Wrzucenie chudej foki do kotła dla kogoś o mięśniach Adrii nie było problemem. Dla kogoś o mięśniach Adrii i z pomocą drugiego trytona? Równie dobrze mogliby pograć Laurentem w podawanego albo zbijaka. Czego się jednak nie spodziewał to tego, że tak bezproblemowo Adria minie Laertesa i rzuci się na niego. A powinien się spodziewać. Po tylu wspaniałych przygodach - powinien się spodziewać.
Zdążył tylko pisnąć, kiedy bańka pękła i poczuł szarpnięcie, spróbował ugryźć rękę Adrii, ale chyba się to nie udało. Czy ona nie była ranna? Więc była ranna i tak się nadal ruszała? A może nie była, może ta krew w tej wodzie pochodziła już z innych trytonów, którzy tu polegli? W jego percepcji to działo się zdecydowanie za szybko. A i tak bardziej będzie boleć klaps od Victorii za to, że jak zwykle zawiódł go instynkt samozachowawczy.
Była to więc chwila zanurzenia się w dziwnej brei, zatkania nozdrzy, zamknięcia ślepi. Wyrwał się stamtąd jak opętany, próbując strzepnąć z siebie maź. Wystarczyło jednak otworzyć ślepia, żeby sobie uzmysłowić, że to nie miało sensu. Najmniejszego. Po co się bronić? Przed czym się bronić? Skoro Adria chciała dobrze...
Chyba nigdy tak intensywnie tego nie poczuł. Tej otulającej czerni, która była jak kokon. Klarowność myśli i tego, co powinien zrobić nie pozostawiała pola do popisu trywialnym wątpliwościom. Białe futro foki nastroszyło się, spojrzał czujnymi ślepiami na osobę najbliższą jego samego - Perseusa. Obnażył kły - ostrzegawczo. Ale ostrzeżenie trwało chwilę, zanim rzucił się na niego z kłami, do jego ręki dzierżącej różdżkę.
Rozpraszanie 2*
Akcja nieudana
Sukces!
post edytowany za zgodą MG