Świadomie z nim uciekła? Nie, nie, nie. To zdecydowanie nie było tym, co Robert chciał tutaj osiągnąć. Oczekiwał, że jego wypowiedź pchnie tę rozmowę, te nieszczęsne przesłuchanie, w nieco innym kierunku. Możliwe, że dało się przez moment nawet wychwycić, że niekoniecznie mu odpowiadało to, w jaki sposób ta rozmowa się na tę chwilę zdawała toczyć. Zaraz jednak udało mu się odzyskać równowagę.
- Powiedziałbym, że było to nie tyle świadomie, co raczej pod wpływem jakiegoś impulsu? Emocji? Młode dziewczęta potrafią niekiedy popadać ze skrajności w skrajność. Zamiast rozumiem, kierują się uczuciami. A nadmierne kierowanie się uczuciami, potrafi sprowadzić na ludzi różne problemy. - sprostował, mając nadzieje, że tym razem zdoła to odpowiednio wytłumaczyć. Nie chciał ściągać z tej przyczyny nadmiernej uwagi na siebie oraz całą swoją rodzinę. Zwłaszcza, że przecież Mulciberowie mieli jej w te wakacje aż nadto dużo. - Wie pan w jaki sposób przebiegało to całe widowisko? Moja córka i ten... ten... przestępca... - słowo przestępca nadal zdawało mu się z trudem przechodzić przez gardło? - ...dostali co najwyżej kilka chwil dla siebie. Nie sądzę, żeby mieli możliwość cokolwiek zaplanować. Jeśli już, to założył bym, że to Borgin wykorzystał okazje. Sophie to pasierbica sędziny, która jest krewną samej Samanthy Crouch. Jeśli Borgin jest w tym wszystkim choć trochę rozeznany, podejrzewam, że mógł po prostu wykorzystać okazje. Może potraktować moją córkę jako zakładnika? Kogoś kto da mu szansę na skuteczną ucieczkę? - czy brzmiało to wiarygodnie? Oby, bo nie miał zbyt wiele innych opcji, żeby to jakoś sensownie poukładać. Korzystał z dość ubogiej talii kart, licząc na to, że może jednak uśmiechnie się do niego los. Dopisze szczęście. - Nie rozumiem natomiast pytania, dotyczącego jej poglądów. Zdaje sobie co prawda sprawę z tego, że nasza rodzina ma raczej... nie najlepszą opinię, ale proszę mi uwierzyć, nie mamy żadnych związków z... tym co obecnie ma miejsce w kraju. I moja córka na pewno nie ma związków z tą organizacją. Zresztą, proszę tylko na spokojnie pomyśleć. 18 latka, która ledwie ukończyła Hogwart? Niby kiedy i jak miałaby się w to zaangażować? Może jeszcze została w międzyczasie Jego najbardziej zaufanym człowiekiem? To jest po prostu... proszę mi wybaczyć, ale to jest po prostu absurdalne. - w trakcie tej części wypowiedzi, niezamierzenie, okazał swoje zdenerwowanie. Bo ostatnim czego potrzebował było tak absurdalne powiązanie Sophie ze śmierciożercami. I innymi takimi. Gdyby ktoś go o to kiedyś zapytał... nie, nawet wtedy nie wymyśliłby, że to właśnie przez taką komedie pomyłek miałby wpaść w ręce Ministerstwa Magii. - Przydałoby mi się... napić wody. - rozejrzał się nawet za jakimś pracownikiem Dziurawego Kotła i jeśli kogoś odpowiedniego dojrzał, to dał gestem znać, żeby do niego podszedł. Woda... co prawda nie tak skutecznie jak alkohol, ale pomagała się uspokoić. Zachować równowagę. Potrzebował jej. - Nie wiem czy pan słyszał, ale ostatnimi czasy nasza rodzina zaangażowała się w stworzenie fundacji, mającej wspierać ofiary rasizmu. O ile nie jesteśmy szczególnie otwarci, to nie popieramy postulatów... tego czarnoksiężnika. Jak byśmy mogli? I moja córka, jestem absolutnie przekonany, również rozumie, gdzie znajduje się granica.