— Najbardziej dotyczyło to młodzieży, ale Puchar Domów zachęcał opiekunów domów do faworyzowania. Gdy tak pomyślę, przypominam sobie taką złośliwą dwójkę, Richard i Robert, blizniaki ze Slytherinu. Po nich bardzo było widać indoktrynację i dumę z przynależności do elitarnej grupy — zrobił w powietrzu cudzysłów. Mulciberowie odnosili znacznie większe sukcesy gdy byli rozdzieleni, takie wnioski utrzymywał Morpheus. Najpierw Robert, którego nawet lubił i współpracował z nim na polu zawodowym, porzucił Departament Tajemnic na rzecz odlewania świeczek w swojej piwnicy, a później Richard wrócił z Norwegii, gdzie był aurorem. Morpheus wiedział tyle, co plotki, bo nieszczególnie interesowała go ta dwójka, ot kolejny zubożały ród czystokrwistych. Trochę bardziej się nimi przejął, gdy dowiedział się, że Lorien wyszła za Roberta, ale nie wnikał w jej osobiste pobudki. Może penis był dostatecznie dobry, aby zasilić ich skarbiec posagiem.
— Nie pracuję z przepowiedniami, bo ładnie się usmiecham — zażartował, chociaż rzeczywiście miał go promienistego. — Chociaż dar mojej matki był znikomy, to skumulował się we mnie i zbyt często widzę przyszłość innych, nawet gdy nie chcę tego robić. Przez tyle lat da się przyzwyczaić, ale w szkole nie było najłatwiej. Szukałem więc odosobnienia. Do dziś najbardziej lubię się z okluemntami.
Uczucie umagicznienia tętniło w jego żyłach, razem z alkoholem. Energia przestrzeni, ekscytacji tłumu i muzyka wprawiały go w doskonały nastrój
— Ha, chyba już wiem skąd Teddy, znajomy mojej bratanicy, bierze pomysły na magiczne drinki. Ogarnęło mnie pragnienie, aby tańczyć i śpiewać. Co było w twoim? I czy mi potowarzysz? — zaprosił ją na parkiet, jeszcze nie widząc, że magiczny drink był dla wszystkich taki sam i inni uczestnicy celebracji również byli w humorze do zabawy, potrzebowali jedynie zachęty, a magia ułoży wszystko na swoich miejscach. Magia wybrała role, odegrała w płacie skroniowym rolę implikatora pamięci mięśniowej układu oraz w móżdżku, dla koordynacji. Sygnatura neuronowa została utworzona na moment trwania zaklęcia z eliksiru.
Guinevere i Morpheus stanęli naprzeciw siebie na parkiecie, światła migotały wokół nich, rzucając delikatne cienie na ich sylwetki. Guinevere, w srebrnej sukni, błyszczała jak gwiazda, jej oczy pełne tajemnicy. Morpheus pomyślał, że może to było to, może właśnie potrzebował osoby takiej jak ona.
Muzyka rozpoczęła się, a ich ciała natychmiast znalazły wspólny rytm. Guinevere poczuła mocne, ale delikatne dłonie Morpheusa prowadzące ją z precyzją i gracją. Każdy krok, każde obroty były jak zapisane w gwiazdach. Jedna pod łopatką, druga zajęta jej dłonią. To nie był jednak walc, gdzie zadaniem kobiety było ślicznie wyglądać i odpoczywać na ramie mężczyzny. To było tango, gdzie walczy się o dominację.