16.07.2024, 12:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.07.2024, 15:41 przez Anthony Shafiq.)
Cóż te blondynki robiły z człowiekiem..? Nagle zapominał jakkolwiek reagować na słowne zaczepki kierowane w swoją stronę, jeśli tylko nie wychodziły one z ust wspomnianych bogiń. Erik, alias Ares najwidoczniej wolał droczyć się z Ateną i Afrodytą, ewentualnie szukać wsparcia mentalnego u Artemidy. Apollo w przebraniu (cóż, może nie przez wzgląd na tężyznę, ale z pewnością jasnowidzenie było już jego domeną) łypał na nich złotym okiem z kąta okrągłego stołu. Anthony został zignorowany to więc w lustrzanym odbiciu zignorował to, podobnie jak ignorował swój pas nie pokazując pozostałym kart, które posiadał w pierwszej turze.
Zamiast tego, poprawił się nieco na krześle, przechylając się ku Eden, a całą swoją potrzebę kontaktu z Erikiem przenosząc do domeny przydzielonego mu samozwańczo boga podziemi – czyli pod stół. Można by powiedzieć, że dotykanie łydką łydki swojego partnera pod blatem przykrytym obrusem, było bardzo niedojrzałym zachowaniem. Prawda była jednak taka, że nastoletni Anthony nigdy nie pozwoliłby sobie na coś takiego. Teraz jednak zawsze będzie mógł zrzucić ten gest na karb próby rozproszenia młodszego z Longbottomów w celu zwycięstwa. Tak tak, bo na pewno nie był zazdrosny o jego uwagę. Z pewnością.
– Do dwudziestu – podbił leniwie i odwrócił się do zwyciężczyni poprzedniej tury.
– Też byłem zaskoczony, ale w grę mogła wchodzić hipnoza. Tych dwóch nieszczęśników zarzucało mi zahipnotyzowanie kogoś im bliskiego. Kto wie, być może i im nałożono klapki na oczy. Tym bardziej, że kobieta, która zaprosiła mnie na zaplecze teatru, zupełnie nie pamiętała tego faktu. Cóż zrobić, żyjemy w ciekawych czasach. – Odwołał się do chińskiej klątwy ciekaw zakładu Lestrange, która teraz mogła już spokojnie przygnieść ich ekonomicznie wymuszając pas licytacją zwłaszcza Aryamana. – Zastaw? – zdziwił się mrużąc oczy. – Chyba nie chcesz tu pozostawić spinek, które Ci sprezentowałem na poczet naszej owocnej współpracy?
Zamiast tego, poprawił się nieco na krześle, przechylając się ku Eden, a całą swoją potrzebę kontaktu z Erikiem przenosząc do domeny przydzielonego mu samozwańczo boga podziemi – czyli pod stół. Można by powiedzieć, że dotykanie łydką łydki swojego partnera pod blatem przykrytym obrusem, było bardzo niedojrzałym zachowaniem. Prawda była jednak taka, że nastoletni Anthony nigdy nie pozwoliłby sobie na coś takiego. Teraz jednak zawsze będzie mógł zrzucić ten gest na karb próby rozproszenia młodszego z Longbottomów w celu zwycięstwa. Tak tak, bo na pewno nie był zazdrosny o jego uwagę. Z pewnością.
– Do dwudziestu – podbił leniwie i odwrócił się do zwyciężczyni poprzedniej tury.
– Też byłem zaskoczony, ale w grę mogła wchodzić hipnoza. Tych dwóch nieszczęśników zarzucało mi zahipnotyzowanie kogoś im bliskiego. Kto wie, być może i im nałożono klapki na oczy. Tym bardziej, że kobieta, która zaprosiła mnie na zaplecze teatru, zupełnie nie pamiętała tego faktu. Cóż zrobić, żyjemy w ciekawych czasach. – Odwołał się do chińskiej klątwy ciekaw zakładu Lestrange, która teraz mogła już spokojnie przygnieść ich ekonomicznie wymuszając pas licytacją zwłaszcza Aryamana. – Zastaw? – zdziwił się mrużąc oczy. – Chyba nie chcesz tu pozostawić spinek, które Ci sprezentowałem na poczet naszej owocnej współpracy?