22.07.2024, 16:59 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.07.2024, 17:36 przez Brenna Longbottom.)
Brenna zdążyła zanurkować na tyle wcześnie, aby nie zmiotło jej i nie cisnęło o ściany, choć podmuch i tak zmierzwił jej włosy i przesunął po podłodze – może i dobrze, bo dzięki temu nie walnęła jej jedna z części przewracającego się stołu. Zdążyła jeszcze zobaczyć z poziomu podłogi, że akurat ten moment lord Anthony wybrał sobie na obcałowywanie pod stołem jej brata, zapewne w przekonaniu, że obaj zaraz zginą – ale nawet na tę scenę czarodziejka nie zwróciła wielkiej uwagi, zbyt skupiona na tym, aby najpierw nie dać się wymieść, a potem na wirze, narastającym wokół Nory i jej ukochanego.
Oboje unieśli się w powietrze, a trąba powietrzna, błyskająca błękitem, wprawiała już w ruch powietrze w całej sali. Fruwały półmiski i sztućce – Maeve zdołała złapać jeden w locie, zanim poczołgała się ku kolumnie, by opleść ją obiema rękami, fruwały potrawy, waza z misą omal nie trafiła szlachcica Vakela, który kulił się w jednym z kątów, mamrocąc coś o tym, że powinien był to przewidzieć. Specjalista od duchów i egzorcyzmów Sebastian, rzucony w ich stronę, przeczołgał się obok Brenny i Atreusa, najwyraźniej zdecydowany szukać kryjówki gdziekolwiek, byle nie obok nich, krzycząc coś o tym, że to na pewno jej wina, ale jego głos zaraz utonął w wyciu wiatru. Jakiś zabłąkany kurczak, co wiatr go poderwał z jednego z talerzy, walnął go w bok.
– Nie da się jej powstrzymać! Dziewczyna jest źródłem! A mówiłam, że trzeba poczekać z cholernymi ślubami, aż nauczy się to kontrolować! I nawet nie próbuj jej zabić, czysta moc rozerwie cię na strzępy! – zawołała, chcąc przekrzyczeć świst rozszalałego żywiołu, odruchowo mocniej zaciskając palce na jego ręce.
Oczywiście, gdyby jednak czysta moc nie rozerwała go na strzępy, bardzo prawdopodobne, że zrobiłaby to królowa. Tymczasem jednak Brenna odwróciła się i wolną dłonią posłała magiczną energię prosto ku ścianie, za plecami królowej, zawalając jej część. Wiatr wprawdzie porwał niemal natychmiast kamienie, pył rozszedł się po sali, ale przynajmniej powstała droga ucieczki, do której mogli spróbować doczołgać się goście, mający szczęście znaleźć się dostatecznie blisko. Przede wszystkim królowa i osłaniający ją wciąż Albus.
Chociaż Brenna wcale nie była pewna, czy to cokolwiek da. Obawiała się, że to, co narasta w tym wirze zaraz pęknie i wtedy cały zamek zacznie się walić, a ona wprawdzie mogła dokonać pięknej teleportacji nad pobliskie jezioro, mogła jednak wyrzucić w ten sposób trzy, może cztery osoby.
– Cala! Na litość pani księżyca, DAJ IM SWOJĄ ZGODĘ! – wrzasnęła, kiedy nad ich głowami przefrunęło krzesło. Z wciąż uczepioną go kurczowo jakąś drobną dziewczyną.
– Daję ci ją!!! – zawołała królowa, którą z resztek tronu właśnie usiłowali uwolnić Morpheus i Albus. – Jest twoja! Jest twój!
I fala magicznej energii rozeszła się znów po pomieszczeniu, tym razem jednak nie była niszcząca.
Moc królewny zaczęła opadać.
Oboje unieśli się w powietrze, a trąba powietrzna, błyskająca błękitem, wprawiała już w ruch powietrze w całej sali. Fruwały półmiski i sztućce – Maeve zdołała złapać jeden w locie, zanim poczołgała się ku kolumnie, by opleść ją obiema rękami, fruwały potrawy, waza z misą omal nie trafiła szlachcica Vakela, który kulił się w jednym z kątów, mamrocąc coś o tym, że powinien był to przewidzieć. Specjalista od duchów i egzorcyzmów Sebastian, rzucony w ich stronę, przeczołgał się obok Brenny i Atreusa, najwyraźniej zdecydowany szukać kryjówki gdziekolwiek, byle nie obok nich, krzycząc coś o tym, że to na pewno jej wina, ale jego głos zaraz utonął w wyciu wiatru. Jakiś zabłąkany kurczak, co wiatr go poderwał z jednego z talerzy, walnął go w bok.
– Nie da się jej powstrzymać! Dziewczyna jest źródłem! A mówiłam, że trzeba poczekać z cholernymi ślubami, aż nauczy się to kontrolować! I nawet nie próbuj jej zabić, czysta moc rozerwie cię na strzępy! – zawołała, chcąc przekrzyczeć świst rozszalałego żywiołu, odruchowo mocniej zaciskając palce na jego ręce.
Oczywiście, gdyby jednak czysta moc nie rozerwała go na strzępy, bardzo prawdopodobne, że zrobiłaby to królowa. Tymczasem jednak Brenna odwróciła się i wolną dłonią posłała magiczną energię prosto ku ścianie, za plecami królowej, zawalając jej część. Wiatr wprawdzie porwał niemal natychmiast kamienie, pył rozszedł się po sali, ale przynajmniej powstała droga ucieczki, do której mogli spróbować doczołgać się goście, mający szczęście znaleźć się dostatecznie blisko. Przede wszystkim królowa i osłaniający ją wciąż Albus.
Chociaż Brenna wcale nie była pewna, czy to cokolwiek da. Obawiała się, że to, co narasta w tym wirze zaraz pęknie i wtedy cały zamek zacznie się walić, a ona wprawdzie mogła dokonać pięknej teleportacji nad pobliskie jezioro, mogła jednak wyrzucić w ten sposób trzy, może cztery osoby.
– Cala! Na litość pani księżyca, DAJ IM SWOJĄ ZGODĘ! – wrzasnęła, kiedy nad ich głowami przefrunęło krzesło. Z wciąż uczepioną go kurczowo jakąś drobną dziewczyną.
– Daję ci ją!!! – zawołała królowa, którą z resztek tronu właśnie usiłowali uwolnić Morpheus i Albus. – Jest twoja! Jest twój!
I fala magicznej energii rozeszła się znów po pomieszczeniu, tym razem jednak nie była niszcząca.
Moc królewny zaczęła opadać.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.