20.07.2024, 14:22 ✶
- Tak! - Charlie ucieszył się, że Isaac podzielił jego emocje związane z rozmową z niemagicznymi. - Czuję się brudny, Isaac. Cholera... i żaden nie wiedział, gdzie mieszkasz! - Podzielił się straszliwą historią. - Dziwnie na mnie patrzyli, wiesz? Zupełnie, jakbym to ja był dziwakiem, nie oni!
Dramatyzm sytuacji był ewidentny, bo nawet dziennikarz się zdziwił. I dopiero po chwili Charles dostrzegł, że to wszystko mogło być żartem.
- H-hej, żartujesz sobie ze mnie? - Dopytał, a emocje nieco opadły. - Przecież to mugole! Mugole! - Podniósł głos, jakby to miało coś zmienić. Mugole byli w jego mniemaniu podgatunkiem. Gorszym, niż skrzaty domowe.
Charlie usiadł przy stole i złożył ręce na blacie. Nie umknął mu złożony na boku kocyk z godłem Gryffindoru, tego śmiesznego domu z równie śmiesznej szkoły. Durmstrang był jedyną porządną szkołą dla młodego czarodzieja.
- Nie chcę nic mugolskiego, dostaję od tego wysypki. - Mruknął. - Rodzina... nie rozmawiałem z rodziną o tym za bardzo. Ale obiecałem ojcu, że odkręcę to wszystko, tym wywiadem przekonam ludzi, że to tylko moja sprawka, te świeczki.
Dramatyzm sytuacji był ewidentny, bo nawet dziennikarz się zdziwił. I dopiero po chwili Charles dostrzegł, że to wszystko mogło być żartem.
- H-hej, żartujesz sobie ze mnie? - Dopytał, a emocje nieco opadły. - Przecież to mugole! Mugole! - Podniósł głos, jakby to miało coś zmienić. Mugole byli w jego mniemaniu podgatunkiem. Gorszym, niż skrzaty domowe.
Charlie usiadł przy stole i złożył ręce na blacie. Nie umknął mu złożony na boku kocyk z godłem Gryffindoru, tego śmiesznego domu z równie śmiesznej szkoły. Durmstrang był jedyną porządną szkołą dla młodego czarodzieja.
- Nie chcę nic mugolskiego, dostaję od tego wysypki. - Mruknął. - Rodzina... nie rozmawiałem z rodziną o tym za bardzo. Ale obiecałem ojcu, że odkręcę to wszystko, tym wywiadem przekonam ludzi, że to tylko moja sprawka, te świeczki.