-Um... To trochę... W drugą stronę - odpowiedział na pytanie Mabel.
Rosja gdzieś w Afryce... Ciekawe, skąd się u niej pojawiła taka myśl.
Kotowe Hm zostało przez chłopaka zignorowane, bo czy powinien martwić się, jaką opinię wyrobi sobie o nim kot, skoro miał w tym momencie ścigać się z Samem? Jako niedźwiedzie? I tym razem z drugim człowiekiem na grzbiecie. Z człowiekiem, który był narzeczoną Sama?
-Też tak myślę - odpowiedział Norze, a jego dłoń znalazła się na jego karku. -Sam spadł mi z nieba - wyszczerzył się.
Jego brwi powędrowały w górę, a na twarzy pojawił się dziwny grymas, kiedy Samuel ze swoim szerokim uśmiechem określił uda swojej kobiety "mocarnymi". Mimowolnie zerknął na nogi Nory, ale było to jedynie krótkie, szybkie spojrzenie, czy jej uda faktycznie były "mocarne".
Czy na pewno w ten sposób powinieneś mówić o swojej narzeczonej?, chciał zapytać, ale Sam zapiął już swoje siodło i Nikolai zdążył jeszcze mrugnąć, a na miejscu sama pojawił się niedźwiedź, którego młody Petrov zdążył już poznać.
Teraz gdy tak tulił ziemię, by dziewczynka mogła wspiąć się na jego grzbiet i zająć należne jej miejsce w siodle, wydawał się niczym niepodobny do tej bestii, która wcale nie tak dawno temu próbowała przyszpilić Nikolaia do ziemi i była gotowa zmiażdżyć mu kark w swoich szczękach, gdyby młodszy z nich nie przemienił się w człowieka.
Oczy mu zabłysły, a z ust wyrwał się krótki śmiech, gdy patrzył, jak Sam, z uroczą Mabel na grzbiecie, podskakiwał, jakby byli na jakimś rodeo, albo w stajni.
Odchrząknął.
-Przepraszam - powiedział do Nory, która musiała czekać, ponieważ się rozproszył. -Będę na ciebie uważał, więc nie musisz się martwić.
Mówiąc to, odsunął się kawałek, by po przytknięciu końca różdżki do serca, zmienić skórę w futro, dłonie w łapy i ludzką twarz w niedźwiedzi pysk. Potrząsnął jeszcze łbem, zbliżył się do Nory i położył na ziemi, by kobiecie łatwiej było wspiąć się na jego grzbiet.