• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony

[01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#9
18.07.2024, 23:20  ✶  
— Nie przepadam zbytnio za samochodami na ten moment — przyznał Erik z krzywą miną, obawiając się, że Anthony zaraz zaproponuje mu, że ten ''niedoszły chrześniak'' mógł im udostępnić mugolski samochód. — Parę tygodni temu miałem dosyć nieprzyjemny wypadek z traktorem u znajomej na wsi... Gdyby mugole mieli jakikolwiek związek z magią, uznałbym, że zaklinają w tych maszynach jakieś demony. To nienormalne, żeby tak łatwo można było się rozbić o drzewo. Miotła nigdy by mi czegoś takiego nie zrobiła.

Po wypadku na wsi u rodziny Aveliny Paxton za grosz nie ufał mugolskim wynalazkom. Oczywiście, nie oznaczało to, że niemagiczna technologia nagle stała się jego wrogiem numer jeden, jednak... Zdecydowanie podchodził ostrożniej do wszelkich sprzętów i maszyn, na jakie trafiał podczas swoich wizyt w niemagicznym Londynie. Magia i tak nie lubiła się z tymi wszystkimi układami mechanicznymi i elektronicznymi, więc w gruncie rzeczy było to bardzo fortunne rozwiązanie.

— Na szczęście mamy różdżki. Zawsze można wyczarować kilka podmuchów — odparował, nie chcąc szukać dziury w całym. Sam też nie do końca znał ograniczenia swego okrętu w obecnej formie, toteż nie chciał wdawać się w niepotrzebną dyskusję, co by jeszcze nie wprowadzić przez przypadek Anthony'ego w błąd. — Nie martw się, dobrze? — Uśmiechnął się lekko. — Znam już łódź na tyle, aby wiedzieć, że nie ma tam przycisku spontanicznego zanurzenia. A przynajmniej jeszcze nie.

Chociaż zakup łodzi odbył się dosyć spontanicznie i miał przede wszystkim pozwolić Erikowi na uzyskanie czegoś, co należałoby stricte do niego i nie włączało się w ogólnodostępny dorobek Longbottomów, tak Ersa mogła służyć jako coś więcej niż środek transportu między jednym portem a drugim. Mobilna kryjówka Zakonu Feniksa. Tajne miejsce spotkań, a w ostateczności nawet pojazd służący Brygadzie Uderzeniowej, gdyby zdecydował się chwalić swym zakupem wszem wobec.

— Mówiłem raczej o bardziej metafizycznym niebie — skorygował niepewnym głosem mężczyzna, odsuwając kwestię wyjazdu do Kambodży na bok. — Nie żeby szczyty Himalajów był złe, ale miałem na myśli takie niebiańskie niebo. Chmurki, długie białe szaty, aniołki. Wiesz - raj tam na górze.

Przez ostatnie wydarzenia Erik zaczynał dochodzić do wniosku, że chyba nigdzie na świecie nie było idealnie. Przez długi czas postrzegał Dolinę Godryka - swój dom - jako bezpieczny azyl, który był wyłączony z terenów objętych walkami Ministerstwa Magii ze Śmierciożercami. Bądź co bądź, oprócz czarodziejów mieszkali tam też mugole, a otwarte czarowanie w ich obecności łamało parę zasad stanowiących fundamenty prawa tworzonego przez Ministerstwo Magii. Poza tym, przez sąsiedztwo Warowni mieszkało tam mnóstwo przedstawicieli służb bezpieczeństwo. Do tego dodać jeszcze skrytą w lesie Strażnicę, a wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerowały, że powinno to być miejsce bezpieczne.

Teraz już zbytnio takie nie jest, pomyślał przelotnie. Nawet gdyby wynieśli się do opuszczonej jaskini pośród górskich szczytów, tam też mogliby trafić na jakieś problemy. Bo może przysłowiowej idylli nie znajdowało się po prostu w losowym czy też ''idealnym'' miejscu, a tworzyło ją stopniowo - krok po kroku wywalczając sobie prawo do nazwania danego miejsca bezpieczną przystanią, w której można było spędzić całe lata swojego życia?

— Mhmm, rozumiem — rzucił burkliwie, udając, że błędnie zinterpretował jego słowa. — W takim razie dam ci wystarczająco dużo przestrzeni, żebyś mógł spędzić, jak najwięcej czasu z tym jednym przystojnym facetem. Wiesz, nie chciałbym wchodzić ci w drogę, skoro już sobie znalazłeś wybranka.

Zaczepiał go i to dosyć bezpośrednio, coraz bardziej czując, że zasady, które sobie narzucił, będą wyjątkowo trudne do rygorystycznego przestrzegania. Lgnął do Anthony'ego z tą samą intensywnością, co przed lat, jednak... Musiał trzymać emocje na wodzy dla dobra osób, z którymi powiązał go rytuał z Beltane. Wprowadził już do życia Nory i Elliotta wystarczająco dużo problemów. Nie chciał jeszcze teraz tego wszystkiego zaogniać. Ugh, cierpliwość. Najgorsza z cnót.

— Trochę późno, jak na urodziny — skomentował z ciężkim westchnieniem. Zmrużył oczy, cofając się o kilka tygodni do tyłu, jakby chciał w ten sposób sprawdzić, czy faktycznie dobrze pamiętał. — Morfeusz jest jakoś z drugiej połowy czerwca. — Sarknął cicho, gdy zapytał go o preferowany strój. — Zbroja na turniej, toga na przyjęcie? Na pewno znalazłby się jakiś giermek, który pomógłby mi wydostać się z kolczugi przed pierwszym dzwonkiem na kolację...

~~*~~

Ani myślał sprzątać dziś podwórza, jednak przyjrzenie się terenom zielonym sąsiadujących ze schroniskiem było dobrym pomysłem. Na pewno trzeba będzie zakląć kilka kos, aby pozbyć się nadmiar trawy i innych roślinek. Wyschnięte oczko wodne też przydałoby się jakoś zagospodarować lub zrewitalizować.

— Obawiam się, że jedyne, co nadaje się tu do jedzenia, to jakieś stare przetwory Malwy pochowane po kredensach w kuchni — odparł, zerkając przepraszająco na starszego czarodzieja. Faktycznie, mógł przewidzieć, że po podróży przez tereny mugoli będą trochę zmęczeni. — To znaczy... Mam zioła i chleb do rytuału, ale nie wiem, czy będziemy w stanie to potem zjeść. W końcu, to taka ofiara dla Matki, czyż nie?

Stare drzwi zaskrzypiały, gdy Erik szarpnął za klamkę, a gdy znalazł się w końcu po drugiej stronie... Powitał go zapach naftaliny, który unosił się w powietrzu. Mieszanka wilgoci, drewna i starych mebli, przypominająca o tym, że wnętrze było od dawna nieużywane przez kogokolwiek z rodziny. Na pierwszy rzut oka Longbottom nie dostrzegł żadnych widocznych śladów zniszczeń. Wszystko było na swoim miejscu: meble, ozdoby, okna, drzwi... I wszystko było pogrążone w tonach kurzu, który osiadł na meblach i podłodze.

Ściany tu i ówdzie zdobiły pajęczyny z małymi kokonami, w które pająki najprawdopodobniej pochwyciły nieliczne muszki, które zdołały wedrzeć się do środka przez szczeliny w konstrukcji budynku. Erik stawiał powoli krok za krokiem, a drewniana podłoga skrzypiała przy nawet najlżejszym z ruchów. I jeszcze ten zaduch, napomniał się czarodziej. Na pewno trzeba będzie tu trochę przewietrzyć.

— A co? — zagaił prowokująco, odwracając się w stronę drzwi wejściowych. — Czyżby Szef... Międzynarodowego Biura Handlu Magicznego... — Zmarszczył czoło, myląc konkretną nazwę stanowiska piastowanego przez Shafiqa. — Miał pietra?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (7578), Erik Longbottom (5216)




Wiadomości w tym wątku
[01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 19.06.2024, 17:16
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 20.06.2024, 11:02
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 22.06.2024, 12:30
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 21.06.2024, 18:12
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 02.07.2024, 00:24
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 08.07.2024, 23:02
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 16.07.2024, 00:31
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 16.07.2024, 11:32
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 19.07.2024, 10:56
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 18.07.2024, 23:20
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 21.07.2024, 00:26
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 21.07.2024, 22:20
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 25.07.2024, 13:58
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 25.07.2024, 02:12
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 25.07.2024, 23:55
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Anthony Shafiq - 26.07.2024, 09:33
RE: [01/08/1972] Niech Matka ma was w swojej opiece || Erik & Anthony - przez Erik Longbottom - 26.07.2024, 14:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa