-Jeśli faktycznie masz zamiaru się na mnie o to denerwować, to pamiętaj, że od nerwów mogą ci się zrobić zmarszczki - powiedział i pochylił się, żeby dokładniej przyjrzeć się twarzy Charlotte. -Chyba nawet widzę jedną. O tu - powiedział, wskazując na idealnie gładkie czoło matki, na którym żadnej zmarszczki tak naprawdę nie było.
Może to nawet dobrze, że byli na cmentarzu? Jeżeli Charlotte chciałaby pozbyć się syna, wystarczyłoby, żeby wykopała dziurę i zrzuciła tam ciało. Na szczęście za bardzo męczyła się podczas ciąży, żeby tak po prostu się swojego dziecka pozbyć.
Gdyby tylko te rośliny brało to pod uwagę...
Roślina, która tak pięknie przeciągnęła Jaspera po kamiennej ścieżce, została przecięta magią. Część, wychodząca z serca rośliny, zaczęła wić się w powietrzu i uderzać o perfekcyjną tarczę, którą Charlotte osłoniła syna, podczas gdy jej odcięta końcówka, oplatająca kostkę chłopaka, rozluźniła się i opadła na ziemię.
Jessie podniósł się powoli do siadu, sycząc cicho z bólu z tyłu głowy. Pomacał palcami miejsce, z którego ten ból emanował. Trochę go zamroczyło, ale raczej nie stało mu się nic na tyle poważnego, by zacząć panikować.
-Tak, wszystko w porządku, będę żył - odpowiedział, kiedy Charlotte znalazła się obok niego. Rozejrzał się jeszcze, czy przypadkiem jakiś pęd nie kręcił się za blisko jego matki, ale rośliny były uschnięte i pokładły się tak żałośnie, że komuś, kto nie widział, co te chwasty wyrabiały, mogłoby się zrobić szkoda, że nikt o roślinność w takich miejscach nie dba. -Zdecydowanie nie tego się spodziewałem, kiedy mówiłaś o wycieczce na cmentarz i jestem pewien, że Ministerstwo nie brało pod uwagę, że ktoś będzie chciał włazić do grobowca, ale, dzięki tobie, raczej nikt już nie będzie musiał się tym martwić. A skoro już tu i tak jesteśmy, to możemy wejść do tego grobowca, jeżeli chcesz. Po tych roślinach raczej nic na tu więcej nie zaskoczy.
Nawet gdyby te przeklęte rośliny dostały się do środka, to raczej nie zdołałyby ich już zaskoczyć. A jeśli nie, a w środku był jedynie ghul - daliby radę.
-Wchodzimy? Czy chcesz wrócić do domu?