28.06.2024, 13:04 ✶
Wszyscy przeszli, co bardzo uspokoiło Isaac'a. Zebrał się z ziemi i dopadł do kuzyna, który wyglądał coraz gorzej.
- To było niemiłe...- Powiedział tylko, nie chcąc wszczynać dyskusji wśród całego tego zamieszania. Lewitujące inferiusy, ogień oraz chaos... katafalk, który od razu wzbudził w nim żywe zainteresowanie i przyciągnął wzrok bardziej, niż walka która działa się wokół. Czyżby miejsce spoczynku mugolki, która miała być czarownicą? Bagshot był tego ciekawy, chciał zbadać to miejsce, jednak rozsądek podpowiadał mu, że to nie jest najlepszy pomysł. Złapał więc kuzyna za ramię. Wyraźnie ciągnęło go w tamtą stronę. I nie tylko jego - jeden z inferiusów również był coraz bliżej nich.
- Owen, zaczekaj! Jak TO się skończy, to wtedy tam pójdziemy!- Ściskał różdżkę w wolnej dłoni i rozejrzał, czy nikt nie potrzebował pomocy. Sytuacja była chaotyczna. Woń kwiatów mieszała się z zapachem spalenizny, a unoszące w powietrzu trupy przypominały przerażające pochodnie. Zrobiło mu się niedobrze. Wiedział, że teraz nie czas na dalsze badania, nie w takich warunkach. Nie, kiedy wszystko mogło ich zaatakować. Zamknął na chwilę oczy, a później znów je otworzył. W takim chaosie, przypominały mu się wszystkie okropności jakie miał nieprzyjemność widzieć przez ostatnie lata za granicą. Żałował, że podjął się badania oraz drążenia tego tematu, i nie chciał, żeby Owen skończył podobnie, robiąc sobie krzywdę nie tyle psychiczną, tak jak on, co fizyczną.
Jeśli kuzyn go nie posłuchał, gotów był użyć zaklęcia które zmusi go do bycia posłusznym.
- Trzymaj się mnie, rozumiesz?!- Nakazał.
Rzucam zaklęcie Zauroczenia, które zmusi Owena do posłuchania się i pozostania przy mnie.
- To było niemiłe...- Powiedział tylko, nie chcąc wszczynać dyskusji wśród całego tego zamieszania. Lewitujące inferiusy, ogień oraz chaos... katafalk, który od razu wzbudził w nim żywe zainteresowanie i przyciągnął wzrok bardziej, niż walka która działa się wokół. Czyżby miejsce spoczynku mugolki, która miała być czarownicą? Bagshot był tego ciekawy, chciał zbadać to miejsce, jednak rozsądek podpowiadał mu, że to nie jest najlepszy pomysł. Złapał więc kuzyna za ramię. Wyraźnie ciągnęło go w tamtą stronę. I nie tylko jego - jeden z inferiusów również był coraz bliżej nich.
- Owen, zaczekaj! Jak TO się skończy, to wtedy tam pójdziemy!- Ściskał różdżkę w wolnej dłoni i rozejrzał, czy nikt nie potrzebował pomocy. Sytuacja była chaotyczna. Woń kwiatów mieszała się z zapachem spalenizny, a unoszące w powietrzu trupy przypominały przerażające pochodnie. Zrobiło mu się niedobrze. Wiedział, że teraz nie czas na dalsze badania, nie w takich warunkach. Nie, kiedy wszystko mogło ich zaatakować. Zamknął na chwilę oczy, a później znów je otworzył. W takim chaosie, przypominały mu się wszystkie okropności jakie miał nieprzyjemność widzieć przez ostatnie lata za granicą. Żałował, że podjął się badania oraz drążenia tego tematu, i nie chciał, żeby Owen skończył podobnie, robiąc sobie krzywdę nie tyle psychiczną, tak jak on, co fizyczną.
Jeśli kuzyn go nie posłuchał, gotów był użyć zaklęcia które zmusi go do bycia posłusznym.
- Trzymaj się mnie, rozumiesz?!- Nakazał.
Rzucam zaklęcie Zauroczenia, które zmusi Owena do posłuchania się i pozostania przy mnie.
Rzut PO 1d100 - 59
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 38
Slaby sukces...
Slaby sukces...