Tak naprawdę nie mieli zbytniego wpływu na to, co się tutaj wydarzy. Yaxley po prostu chciała mieć odbębnioną sprawę, problem z głowy i tyle. Nie zamierzała później do tego wracać, właściwie było to typowe dla niej podejście. Ogarniać wszystko w momencie w którym wypływało. Może czasem upływ czasu pomagał, studził emocje, ale nie umiała działać w ten sposób. Wolała po prostu zrobić swoje i zapomnieć o tym, że niewygodna sprawa miała miejsce.
Miała szczęście, że Thomas przyszedł tutaj z nią. Jego obecność pomogła jej uspokoić nerwy, ułatwiała podejmowanie decyzji. Właściwie to w końcu był też jego problem, który spowodował jej wyimaginowany brat bliźniak. Trochę pogmatwana sytuacja, ale wolała ją wyjaśnić. Mogłaby udawać, że nie zna Thorana, ale miała wrażenie, że to mogłoby jeszcze bardziej skomplikować całą sytuację. Jeszcze ktoś zainteresowałby się tematem, a wolała, aby póki co nikt postronny nie dowiedział się o tym, co działo się w jej życiu. Nie chciała zwracać uwagi otoczenia na ich sprawy rodzinne. Tak było prościej, wygodniej, zresztą potrafiła sobie sama radzić ze swoimi problemami, a przynajmniej tak się jej wydawało. Miała nadzieję, że już niedługo uda jej się na dobre pozbyć brata bliźniaka, wtedy wszystko wróci do normy, będzie jak wcześniej, a przynajmniej tak się jej wydawało.
Widziała, że kobiety nie do końca łyknęły jej słowa o tym, że Thomas jest niewinny. Najwyraźniej jak typowe matki miały już swoją wersję i nie przyjmowały żadnej innej, a naprawdę chciała go wybielić. Nie lubiła, gdy ktoś ponosił konsekwencje przez nią, czy jej bliskich. Yaxley brała odpowiedzialność za sprawy z którymi była powiązana.
Zaczęły coś między sobą szeptać po tym, gdy się do nich odezwała. Czuła się trochę jakby czekała na wyrok jakiegoś sądu, co było całkiem zabawne, bo przecież było to tylko stado matek.
Przeniosła spojrzenie na Figga, żeby zobaczyć, jak zareaguje na pomysł związany z zapewnieniem słodkości, nie miała pojęcia, czy zgodzi się na takie rozwiązanie, czekała na jakiś gest z jego strony, który potwierdziłby, że mu to odpowiada.
- Ja się zgadzam, tak jak powiedziałam wydaje mi się, że to będzie odpowiednia rekompensata. - Dodała jeszcze od siebie, był to przecież jej pomysł, nie miała zamiaru się od tego wykręcać.
- Proszę szykować umowę, chcę mieć to z głowy. - Szkoda jej było dnia na dalsze rozmowy z tymi kobietami, na jej nieszczęście nie było to ich ostatnie spotkanie, teraz będzie musiała zorganizować z Thomasem piknik.