło jej to jednak niczego, bo nadal to robiła. Ciekawość była zbyt silna. Nie byłaby więc sobą, gdyby nie podeszła do drzewa, a przynajmniej dzięki temu też stała się spokojniejsza, przynajmniej upewniła się, że to nie był trup.
- Halucynogenny? Mogłoby nam to umilić wędrówkę po tych mokradłach.- Odparła z uśmiechem, choć wolałaby mimo wszystko uniknąć dodatkowych atrakcji. Wyjście z bagien i bez tego okazało się być dosyć trudnym wyzwaniem, chociaż nie mówiła tego na głos. Ścieżkę którą podążały wybierała instynktownie, tak naprawdę nie miała zielonego pojęcia, jak daleko jeszcze przyjdzie im iść. - Jakby te bagna same w sobie nie były wystarczająco przerażające. Myślę, że ktoś chce wystraszyć wszystkich, którzy się tu znajdują. Całkiem nieźle mu to idzie.- Sama Geraldine czuła się w tym miejscu nieswojo, a raczej rzadko kiedy miewała takie odczucia.
Czuła się trochę jak intruz, w końcu nie wiedziała gdzie jest, nie mogła stąd wyjść w momencie w którym miała na to ochotę, nie miały też pojęcia, co jeszcze przyjdzie im tutaj znaleźć. Ktoś zdecydowanie nie chciał, aby ludzie czuli się tutaj zbyt komfortowo. -Tak, jestem tego samego zdania, musimy być blisko wyjścia, nie sądzę by się chciało komuś pchać w głąb mokradeł.- Ruszyła ponownie przed siebie, a przynajmniej próbowała. Kiedy cofała się przed tym kłębkiem szmat niefortunnie dość stanęła. Noga ugrzęzła jej w błocie. - Kurwa mać. Wiedziałam, że to się tak skończy.- Próbowała wyciągnąć stopę, aczkolwiek błoto wydawało się dość mocno ją trzymać. Zaparła się na wolnej nodze i po raz kolejny próbowała wyciągnąć nogę. - Chyba utknęłam.- Nie chyba, a na pewno. Liczyła na to, że dziewczyna pomoże jej się wydostać.