08.07.2024, 18:13 ✶
Isaac zerknął na Sewerynę, która mocno zaciskała dłonie na swojej torebce. Spojrzał w tę samą stronę w którą patrzyła, chcąc wiedzieć, kto spowodował że aż tak się zdenerwowała. Pan Mulciber, no tak. Czyżby łamacz kobiecych serc? Ponownie więc tego wieczoru uśmiechnął się do Alexandra, unosząc ku gorzej jedną brew.
- Chcesz papierosa?- Zapytał Seweryny i jeśli przytaknęła, wyciągnął papierosy z zewnętrznej kieszeni marynarki. Odpalił jednego, żeby podać go swojej towarzyszce. Przysunął również w jej stronę kolejny kieliszek wódki. Chciał, żeby nieco się zrelaksowała i uspokoiła zszargane nerwy. Jeśli się schleje, a później będzie rzygała, to najwyżej przytrzyma jej włosy, poda wodę i chusteczki. I tak miał zamiar jej dzisiaj pilnować, nawet jeśli nie będzie tego świadoma.
Isaac zerknął również na Basiliusa, a później poszukał wzrokiem pana Shafiq'a. O niego jakoś tak również się martwił. Zdziwiło go, że nie widział nigdzie pana Longbottoma. Erik był bezpieczny, ponieważ towarzyszyła mu Geraldine, która prędzej rozniesie to miejsce, niż pozwoli żeby coś mu się stało.
Jeśli chodziło o resztę towarzystwa, to Atreusa Isaac pamiętał z Hogwartu (byli w innych domach, ale obaj grali w Quidditcha). Mimo że Viorica była dużo młodsza, również ją kojarzył. Była w Ravenclaw. W domu, do którego Isaac zawsze chciał trafić. Okazało się jednak, że jest bardziej odważny niż inteligentny, więc wyszło jak wyszło. Kiedy zasiadł do stołu Gryfonów, czuł się jak przegryw. Rozpłakał się i w ten sposób poznał Erika, Milly, Geraldine oraz Thomasa. Longbottom go pocieszał, a Moody kazała się uspokoić i " nie być miękka fają". Geraldine nie wiedziała co ze sobą zrobić, ponieważ już od małego była emocjonalnym dzbanem. Thomas zaczął żartować, i nastrój małego Bagshota w końcu się poprawił. Po kilku dniach z nowymi przyjaciółmi, nie żałował, że został Gryfonem.
Bagshot spojrzał na swoje karty, po czym wymienił trzy, a następnie jedną. Ciągle miał ten sam pogodny wyraz twarzy.
- Pasuje.- Powiedział i oparł się o oparcie krzesła. Sięgnął po ostatni kieliszek wódki.
- Chcesz papierosa?- Zapytał Seweryny i jeśli przytaknęła, wyciągnął papierosy z zewnętrznej kieszeni marynarki. Odpalił jednego, żeby podać go swojej towarzyszce. Przysunął również w jej stronę kolejny kieliszek wódki. Chciał, żeby nieco się zrelaksowała i uspokoiła zszargane nerwy. Jeśli się schleje, a później będzie rzygała, to najwyżej przytrzyma jej włosy, poda wodę i chusteczki. I tak miał zamiar jej dzisiaj pilnować, nawet jeśli nie będzie tego świadoma.
Isaac zerknął również na Basiliusa, a później poszukał wzrokiem pana Shafiq'a. O niego jakoś tak również się martwił. Zdziwiło go, że nie widział nigdzie pana Longbottoma. Erik był bezpieczny, ponieważ towarzyszyła mu Geraldine, która prędzej rozniesie to miejsce, niż pozwoli żeby coś mu się stało.
Jeśli chodziło o resztę towarzystwa, to Atreusa Isaac pamiętał z Hogwartu (byli w innych domach, ale obaj grali w Quidditcha). Mimo że Viorica była dużo młodsza, również ją kojarzył. Była w Ravenclaw. W domu, do którego Isaac zawsze chciał trafić. Okazało się jednak, że jest bardziej odważny niż inteligentny, więc wyszło jak wyszło. Kiedy zasiadł do stołu Gryfonów, czuł się jak przegryw. Rozpłakał się i w ten sposób poznał Erika, Milly, Geraldine oraz Thomasa. Longbottom go pocieszał, a Moody kazała się uspokoić i " nie być miękka fają". Geraldine nie wiedziała co ze sobą zrobić, ponieważ już od małego była emocjonalnym dzbanem. Thomas zaczął żartować, i nastrój małego Bagshota w końcu się poprawił. Po kilku dniach z nowymi przyjaciółmi, nie żałował, że został Gryfonem.
Bagshot spojrzał na swoje karty, po czym wymienił trzy, a następnie jedną. Ciągle miał ten sam pogodny wyraz twarzy.
- Pasuje.- Powiedział i oparł się o oparcie krzesła. Sięgnął po ostatni kieliszek wódki.