16.07.2024, 10:55 ✶
Brenno,
Dziękuję w imieniu Amandy. Przekaże jej prezent, jak tylko wróci z biwaku w Dartmoor. Jestem pewna, że jej się spodoba. Wszyscy jesteśmy z niej bardzo dumni! Powiedziała, że po Hogwarcie chce pracować w Brygadzie Uderzeniowej, tak jak Ty. Wygląda na to, że stałaś się jej wzorem do naśladowania, wiesz? Choć, muszę przyznać, że wolałabym, aby się wysypiała i jadła pięć posiłków dziennie. Ty też powinnaś.
Z przyjemnością pomogę przy przyjęciu - daj mi tylko wcześniej znać, kiedy je planujesz. Moja kuzynka (ta od koronkowych firanek) na początku września ma urodzić, a ja obiecałam jej pomóc przy chrzcinach maluszka.
Co do wesela Blacków, to wydarzyła się masa dziwacznych rzeczy (jak na przykład to, że podobno ktoś odstawił laskę pana młodego na Grimmauld Place, zamiast zostawić ją w saloniku wyłączonym dla gości), ale występ cyrkowców był najdziwniejszy. To nie Daphne zaprosiła Bellów, lecz sam Perseus. Kiedy zeszłam po coś do schowka, byłam świadkiem, jak on kłóci się o to z matką na korytarzu. Poczekałam, aż sobie pójdą, bo było mi niezręcznie tak wyjść ze schowka w środku wymiany zdań, rozumiesz chyba? W każdym razie, czekałam za drzwiami i słyszałam, jak ona na niego krzyczy, że to niegodne i przynosi wstyd rodzinie zapraszając, jak to sama określiła, "brudny szlam cyrkowców", a on na to, że przecież sama chciała wesele z pompą, a poza tym, to też czarodzieje jak oni, tylko bez wielkich nazwisk i majątków. Nastąpiła chwila ciszy, a potem słyszałam takie plaśnięcie, że wydaje mi się, że uderzyła go w twarz, ale nie jestem pewna. Potem powiedziała mu, że nie tak go wychowała, on na to, żeby po prostu wzięła kopertę z pieniędzmi i po występach poszła do zarządcy i mu zapłaciła. Nie wiem, co działo się dalej, ale od dziewczyn z kuchni słyszałam, że robi dobrą minę do złej gry i udaje, że o wszystkim wiedziała i wszystko było jej pomysłem oraz że to "najnowsza francuska moda". Nie wiem też, jak odbiło się to na Bellach, ale mam nadzieję, że nie było nieprzyjemnie.
Bardziej jednak zastanowił mnie list, który znalazłam w sypialni młodej pary, kiedy rano odkurzałam płatki róż i pierze z pościeli (na Merlina, czy oni sobie urządzili w noc poślubną bitwę na poduszki?). Chyba wypadł z kieszeni Perseusa. Wiem, że nie powinno się czytać cudzej korespondencji i jest mi wstyd, ale ciekawość była silniejsza. Nie podam Ci teraz dokładnie jego treści z pamięci, ale osoba o inicjałach "F.B" (kojarzy mi się z jedną owdowiałą mugolaczką, która mieszka w Birmingham, Fleur Ball, moja mama piekła ciasto na urodziny jej syna, ona ma bardzo pokaźną biblioteczkę mugolskich dzieł) wymienia się z nim mugolskimi książkami w tajemnicy przed jego rodziną. Ale w stosunku do nas wszystkich zachowywał się nienagannie, nawet kilka razy w trakcie wesela zszedł do jadalni, w której siedzieliśmy i pytał, czy wszystko w porządku. Nowa pani Black wydawała mi się jakaś zblazowana, ale nie miałam okazji się jej bliżej przyjrzeć. Podobno jest w ciąży, słyszałaś? To dlatego wzięli ślub w niecałe dwa miesiące po zaręczynach.
Przesyłam Ci coś słodkiego. Odwiedź nas kiedyś!
P.S. Amanda zastanawiała się tydzień temu, czy byłaby możliwość spotkania z Erikiem. No wiesz, nawet przypadkowego, żeby uściskać jego dłoń. Ona do niego wzdycha od czasu tej licytacji.
Dziękuję w imieniu Amandy. Przekaże jej prezent, jak tylko wróci z biwaku w Dartmoor. Jestem pewna, że jej się spodoba. Wszyscy jesteśmy z niej bardzo dumni! Powiedziała, że po Hogwarcie chce pracować w Brygadzie Uderzeniowej, tak jak Ty. Wygląda na to, że stałaś się jej wzorem do naśladowania, wiesz? Choć, muszę przyznać, że wolałabym, aby się wysypiała i jadła pięć posiłków dziennie. Ty też powinnaś.
Z przyjemnością pomogę przy przyjęciu - daj mi tylko wcześniej znać, kiedy je planujesz. Moja kuzynka (ta od koronkowych firanek) na początku września ma urodzić, a ja obiecałam jej pomóc przy chrzcinach maluszka.
Co do wesela Blacków, to wydarzyła się masa dziwacznych rzeczy (jak na przykład to, że podobno ktoś odstawił laskę pana młodego na Grimmauld Place, zamiast zostawić ją w saloniku wyłączonym dla gości), ale występ cyrkowców był najdziwniejszy. To nie Daphne zaprosiła Bellów, lecz sam Perseus. Kiedy zeszłam po coś do schowka, byłam świadkiem, jak on kłóci się o to z matką na korytarzu. Poczekałam, aż sobie pójdą, bo było mi niezręcznie tak wyjść ze schowka w środku wymiany zdań, rozumiesz chyba? W każdym razie, czekałam za drzwiami i słyszałam, jak ona na niego krzyczy, że to niegodne i przynosi wstyd rodzinie zapraszając, jak to sama określiła, "brudny szlam cyrkowców", a on na to, że przecież sama chciała wesele z pompą, a poza tym, to też czarodzieje jak oni, tylko bez wielkich nazwisk i majątków. Nastąpiła chwila ciszy, a potem słyszałam takie plaśnięcie, że wydaje mi się, że uderzyła go w twarz, ale nie jestem pewna. Potem powiedziała mu, że nie tak go wychowała, on na to, żeby po prostu wzięła kopertę z pieniędzmi i po występach poszła do zarządcy i mu zapłaciła. Nie wiem, co działo się dalej, ale od dziewczyn z kuchni słyszałam, że robi dobrą minę do złej gry i udaje, że o wszystkim wiedziała i wszystko było jej pomysłem oraz że to "najnowsza francuska moda". Nie wiem też, jak odbiło się to na Bellach, ale mam nadzieję, że nie było nieprzyjemnie.
Bardziej jednak zastanowił mnie list, który znalazłam w sypialni młodej pary, kiedy rano odkurzałam płatki róż i pierze z pościeli (na Merlina, czy oni sobie urządzili w noc poślubną bitwę na poduszki?). Chyba wypadł z kieszeni Perseusa. Wiem, że nie powinno się czytać cudzej korespondencji i jest mi wstyd, ale ciekawość była silniejsza. Nie podam Ci teraz dokładnie jego treści z pamięci, ale osoba o inicjałach "F.B" (kojarzy mi się z jedną owdowiałą mugolaczką, która mieszka w Birmingham, Fleur Ball, moja mama piekła ciasto na urodziny jej syna, ona ma bardzo pokaźną biblioteczkę mugolskich dzieł) wymienia się z nim mugolskimi książkami w tajemnicy przed jego rodziną. Ale w stosunku do nas wszystkich zachowywał się nienagannie, nawet kilka razy w trakcie wesela zszedł do jadalni, w której siedzieliśmy i pytał, czy wszystko w porządku. Nowa pani Black wydawała mi się jakaś zblazowana, ale nie miałam okazji się jej bliżej przyjrzeć. Podobno jest w ciąży, słyszałaś? To dlatego wzięli ślub w niecałe dwa miesiące po zaręczynach.
Przesyłam Ci coś słodkiego. Odwiedź nas kiedyś!
L.
P.S. Amanda zastanawiała się tydzień temu, czy byłaby możliwość spotkania z Erikiem. No wiesz, nawet przypadkowego, żeby uściskać jego dłoń. Ona do niego wzdycha od czasu tej licytacji.
Do listu dołączone były babeczki z nadzieniem jeżynowym.