16.06.2024, 21:16 ✶
Popatrzył na Brenna z kamienną miną, a potem zerknął na swój brzuch i delikatnie pogładził go dłonią.
- Oj bardzo dobrze wiem, jak to jest, odkąd z nią mieszkam znowu to chyba przybrałem na wadze - zgodził się śmiertelnie poważnie, jakby właśnie tym doświadczeniem obiecywał przejście na dietę i zadbanie o swoją dietę. Na szczęście znał się na tyle, że nie zamierzał robić nic tak niemądrego Nie żeby nie miał silnej woli, jednak mieszkanie z cukiernikiem sprawiało, że na wyciągnięcie ręki było pełno słodkości i to najróżniejszych o jakich by się tylko nie pomyślało.
Pokiwał głową bez słowa zgadzając się na taki plan, że najpierw zajmą się sprzątnięciem bałaganu wewnątrz domu, nim będą go odświeżać.
W nieprzerwanej ciszy przyglądał się naturze - może tym były jedne z ich ostatnich spokojnych dni, w ciągu których mogli sobie pozwolić na taką formę "beztroski" jak oglądanie wschodu słońca zamiast pędzenia z pomocą coraz to kolejnym rodzinom czarodziejów i czarodziejek z rodzin mugoli. Z takich rozważ podczas rozpływania się nad pięknem krajobrazu wyrwała go Brenna. W pierwsze chwili spojrzał na nią ze zdziwieniem, nim dotarł do niego sens tych słów.
- JEszcze będziesz mnie stąd wypędzać żeby mieć spokój - zaśmiał się i pokiwał głową. - Tak, pora skopać dupsko jednemu poltergeistowi - zgodził się i nim ruszył za Brenną do wnętrza Księżycowego Stawu rzucił Jeszce ostatnie spojrzenie na krajobraz, zupełnie jakby chciał utrwalić go sobie w swoich wspomnieniach.
- Oj bardzo dobrze wiem, jak to jest, odkąd z nią mieszkam znowu to chyba przybrałem na wadze - zgodził się śmiertelnie poważnie, jakby właśnie tym doświadczeniem obiecywał przejście na dietę i zadbanie o swoją dietę. Na szczęście znał się na tyle, że nie zamierzał robić nic tak niemądrego Nie żeby nie miał silnej woli, jednak mieszkanie z cukiernikiem sprawiało, że na wyciągnięcie ręki było pełno słodkości i to najróżniejszych o jakich by się tylko nie pomyślało.
Pokiwał głową bez słowa zgadzając się na taki plan, że najpierw zajmą się sprzątnięciem bałaganu wewnątrz domu, nim będą go odświeżać.
W nieprzerwanej ciszy przyglądał się naturze - może tym były jedne z ich ostatnich spokojnych dni, w ciągu których mogli sobie pozwolić na taką formę "beztroski" jak oglądanie wschodu słońca zamiast pędzenia z pomocą coraz to kolejnym rodzinom czarodziejów i czarodziejek z rodzin mugoli. Z takich rozważ podczas rozpływania się nad pięknem krajobrazu wyrwała go Brenna. W pierwsze chwili spojrzał na nią ze zdziwieniem, nim dotarł do niego sens tych słów.
- JEszcze będziesz mnie stąd wypędzać żeby mieć spokój - zaśmiał się i pokiwał głową. - Tak, pora skopać dupsko jednemu poltergeistowi - zgodził się i nim ruszył za Brenną do wnętrza Księżycowego Stawu rzucił Jeszce ostatnie spojrzenie na krajobraz, zupełnie jakby chciał utrwalić go sobie w swoich wspomnieniach.
Koniec sesji