22.06.2024, 05:15 ✶
- Fioletowy?! - zapytał Bertie, macając się dłonią po głowie, bo jakby nie patrzeć to ciężko mu było samemu spojrzeć teraz na swoją głowę. Przydałoby mu się jakieś lusterko, albo coś takiego, nawet jeśli wierzył jej na słowo, ze akurat taki kolor zagościł na jego głowie. - Aż się bardziej głodny zrobiłem, jak wspomniałaś o tej jagodziance - nawet się odrobinę rozmarzył, bo takiej dobrej to w sumie dawno już nie jadł. Musiał to zmienić i upiec trochę, jak tylko wróci do domu. Chociaż chyba nie miał jagód... Ale w takim razie musiał zrobić jagodzianki, jak tylko zdobędzie jagody.
- Jasne włosy? Po co ci jasne włosy? - zapytał ją z miną, jakby absolutnie nie widział powodu, dla którego powinna zmieniać kolor fryzury. - Przecież ci bardzo ładnie w tych twoich które masz teraz.
Nie był specjalistą od damskiej urody. A może był, bo przecież zdążył w swoim życiu mieć już trzy żony, ale akurat ten aspekt osoby nigdy nie był dla niego przeważający. Blondynka, szatynka, brunetka, ruda - wszystko jedno, o ile była w stanie cieszyć się jego gotowaniem i żyć w tym jego dworku i razem z nim zajmować się inwentarzem.
- Tak, na scenie - przytaknął, rwąc trochę waty i zajadając się nią. Ale zaraz sam przywołał na swoją twarz szok i niedowierzanie, bo Millie trochę go zaniepokoiła tą rewelacją, że w sumie zamiast się zajadać tutaj, to powinni biec za scenę i stać w gotowości.
- Pelerynę? Kurcze Mills, ja nie wiem... A co z twoimi włosami? Są ZIELONE- rzucił, wyraźnie zbity z tropu, ale zaraz się wyprostował i wyciągnął różdżkę. - Raz, dwa, trzy - machnął, ale nie chciał jej wyczarować peleryny tylko transmutować jej ubranie w coś, co chociaż z daleka mundur brygadzisty by przypominało. I modlił się zaciekle, kiedy rzucał to zaklęcie.
transmutacja na replikę munduru brygadzisty
- Jasne włosy? Po co ci jasne włosy? - zapytał ją z miną, jakby absolutnie nie widział powodu, dla którego powinna zmieniać kolor fryzury. - Przecież ci bardzo ładnie w tych twoich które masz teraz.
Nie był specjalistą od damskiej urody. A może był, bo przecież zdążył w swoim życiu mieć już trzy żony, ale akurat ten aspekt osoby nigdy nie był dla niego przeważający. Blondynka, szatynka, brunetka, ruda - wszystko jedno, o ile była w stanie cieszyć się jego gotowaniem i żyć w tym jego dworku i razem z nim zajmować się inwentarzem.
- Tak, na scenie - przytaknął, rwąc trochę waty i zajadając się nią. Ale zaraz sam przywołał na swoją twarz szok i niedowierzanie, bo Millie trochę go zaniepokoiła tą rewelacją, że w sumie zamiast się zajadać tutaj, to powinni biec za scenę i stać w gotowości.
- Pelerynę? Kurcze Mills, ja nie wiem... A co z twoimi włosami? Są ZIELONE- rzucił, wyraźnie zbity z tropu, ale zaraz się wyprostował i wyciągnął różdżkę. - Raz, dwa, trzy - machnął, ale nie chciał jej wyczarować peleryny tylko transmutować jej ubranie w coś, co chociaż z daleka mundur brygadzisty by przypominało. I modlił się zaciekle, kiedy rzucał to zaklęcie.
transmutacja na replikę munduru brygadzisty
Rzut N 1d100 - 26
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 44
Slaby sukces...
Slaby sukces...