14.07.2024, 22:32 ✶
odpowiedź na post tutaj
Jagoda z całą stanowczością była w stanie powiedzieć, że Perseusowi nigdy nie udało się dotrzeć do jej wnętrza. Nawet pomimo długich rozmów, delikatnych dotyków w ciszy, przerywanych tylko wzajemnymi spojrzeniami. Odnalazła u niego jednak pewne zrozumienie, o które bardzo trudno było u innych osób. Ludzie przypisywali jej zachowania do różnych szufladek najczęściej takich, które bardzo jej przeszkadzały i nie pasowały tak naprawdę. On spojrzał na nią i wydawał się wiedzieć od razu, jakich słów jej potrzeba by poczuła wewnętrzny spokój. Wiedziała też, że nie sprosta mu chociaż nie ważne jak by się starała. Nie miała tego, czego jemu było potrzeba.
Nie specjalnie zauważyła nawet gdy romans się zakończył. W jej oczach relacja niemal się nie zmieniła, jedynie odpuścili okazjonalne wylądowanie w łóżku.
- Nie, dziękuję. Podziwiam tylko kunszt. Wezmę tylko ten płyn do polerowania, akurat tego nigdy nie przestanę testować, nie jestem aż tak dobrym alchemikiem. - Jednak zdecydowała się na niego, może będzie to pomagało jej w kolejnych projektach.
Nawet ona miała na tyle pojęcia o świecie by rozumieć, dla kogo Perseus zbierał swoje podarki i ona była tutaj zdecydowanie, by mu pomóc w wyborze. Jagoda, chociaż swoją modą odstawała nieco od zwykłego tłumu, zawsze prezentowała się jako osoba, która ma doskonale dobrane do siebie wszelkie części garderoby, zaczynając na biżuterii, a kończąc na butach. Jedno z przyzwyczajeń z dawnych lat oraz pewnego rodzaju kolejnego z jej hobby.
Zabrała sobie buteleczkę specyfiku i skierowali się dalej, ku kolejnym straganom. - To nic takiego, tylko maleństwo, może przy następnym straganie. Musisz być bardzo podekscytowany uroczystością, nie mogę się doczekać by zobaczyć dekoracje i wasze kreacje. Wiesz jak cenię Twój gust.
Zaraz obok magicznych różności znajdował się stragan Kowenu Macmillanów. Na widok symboli Matki Jagoda lekko się uśmiechnęła. Te rzeczy były dla niej wyjątkowo bliskie, jako część dziedzictwa jej matki. Wiedziała, że jej dziadkowie z chęcią przyjęliby Brodzki w ramionach kościoła, jednak sama wciąż trwała w wierze, na której się wychowała. Jej zasady nie były jednak zbyt różne o tej celtyckiej...
Idziemy sobie ze stoiska 1 do stoiska kolejnego.
Ni do zadnjeg leta, ni do kraja sveta
Sudbina je moja kleta
Sudbina je moja kleta