16.07.2024, 00:27 ✶
Cóż, obranie Londynu za kolejny przystanek w swej podróży po terenach Wielkiej Brytanii wiązał się obecnie z pójściem na spore ustępstwa. Może jeszcze parę lat temu, kiedy niebezpieczeństwo ze strony czarnoksiężnikiem nie było aż tak duże, mało kto zwróciłby uwagę na to, że praktycznie w centrum miasta, nieopodal przejścia do magicznych dzielnic pojawił się tabor cyrkowy. Okazjonalne zerknięcie okiem i na tym pewnie by się skończyło. A teraz?
Teraz wszędzie wypatrywano problemów. Trzeba było mieć oczy dookoła głowy, bo nigdy nie było wiadomo, skąd nadejdzie kolejny atak. Śmiertelny Nokturn? Niesławne Podziemne Ścieżki? Śmierciożercy mogliby teraz równie dobrze wypełznąć z kanału albo spaść z nieba z kolejną klątwą, pomyślał przelotnie, przesuwając powoli wzrokiem od lewej do prawej i od prawej do lewej, lustrując tabory znajdujące się za Fiery.
— Nie, już się aż tak bardzo nie skarżą — stwierdził, uważając, co by nie zapewnić kobiety, że w ogóle nie spływają do nich żadne kalendarze w ich sprawie. — Mam nadzieję, że lokalni mieszkańcy nie naprzykrzają się za bardzo, odkąd tu jesteście.
Byli na tym świecie ludzie, którym przeszkadzało, że klatki z sowami są wystawiane na główną ulicę na Pokątnej pod sklepem ze zwierzętami, ale czy Ministerstwo Magii jakoś wówczas reagowało? Nie. Podobnie to działało w kwestii cyrku. Owszem, jeśli przychodziły do nich względnie wiarygodne skargi, to mogli wysłać kogoś w te okolice, ale na uwagi, że ''tego cyrku w ogóle tam nie powinno być'' lub ''cyrk jest i dlaczego'', trudno było odpisać coś poza: bo jest.
Cieszył się, że jego ostatnie sugestie nie przeszły bez echa. Longbottom cenił sobie spokój, a jeśli nie musiał, to nie chciał sięgać po narzędzia przymusu pokroju wysokich kar, śledztw i przyłożenia ręki do rozpoczęcia procesu przeciw cyrkowcom. Bądź co bądź, oni też próbowali jakoś zarobić na życie. Może nieco inaczej niż większość ludzi, ale jednak. A jeśli papiery mieli w porządku i nie łamali zasad tajności, to czemu mieliby nadmiernie utrudniać im życie?
— A gdzie ja pani wyprowadza, pani Bell? — spytał, kiwając co jakiś czas głową, gdy ta opowiadała mu o tym, jak opiekuje się swoim tygrysem. …To znaczy lwem. — Teleportuje się pani z nim czy...?
Teraz wszędzie wypatrywano problemów. Trzeba było mieć oczy dookoła głowy, bo nigdy nie było wiadomo, skąd nadejdzie kolejny atak. Śmiertelny Nokturn? Niesławne Podziemne Ścieżki? Śmierciożercy mogliby teraz równie dobrze wypełznąć z kanału albo spaść z nieba z kolejną klątwą, pomyślał przelotnie, przesuwając powoli wzrokiem od lewej do prawej i od prawej do lewej, lustrując tabory znajdujące się za Fiery.
— Nie, już się aż tak bardzo nie skarżą — stwierdził, uważając, co by nie zapewnić kobiety, że w ogóle nie spływają do nich żadne kalendarze w ich sprawie. — Mam nadzieję, że lokalni mieszkańcy nie naprzykrzają się za bardzo, odkąd tu jesteście.
Byli na tym świecie ludzie, którym przeszkadzało, że klatki z sowami są wystawiane na główną ulicę na Pokątnej pod sklepem ze zwierzętami, ale czy Ministerstwo Magii jakoś wówczas reagowało? Nie. Podobnie to działało w kwestii cyrku. Owszem, jeśli przychodziły do nich względnie wiarygodne skargi, to mogli wysłać kogoś w te okolice, ale na uwagi, że ''tego cyrku w ogóle tam nie powinno być'' lub ''cyrk jest i dlaczego'', trudno było odpisać coś poza: bo jest.
Cieszył się, że jego ostatnie sugestie nie przeszły bez echa. Longbottom cenił sobie spokój, a jeśli nie musiał, to nie chciał sięgać po narzędzia przymusu pokroju wysokich kar, śledztw i przyłożenia ręki do rozpoczęcia procesu przeciw cyrkowcom. Bądź co bądź, oni też próbowali jakoś zarobić na życie. Może nieco inaczej niż większość ludzi, ale jednak. A jeśli papiery mieli w porządku i nie łamali zasad tajności, to czemu mieliby nadmiernie utrudniać im życie?
— A gdzie ja pani wyprowadza, pani Bell? — spytał, kiwając co jakiś czas głową, gdy ta opowiadała mu o tym, jak opiekuje się swoim tygrysem. …To znaczy lwem. — Teleportuje się pani z nim czy...?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞