22.07.2024, 15:53 ✶
Brenna też cofnęła się parę kroków, by pokontemplować widok kratki. I poltergeista w tejże. Z tej odległości nie widziała wprawdzie ani krągłych oczu, tak pełnych wściekłości, ani sznura, co przerabiał złośliwą zjawą na podobieństwo dorodnej szyneczki, ale mogła dostrzec, że coś tam tkwi, i usiłuje się ruszać.
– Dowiem się więcej – powiedziała z zamyśleniem. Oczywiście nie na temat poltergeista, na tym zupełnie się nie znała, ale o Thoranie Yaxleyu. W ten czy inny sposób. Brenna nie była jeszcze pewna, w jaki konkretnie, ale zamierzała pociągać za odpowiednie sznurki i kopać dostatecznie długo, aż na końcu któregoś sznura albo w którejś dziurze znajdzie informacje. Yaxley był niebezpieczny: co do tego nie mogło być wątpliwości. – Hm? Tak, Patrick go przyprowadził, całkiem dobrze się dogadują… – stwierdziła, a potem kąciki jej ust uniosły się, bo podsumowanie własnej osoby przez Macmillana ją rozbawiło. – Obsesją? Sebastian sobie trochę dodaje, nie tak łatwo wprawić mnie w obsesję, chyba że chodzi o limitowaną edycję kart w czekoladowych żabach – skwitowała. Co do ofiary, to już tutaj doskonale domyślała się, dlaczego ujął takiego, a nie innego sformowania. – Och, fakt. Flint – przypomniała sobie. Jej własne stosunki z Flintem były skomplikowane, bo regularnie patrzyła na niego z dezaprobatą za stosunek wobec własnej córki, a on niezbyt lubił te brennowe spojrzenie pełne potępienia. – Sebastianowi więc zostanie oszczędzona nocna wizyta, pewnie okropnie by marudził wyciągnięty z łóżka w środku nocy.
Niby mogło to poczekać do rana, ale Brenna podejrzewała, że Victoria wolałaby uwolnić swoje mieszkanie od niespodziewanego lokatora jak najszybciej. Jak tutaj w ogóle zasnąć, wiedząc, że w twoim suficie siedzi złośliwy duch, który w każdej chwili może „odpalić” afrykańskie bębny? A jeśli te sznury zaraz puszczą? A jeżeli w mieszkaniu było więcej przykrych niespodzianek?
– To jest możliwe, ale dotąd sądziłam, że do tego potrzeba pieczęci, amuletów albo egzorcysty, który zamknie go w naczyniu – mruknęła z zastanowieniem, bo miała jedną przygodę z poltergeistem właśnie w towarzystwie Sebastiana. – Nie miałam pojęcia, że da się go po prostu… związać. Yaxley… cholera, może i te bębny to nie jego robota, ale włada dziwną magią. To co? Pora wyrwać Flinta z łóżka?
– Dowiem się więcej – powiedziała z zamyśleniem. Oczywiście nie na temat poltergeista, na tym zupełnie się nie znała, ale o Thoranie Yaxleyu. W ten czy inny sposób. Brenna nie była jeszcze pewna, w jaki konkretnie, ale zamierzała pociągać za odpowiednie sznurki i kopać dostatecznie długo, aż na końcu któregoś sznura albo w którejś dziurze znajdzie informacje. Yaxley był niebezpieczny: co do tego nie mogło być wątpliwości. – Hm? Tak, Patrick go przyprowadził, całkiem dobrze się dogadują… – stwierdziła, a potem kąciki jej ust uniosły się, bo podsumowanie własnej osoby przez Macmillana ją rozbawiło. – Obsesją? Sebastian sobie trochę dodaje, nie tak łatwo wprawić mnie w obsesję, chyba że chodzi o limitowaną edycję kart w czekoladowych żabach – skwitowała. Co do ofiary, to już tutaj doskonale domyślała się, dlaczego ujął takiego, a nie innego sformowania. – Och, fakt. Flint – przypomniała sobie. Jej własne stosunki z Flintem były skomplikowane, bo regularnie patrzyła na niego z dezaprobatą za stosunek wobec własnej córki, a on niezbyt lubił te brennowe spojrzenie pełne potępienia. – Sebastianowi więc zostanie oszczędzona nocna wizyta, pewnie okropnie by marudził wyciągnięty z łóżka w środku nocy.
Niby mogło to poczekać do rana, ale Brenna podejrzewała, że Victoria wolałaby uwolnić swoje mieszkanie od niespodziewanego lokatora jak najszybciej. Jak tutaj w ogóle zasnąć, wiedząc, że w twoim suficie siedzi złośliwy duch, który w każdej chwili może „odpalić” afrykańskie bębny? A jeśli te sznury zaraz puszczą? A jeżeli w mieszkaniu było więcej przykrych niespodzianek?
– To jest możliwe, ale dotąd sądziłam, że do tego potrzeba pieczęci, amuletów albo egzorcysty, który zamknie go w naczyniu – mruknęła z zastanowieniem, bo miała jedną przygodę z poltergeistem właśnie w towarzystwie Sebastiana. – Nie miałam pojęcia, że da się go po prostu… związać. Yaxley… cholera, może i te bębny to nie jego robota, ale włada dziwną magią. To co? Pora wyrwać Flinta z łóżka?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.