Rita nie była głupia, wiedziała, że gdyby zaczęła tutaj robić scenę, to mogłoby się skończyć różnie. Lepiej zdecydowanie negocjować i udawać, że obchodzi cię choć trochę praca krawężników - chociaż tak nie było. Kiedy trzeba jednak potrafiła sprawiać pozory, jakby tak było.
- Nie z wewnętrznego, ale tak, trochę mi pan przeszkodził w pracy. - Skoro już sam tak twierdził, to postanowiła w to pójść. Chciała, żeby brygadzista poczuł się trochę winny, że nawinął jej się pod nogi. Przecież współpracowała, przecież nie uciekała, zdecydowanie nie robiła tutaj nic złego.
- Wolałabym nie rzucać nazwiskami, poinformuję jednak odpowiednie osoby o tym, jak świetnie radzi sobie pan w pracy, panie? - Spoglądała na niego i czekała, aż jej się przedstawi, jakby w ogóle ją to obchodziło. Chciała jedynie mieć to za sobą, ale musiała sprawiać pozory, wiedziała, w jaki sposób powinna grać, żeby poczuł się ważny. Każdy lubił docenienie, wiedziała w jaki sposób powinna postępować z ludźmi, aby odpowiednio czuli się w jej towarzystwie. - Na pewno nie umknie to niczyjej uwadze. - Nadal, Rita była bardzo spokojna, jakby wiedziała, że na ma szans, żeby oskarżył ją o coś niekoniecznie mile widzianego. Zresztą nie robiła przecież nic złego, tak jak ten chłopak wykonywała swoje obowiązki służbowe. Nic więcej.
- Wolałabym nie mówić o tym kto mnie tu przysłał, dostałam bojowe zadanie, wie pan jak to jest, na samym początku kariery zawodowej, zawsze nas - żółtodziobów przydzielają do takich najgorszych, chciałabym już mieć to z głowy, zanieść im tę skrzynkę i zapomnieć o tym, ile mnie to kosztowało nerwów. - Zgrywanie ofiary również nie przychodziło jej najgorzej, oby funkcjonariusz to łyknął i wypuścił ją, jakby nigdy nic.