Ta mżawka była całkiem oczyszczająca. Szczególnie po nocy spędzonej w chlewie, przynosiła ukojenie, spokój, którego jej brakowało. Nie mogła się tym jednak zbyt długo nacieszyć, bo ten pajac bardzo szybko uświadomił jej gdzie się znajduje, a już gotowa była przymknąć oczy i zapomnieć się chociaż na chwilę.
Cóż, najwyraźniej ani ona, ani Thomas nie mieli pojęcia jak do tego doszło, że znaleźli się tutaj razem, nie był to jednak odpowiedni czas na zastanawianie się nad tym. Musieli bowiem sobie jakoś poradzić z bardzo zirytowanym rolnikiem, który obwiniał ich o to, że jego świnie były zestresowane. Okropnie absurdalna sytuacja, której praktycznie w ogóle nie rozumiała. Niby jakim cudem tylko i wyłącznie śpiąc tutaj mieli je zestresować? Jej mózg nie potrafił tego pojąć.
Fiery nie do końca potrafiła trzymać język za zębami, szczególnie kiedy jakiś obcy typ zaczął ich wyzywać, bo to było bardzo niegrzeczne. Jasne, znaleźli się w jego chlewie zupełnie przypadkiem, ale wcale nie uprawniało go to do tego, aby potraktować ich w ten sposób, gdyby zachował się inaczej to pewnie by przeprosiła i się zamknęła, w takiej sytuacji jednak, cóż, zaczynała się irytować.
Jej słowa faktycznie go rozzłościły bo zaczął zmierzać w jej stronę. Nie przemyślała tego do końca, bo nie miała z nim żadnych szans, była drobna i szczupła i pewnie by ją położył na ziemi jednym ciosem, w ogóle jednak nie pomyślała o tym, że mógłby chcieć zrobić jej krzywdę, nie wiedzieć czemu założyła, że nie będzie chciał podnieść ręki na kobietę.
Przeliczyła się - nie pierwszy raz. Ostatnio coś nie miała szczęścia.
Thomas wciąż próbował załatwić sprawę całkiem rozsądnie. Tak właściwie to trochę podziwiała go za te próby, bo ona przez ten ból głowy nie myślała do końca racjonalnie.
Rolnik chyba jednak przegiął, bo Figg wyprowadził w jego stronę jeden, ale za to jaki celny cios. Typ przewrócił się na ziemię i zaczął taplać w błocie. Łatwo poszło.
- Pięknie. - Skomentowała jeszcze, bo naprawdę był to wspaniały cios.
Przez chwilę zastanawiała się, co powinni zrobić, wydawało jej się, że to jest chyba odpowiedni moment na zwinięcie się stąd, bo lepszej chwili już nie będzie. - To co, uciekamy? - Zapytała bardzo wesołym tonem głosu, nic tu po nich, facet chwilowo za nimi nie pobiegnie, na pewno lepsza okazja do ucieczki się już nie nadarzy. Nie chciała decydować sama, bo jednak byli w tym razem, chociaż nie miała pojęcia dlaczego.