02.07.2024, 09:10 ✶
Isaac był bardzo podekscytowany dzisiejszym wieczorem. Uwielbiał rozpierdalać pieniądze (swoje), a później śmiać się z własnej głupoty. Bo tak naprawdę, to pozostawało mu tylko się śmiać. Jeszcze w Europie, potrafił w kilka tygodni roztrwonić wszystko co zarobił na swoich książkach albo pracy historyka. To mu jednak dawało motywację, żeby pracować dalej. W końcu musiał z czegoś żyć, prawda? Kiedyś zastanawiał się, czy gdyby był obrzydliwie bogaty, to czy przez cały czas siedziałby w domu i pił na umór czytając książki. A może już dawno by nie żył, ponieważ wątroba nie dałaby rady? Nie był jednak bogaty, więc na ten moment żył sobie dalej. I to wyjątkowo grzecznie, odkąd wrócił do Anglii.
- Dobrze ojcze, nie będę szalał.- Odparł Basiliusowi nieco rozbawiony, zerkając na niego kątem oka. Czuł jego lekkie poddenerwowanie, ale nie zamierzał w tym grzebać.- Jak myślisz, ile żetonów najlepiej wziąć na początek?- Zagadnął, i kiedy stanęli przed organizatorką całego wieczoru, ściągnął z głowy kapelusz żeby się przywitać.
- Isaac Bagshot, bardzo mi miło.- Jesli miał okazję, to ucałował ją w dłoń, a jeśli nie, to po prostu poszedł za Basilem.
Anthony, jego zwierzątko, Basilius oraz Lorien
- kupno żetonów
Odetchnął ciężko w duchu, kiedy zauważył Anthony'ego przy stoisku do kupna żetonów.
- Dobry wieczór, panie Shafiq.- Uśmiechnął się jeszcze szerzej, i kącik ust lekko mu drgnął. Będzie musiał wyrzucić z pamięci, że jego szef tutaj jest. Mężczyzna otaczał go dość dziwna troską, dając mu masę niechcianych rad. Może w ten właśnie sposób okazywał swoją sympatie? Isaac nie miał pojęcia. Skinął również głową towarzyszowi Shafiq'a, po czym skierował swoją uwagę na kobietę, z którą przywitał się Basilius.
- Isaac Bagshot, bardzo mi miło. Panienka Lorien?- Uśmiechnął się ciepło do kobiety, nazywając ją panienką, żeby skomplementować młody wygląd. Czerwień sukni idealnie komponowała się z jej urodą, i miała naprawdę piękny kolor oczu. Bagshot patrzył na nią o pół sekundy dużej niż powinien, chcąc żeby to zauważyła. Od razu wpadła mu w oko. Miał nadzieję, że przyszła tutaj sama. Będzie musiał zapytać Basiuliusa skąd ją znał.
- Dobrze ojcze, nie będę szalał.- Odparł Basiliusowi nieco rozbawiony, zerkając na niego kątem oka. Czuł jego lekkie poddenerwowanie, ale nie zamierzał w tym grzebać.- Jak myślisz, ile żetonów najlepiej wziąć na początek?- Zagadnął, i kiedy stanęli przed organizatorką całego wieczoru, ściągnął z głowy kapelusz żeby się przywitać.
- Isaac Bagshot, bardzo mi miło.- Jesli miał okazję, to ucałował ją w dłoń, a jeśli nie, to po prostu poszedł za Basilem.
Anthony, jego zwierzątko, Basilius oraz Lorien
- kupno żetonów
Odetchnął ciężko w duchu, kiedy zauważył Anthony'ego przy stoisku do kupna żetonów.
- Dobry wieczór, panie Shafiq.- Uśmiechnął się jeszcze szerzej, i kącik ust lekko mu drgnął. Będzie musiał wyrzucić z pamięci, że jego szef tutaj jest. Mężczyzna otaczał go dość dziwna troską, dając mu masę niechcianych rad. Może w ten właśnie sposób okazywał swoją sympatie? Isaac nie miał pojęcia. Skinął również głową towarzyszowi Shafiq'a, po czym skierował swoją uwagę na kobietę, z którą przywitał się Basilius.
- Isaac Bagshot, bardzo mi miło. Panienka Lorien?- Uśmiechnął się ciepło do kobiety, nazywając ją panienką, żeby skomplementować młody wygląd. Czerwień sukni idealnie komponowała się z jej urodą, i miała naprawdę piękny kolor oczu. Bagshot patrzył na nią o pół sekundy dużej niż powinien, chcąc żeby to zauważyła. Od razu wpadła mu w oko. Miał nadzieję, że przyszła tutaj sama. Będzie musiał zapytać Basiuliusa skąd ją znał.