To był piękny, czerwcowy dzień, jeden z tych przyjaznych i miłych dla duszy, ale ta młoda dziewczynka wydawała się być tak chłodna, jakby ją dopiero co wyciągnęli z rwącego nurtu zimnej rzeki, a później ubrali jak lalkę i wystawili tu, jak gdyby nigdy nic, jak gdyby wyziębionego do granic możliwości, sinego dziecka nie trzeba było ogrzać. Śliczne odzienie miała na sobie ta Fiona Cape, o ile przedstawiła się prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Śliczną miała też buzię, jedynie te smutne, podkrążone oczy i sine usta burzyły obraz szczęśliwego dziecka bawiącego się tutaj, zmierzającego pewnie (jak każdy miłośnik słodyczy) do Miodowego Królestwa.
- Dzień dobly - zwróciła się do Harvina, którego złapała za dłoń. Nie dostrzegłszy w nim poszukiwanego ciepła, puściła go jednak i zbliżyła się nieśmiało do Alexandra właśnie, którego zmierzyła spojrzeniem, jeszcze zanim zrównał się z nią wzrostem. Harvin, spłoszony i wystraszony jej zimnem, milcząco odsunął się na krok, ale nic nie powiedział. Niepokojącym było jednak to, że sięgnął dłonią znajdującej się w kieszeni różdżki, jakby... na wszelki wypadek. Nie wycelował nią w dziewczynkę ani nie zachował się nieodpowiednio, ale nie dołączył się do swojego brata. Najwyraźniej wolał czuwać nad sytuacją z bezpiecznej odległości. - Alex i Halvin - powtórzyła, wciąż sepleniąc przez szparę w zębach - wypadło jej jednocześnie sporo mleczaków. - Mhm. - Nie była do końca przekonana, czy powinna o tym opowiadać? Odwróciła spojrzenie, ale szybko wróciła nim co cyrkowca i uśmiechnęła się. Odrobinę dziwacznie jak na dziecko. - Cósz, zgubiłam dlogę do domu - przyznała, ale chyba nie przejmowała się tym do końca - mieszkam w dwolku na poludnie od Hogwaltu, ale trzeba było wyjść takim przejściem i...
I się wymknęłam.
Nie dokończyła, ale obserwowała Alexandra uważnie. Tak uważnie, jak żadne dziecko przedtem. Coś w nim widziała. Coś, co musiało się jej podobać. Nie było to w żaden sposób wulgarne ani dziwne - taka to była zwyczajna, dziecinna ciekawość, przykryta pierwszymi oznakami dojrzewania. Musiała mieć z dziesięć lat. To ten wiek, kiedy największym odkryciem dziewczynki był dekolt w serek i ostra przyprawa do ziemniaków.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Dzień dobly - zwróciła się do Harvina, którego złapała za dłoń. Nie dostrzegłszy w nim poszukiwanego ciepła, puściła go jednak i zbliżyła się nieśmiało do Alexandra właśnie, którego zmierzyła spojrzeniem, jeszcze zanim zrównał się z nią wzrostem. Harvin, spłoszony i wystraszony jej zimnem, milcząco odsunął się na krok, ale nic nie powiedział. Niepokojącym było jednak to, że sięgnął dłonią znajdującej się w kieszeni różdżki, jakby... na wszelki wypadek. Nie wycelował nią w dziewczynkę ani nie zachował się nieodpowiednio, ale nie dołączył się do swojego brata. Najwyraźniej wolał czuwać nad sytuacją z bezpiecznej odległości. - Alex i Halvin - powtórzyła, wciąż sepleniąc przez szparę w zębach - wypadło jej jednocześnie sporo mleczaków. - Mhm. - Nie była do końca przekonana, czy powinna o tym opowiadać? Odwróciła spojrzenie, ale szybko wróciła nim co cyrkowca i uśmiechnęła się. Odrobinę dziwacznie jak na dziecko. - Cósz, zgubiłam dlogę do domu - przyznała, ale chyba nie przejmowała się tym do końca - mieszkam w dwolku na poludnie od Hogwaltu, ale trzeba było wyjść takim przejściem i...
I się wymknęłam.
Nie dokończyła, ale obserwowała Alexandra uważnie. Tak uważnie, jak żadne dziecko przedtem. Coś w nim widziała. Coś, co musiało się jej podobać. Nie było to w żaden sposób wulgarne ani dziwne - taka to była zwyczajna, dziecinna ciekawość, przykryta pierwszymi oznakami dojrzewania. Musiała mieć z dziesięć lat. To ten wiek, kiedy największym odkryciem dziewczynki był dekolt w serek i ostra przyprawa do ziemniaków.
Umieszczam to sobie tutaj, bo ponieważ głąb ze mnie i zgubię: Nocą na skraju Hogsmeade zaczepiła się wytwornie ubrana, około dziesięcioletnia dziewczynka, która nie mogła znaleźć drogi do domu. Wyjaśniła, że nazywa się Fiona Cape, mieszka w Dworze Cape, na południe od Hogwartu i jest jego dziedziczką. Niezależnie od tego, czy zdecydowałeś się spróbować jej pomóc, zignorować ją czy zaatakować - w pewnym momencie gdy odwróciłeś na moment od niej wzrok, znikła bez śladu. Jeżeli poszukałeś informacji o Dworze Cape lub zdecydowałeś się tam wybrać, okazało się, że ten leży w ruinie od dwustu lat...