Norka zaśmiała się słysząc słowa Mabel, bo prawda była taka, że kto jak kto, ale akurat ona szybko nie biegała. Ogólnie nie była szczególnie sprawna fizycznie, a do tego była ogromną pierdołą, która się potykała o własne stopy. Zdawała sobie sprawę z tych swoich niedoskonałości, ale miło słyszeć, że córka pokłada w niej taką nadzieję. - Chyba będę, tak, będę. - Rzuciła, choć nie miała jeszcze pojęcia na czym będą polegać te wyścigi. Nie obawiała się jednak niepowodzenia, w końcu przed Samem i Mabel nie musiała się szczególnie popisywać.
Uniosła wzrok, gdy Sam się do kogoś odezwał. Spoglądała w stronę z której nadchodził chłopak. Nie znała go, ale najwyraźniej był to ktoś bliski jej ukochanemu. Ucieszyło ją ogromnie to, że faktycznie zmienili swoje podejście i teraz chętniej pokazywali sobie swoje światy, swoich najbliższych. To zwiastowało, że faktycznie może im się wreszcie ułożyć swoje życie.
Mój brat niedźwiedź po tych słowach zmierzyła Nikolaia wzrokiem. Czyżby w Dolinie było więcej miśków? Niesamowite. Nie zakładała, że jest rodzonym bratem Sama, bo nigdy dotąd o nim nie wspominał. - Nora Figg, miło mi poznać. - Rzuciła jeszcze z uśmiechem.
Nie zdążyła jednak za bardzo zaangażować się w rozmowę, bo Samuel zwrócił się do Mabel. Słuchała uważnie tego, co mówił, połączyła kropki i westchnęła jedynie cicho. Oczywiście, hipogryfy, nie dość, że musiała wybijać ten pomysł z głowy Erikowi od lat, to teraz przyjdzie jej się mierzyć z kolejnym przeciwnikiem. Coś czuła, że jest na przegranej pozycji.
Cały plan brzmiał nieźle, aczkolwiek panna Figg obawiała się do czego on prowadzi, nie zamierzała jednak stawać na drodze do szczęścia swojej córce, miała świadomość, że wizyta w stajni może ją naprawdę ucieszyć. Właściwie bardzo zadowolona była z tego, jak Samuel traktuje jej córkę, może to był błąd, że tak długo trzymała ich z dala od siebie? To nie był jednak moment na takie przemyślenia.
- Mam pozwoli, oczywiście. - Skomentowała jeszcze.
Słuchała dalszego tłumaczenia Samuela, chyba dobrze założyła, że Niko ma podobne umiejętności do niego. Najchętniej sama wybrałaby narzeczonego, skoro już miała brać udział w tym wyścigu, znała jego zapach, wiedziała, jak wygląda misiowata wersja. Tyle, że chodziło o Mabel, zdecydowanie wolałaby, żeby nie jeździła na obcym niedźwiedziu, a miała świadomość, że kto, jak kto, ale Samuel nie da jej zrobić w tym wszystkim krzywdy. Może jej obawy były nie do końca uzasadnione, ale wyścigi na niedźwiedziach nie były dla niej jeszcze codziennością.
- Myślę, że będzie lepiej, jak Mabel pójdzie z tobą Sam. - Rzuciła jeszcze lekko, jakby wcale nie było w niej miliona obaw o to, czy ta rozrywka jest na pewno bezpieczna.