17.07.2024, 11:42 ✶
Komplement przyjął skinieniem głowy i ponownym zaciągnięciem się shishą. Philip był cennym gościem. Popularnym, przyjemnym w obyciu. Nie miał za dużego wglądu w jego życie osobiste, starczyło mu to, że nie jest bohaterem skandali, które ciągnęłyby się za nim, jak odór papierosów za czarnoksiężnikami. Nawet ten niewielki incydent na Lammas nie był w stanie tego zmyć. Zdawał sobie sprawę z tego, że jakiś konflikt istniał między Nottem a chrześniakiem jego niedawno zmarłego brata, ale w sumie nie chciał zawracać sobie tym głowy, licząc, że sprawa utonie równie szybko i wybuchowo, jak się pojawiła.
– Ach systemy wartości, od tego one są żeby się zmieniać. Dotknięcie własnej śmiertelności... tak, nie zazdroszczę Ci tej sytuacji, niemniej powinieneś mimo wszystko i przyjmij to, jako moją
w najlepszej wierze przedstawianą radę, skorzystać chociaż z konsultacji. Nie miałeś przypadkiem w Dolinie letniej rezydencji? Cóż za problem byłby zaprosić któregoś z magipsychiatrów na lampkę cherry, a przy okazji zupełniej porozmawiać o swoim problemie. Polecam Ci młodego Blacka. Zdaje się być dość zaangażowany, a jego dyskrecja była już próbowana przez kilkorga z naszych znajomych. – Anthony nie wyobrażałby sobie jakkolwiek oddawać swojego umysłu w ręce Perseusza, nie w układzie sił, który został ustalony lata temu, podczas bardzo specyficznych wakacji w Prowansji. Z resztą nie potrzebował tej pomocy. Dawno już nie doświadczał takiej stabilności i osadzenia w ziemi.
Uśmiechnął się na widok nalewanej whisky i nie zamierzał punktować, że grzechem było pić whisky w domu winiarza. Uniósł różdżkę.
– Niech więc nam potowarzyszy Francesco z Mediolanu. Nic tak nie odpręża jak renesansowe harmonie. A Ty pij i opowiedz mi o tym rejsie. Nie śledziłem tej sprawy zbyt dobrze – przyznał otwarcie, pociągając znów ze swojej smoczej fajki przy dźwiękach brzdękającej harfy.
– Ach systemy wartości, od tego one są żeby się zmieniać. Dotknięcie własnej śmiertelności... tak, nie zazdroszczę Ci tej sytuacji, niemniej powinieneś mimo wszystko i przyjmij to, jako moją
w najlepszej wierze przedstawianą radę, skorzystać chociaż z konsultacji. Nie miałeś przypadkiem w Dolinie letniej rezydencji? Cóż za problem byłby zaprosić któregoś z magipsychiatrów na lampkę cherry, a przy okazji zupełniej porozmawiać o swoim problemie. Polecam Ci młodego Blacka. Zdaje się być dość zaangażowany, a jego dyskrecja była już próbowana przez kilkorga z naszych znajomych. – Anthony nie wyobrażałby sobie jakkolwiek oddawać swojego umysłu w ręce Perseusza, nie w układzie sił, który został ustalony lata temu, podczas bardzo specyficznych wakacji w Prowansji. Z resztą nie potrzebował tej pomocy. Dawno już nie doświadczał takiej stabilności i osadzenia w ziemi.
Uśmiechnął się na widok nalewanej whisky i nie zamierzał punktować, że grzechem było pić whisky w domu winiarza. Uniósł różdżkę.
– Niech więc nam potowarzyszy Francesco z Mediolanu. Nic tak nie odpręża jak renesansowe harmonie. A Ty pij i opowiedz mi o tym rejsie. Nie śledziłem tej sprawy zbyt dobrze – przyznał otwarcie, pociągając znów ze swojej smoczej fajki przy dźwiękach brzdękającej harfy.