Po dokonaniu wymiany na żetony podążył wraz z Sophie przekroczył próg pokoju, w którym miała odbywać się druga z gier hazardowych. Razem podążyli w stronę stołu do ruletki, przy którym już zaczynali się gromadzić pierwsi gracze. Przy stole oprócz pełniącego funkcję krupiera Petera dostrzegł Agnès i Camille, rodziców swojej towarzyszki wieczoru. Niewykluczone, że do nich ktoś jeszcze dołączy.
Matthias doskonale znał obowiązujące w tej konkretnej gry hazardowej. Nie zamierzał w żaden sposób ponaglać krupiera ani tym bardziej mu przerywać. Naprawdę zależało mu na tym, aby bawić się wręcz szampańsko.
— Salut Peter. — Patronującemu ich rozgrywce krupiera zdołał poznać w przededniu tego przyjęcia. Z pewnością jeszcze nieraz spotkają z okazji przyszłych wieczorków hazardowych, jakie niewątpliwie zorganizuje obecna w tym pokoju Agnès. — Ja tak samo. — Jak przystało na nałogowego hazardzistę, samo spoglądanie na ten stół do ruletki i na czarno-czerwoną kompozycję pół oraz ciąg liczb budziło w nim to charakterystyczne podekscytowanie, potrzebę rozdysponowania swoich żetonów i pragnienie zdobycia prawdziwej fortuny. Temu nie sposób się oprzeć.
Matthias pierwsze dziesięć żetonów przeznaczył na obstawienie koloru czarnego, umieszczając je na tego rodzaju polu.
— Liczby... 9, 12 i 21 — Wytypował odpowiednie liczby, samemu decydując się ustawić na tych numerach po dwa żetony. — Następnym razem zechcesz sama wybrać liczby? — Zaproponował stojącej przy jego boku Sophie, uśmiechając się do niej w ramach subtelnej zachęty.
— To właśnie jedna z moich kuzynek, Camille. — Starał się dyskretnie wskazać na rozmawiającą z ciotką blondynkę.
10 żetonów na kolor czarny
Po 2 żetony na 9, 12 i 21
Zostaje mi: 34 żetony