12.07.2024, 00:14 ✶
-Ja też czasami potrzebuje spokoju.- Powiedział, chociaż był typem osoby, której nastrój poprawiał się, kiedy tylko przebywał wśród ludzi. Nie był wampirem energetycznym, który zabierał energię innych. Raczej ją rozdawał, tryskając zawsze optymizmem. Strach pomyśleć, co by się działo, jeśli miałby naprawdę fatalny nastrój…
Isaac ożywił się nieco, kiedy Sebastian wspomniał o duchach, które “trudniły się najstarszym zawodem świata”. Zastanawiał się, co można by było zrobić z takimi duchami. Albo co takie duchy mogłoby zrobić z człowiekiem. Prawdą było, że igranie z tego typu siłami było bardzo niebezpieczne. Ale dywagować sobie można, prawda?
“Może” Sebastiana, brzmiało Bagshot'owi niczym zgoda na kolejne spotkanie, na którym spędzą z Reymond’em miłe popołudnie przy herbacie i rozmowach o bóstwach. Isaac musiał przyznać, że temat zaczynał go coraz bardziej interesować. Chciał dowiedzieć się nieco więcej o Matce, bo ostatnio przypomniał sobie o wnioskach czarodziejskiego filozofa Pascallo Poświęconego, który uważał, że lepiej wierzyć niż nie wierzyć, ponieważ nagrodą mogą być łaski płynące od bóstw, lub nawet życie po śmierci, w zależności w co człowiek wierzy. Jeśli jednak łaski lub życie wieczne nie istniały, to cóż - nadal lepiej zaryzykować, niż później pozostać z niczym.
Kiedy usłyszał, że będzie musiał się wyspowiadać, zaśmiał się pod nosem. Spojrzał z rozbawieniem na Sebastiana.
-Jeśli założymy, że seks bez zobowiązań nie jest niczym złym, to chyba nie miałbym się z czego spowiadać.- Powiedział, nie wstydząc się rozmawiać o tym na głos. Sam nawoływał do większej otwartości i przeprowadził z Charliem wywiad do Czarownicy o chujoświeczkach.
Pokiwał głową na słowa Sebastiana, po czym wrzucił do puszki trochę mugolskich drobniaków.
- Zgadzam sie z… kolegą, duchownym.- Powiedział, marszcząc delikatnie brwi i zerkając na swojego towarzysza.- A czy wszyscy są równi? Wystarczy spojrzeć na ulice, by zobaczyć, że to kłamstwo.- Westchnął.-Czeka nas długa droga, ale wierzę, że w końcu nadejdą czasy, w których nikt nie będzie musiał wstydzić się tego, kim jest.- Powiedział, uśmiechając się lekko i kładąc dłoń na ramieniu duchownego.- A teraz podziękujemy, życzymy wszystkiego dobrego i będziemy kontynuowali spacer, na który zaciągnąłem kolegę siłą.- Mówił, unosząc nieco wyżej watę cukrową, którą trzymał w drugiej ręce. Na tyle już poznał Sebastiana, że widział, że nie czuł się komfortowo w takim tłumie. Chciał go więc jak najszybciej stąd zabrać.
Kobieta która ich zaczepiła, wyciągnęła z torby kłódkę oraz czarny pisak.
-Dziękuję panom za rozmowę i za wsparcie naszej akcji.- Powiedziała, uśmiechając się. Patrzyła na Sebastiana trochę zmieszana.- Dla każdego kto nas wesprze, mamy specjalną kłódkę, na której można napisać swoje imię, oraz imię osoby bliskiej sercu. Potem mogą panowie powiesić ją na moście. Proszę, tutaj jest jeszcze pisak.- Powiedziała, podając Isaac'owi cały sprzęt.-Szczęść Boże.- Pożegnała się i odeszła.
Bagshot spojrzał na kłódkę, a później na Sebastiana.
- To co? Będziesz osobą bliską mojemu sercu?- Zapytał, mając zamiar napisać na kłódce swoje imię, a później podać ją Sebastianowi i... no cóż - powiesić na moście.
-Na najbliższe kilka lat, pozostawimy tutaj nasz ślad, Sebastianie. To historycznie bardzo ważne - dwójka czarodziejów, wzięła udział w mugolskiej paradzie równości. Właśnie tak się tworzy historię.- Zniżył głos do szeptu. Duchowny mógł ujrzeć w jego granatowych oczach błysk radości oraz ekscytacji.
Isaac ożywił się nieco, kiedy Sebastian wspomniał o duchach, które “trudniły się najstarszym zawodem świata”. Zastanawiał się, co można by było zrobić z takimi duchami. Albo co takie duchy mogłoby zrobić z człowiekiem. Prawdą było, że igranie z tego typu siłami było bardzo niebezpieczne. Ale dywagować sobie można, prawda?
“Może” Sebastiana, brzmiało Bagshot'owi niczym zgoda na kolejne spotkanie, na którym spędzą z Reymond’em miłe popołudnie przy herbacie i rozmowach o bóstwach. Isaac musiał przyznać, że temat zaczynał go coraz bardziej interesować. Chciał dowiedzieć się nieco więcej o Matce, bo ostatnio przypomniał sobie o wnioskach czarodziejskiego filozofa Pascallo Poświęconego, który uważał, że lepiej wierzyć niż nie wierzyć, ponieważ nagrodą mogą być łaski płynące od bóstw, lub nawet życie po śmierci, w zależności w co człowiek wierzy. Jeśli jednak łaski lub życie wieczne nie istniały, to cóż - nadal lepiej zaryzykować, niż później pozostać z niczym.
Kiedy usłyszał, że będzie musiał się wyspowiadać, zaśmiał się pod nosem. Spojrzał z rozbawieniem na Sebastiana.
-Jeśli założymy, że seks bez zobowiązań nie jest niczym złym, to chyba nie miałbym się z czego spowiadać.- Powiedział, nie wstydząc się rozmawiać o tym na głos. Sam nawoływał do większej otwartości i przeprowadził z Charliem wywiad do Czarownicy o chujoświeczkach.
Pokiwał głową na słowa Sebastiana, po czym wrzucił do puszki trochę mugolskich drobniaków.
- Zgadzam sie z… kolegą, duchownym.- Powiedział, marszcząc delikatnie brwi i zerkając na swojego towarzysza.- A czy wszyscy są równi? Wystarczy spojrzeć na ulice, by zobaczyć, że to kłamstwo.- Westchnął.-Czeka nas długa droga, ale wierzę, że w końcu nadejdą czasy, w których nikt nie będzie musiał wstydzić się tego, kim jest.- Powiedział, uśmiechając się lekko i kładąc dłoń na ramieniu duchownego.- A teraz podziękujemy, życzymy wszystkiego dobrego i będziemy kontynuowali spacer, na który zaciągnąłem kolegę siłą.- Mówił, unosząc nieco wyżej watę cukrową, którą trzymał w drugiej ręce. Na tyle już poznał Sebastiana, że widział, że nie czuł się komfortowo w takim tłumie. Chciał go więc jak najszybciej stąd zabrać.
Kobieta która ich zaczepiła, wyciągnęła z torby kłódkę oraz czarny pisak.
-Dziękuję panom za rozmowę i za wsparcie naszej akcji.- Powiedziała, uśmiechając się. Patrzyła na Sebastiana trochę zmieszana.- Dla każdego kto nas wesprze, mamy specjalną kłódkę, na której można napisać swoje imię, oraz imię osoby bliskiej sercu. Potem mogą panowie powiesić ją na moście. Proszę, tutaj jest jeszcze pisak.- Powiedziała, podając Isaac'owi cały sprzęt.-Szczęść Boże.- Pożegnała się i odeszła.
Bagshot spojrzał na kłódkę, a później na Sebastiana.
- To co? Będziesz osobą bliską mojemu sercu?- Zapytał, mając zamiar napisać na kłódce swoje imię, a później podać ją Sebastianowi i... no cóż - powiesić na moście.
-Na najbliższe kilka lat, pozostawimy tutaj nasz ślad, Sebastianie. To historycznie bardzo ważne - dwójka czarodziejów, wzięła udział w mugolskiej paradzie równości. Właśnie tak się tworzy historię.- Zniżył głos do szeptu. Duchowny mógł ujrzeć w jego granatowych oczach błysk radości oraz ekscytacji.