17.07.2024, 19:11 ✶
Było coś absolutnie abstrakcyjnego w tym, że coś na pewno płonęło, do nich mieli zacząć zaraz strzelać, kto wie czy ich nie dopadną, a Charlotte prosiła go o to, aby zapiął pasy. Co też oczywiście od razu bardzo posłusznie zrobił, gdy już otworzył drzwi do garażu. I całe szczęście, że nie miał z tym żadnego problemu, bo głupio by było rozbić się na samych początku tej ucieczki.
Jonathan jeszcze pomachał do ducha po raz ostatni i ruszyli czyniąc przy tym już od razu szkody.
– Oh, załatwiliśmy dzisiaj już dwa lustra. Ile to było lat nieszczęścia według niektórych przesądów – spytał, udając, że bawi się absolutnie świetnie i ani trochę się nie stresuje, a te wszystkie gwałtowne skręty, jedynie napędzają go dalszym entuzjazmem. To znaczy, rzeczywiście bawił się świetnie, ale jednak kilka razy zastanawiał się, czy aby to nie będzie jednak ich koniec. Ale przynajmniej otworzył bramę!
– Dawaj, dawaj, dawaj! – wykrzyczał zachęcająco, kiedy już wyjechali przez bramę i nikogo nie potrącili na zakręcie. – Radzisz sobie świetnie!
Za nimi słychać było jakieś krzyki, zmniejszające się sylwetki również ruszyły do garażu, a to wszystko na tle dymu. Ha! I dobrze tak temu mafiozie! I tak się kończą niezdrowe obsesję! Zaraz... A co jeśli komuś coś się stało? Co z gośćmi restauracji, którzy... Nie. Na pewno wszystko było dobrze. Ogień przecież utworzył się w odosobnionej części domu.
– Może powinniśmy ci w takim razie kupić jeden na urodziny? Tylko do popisywania się – powiedział, pół żartem, pół serio, bo jak bardzo nie uwielbiałby Charlotte i jak bardzo nie byłby pełen podziwu do jej zdolności, to obawiałby się, że gdyby wypuścić ją na mugolskie ulice, zrobiłaby lepszą i szybszą robotę niż Śmierciożercy. Przyjrzał się z uśmiechem jej poważnej minie. To z jakim skupieniem obecnie kierowała, nie zważając na wszystko... To jak jej idealna fryzura wciąż wyglądała idealnie, jakby Charlotte nie robiła nic takiego... O tym zdecydowanie można by było napisać nie jeden poemat. Zmarszczył brwi. – Co to za czerwone światełko się pali?