Na słowa Roberta odnośnie kwestii dogrania tych wszystkich szczegółów i tego upewnienia się, czy posiadłość spełni ich wysokie oczekiwania. Chesterowi to wystarczało w zupełności. Jak dotąd nie miał najmniejszych problemów, jeśli chodziło o dogadanie się z Robertem - jak dotąd im we wszystkim przyświecał wspólny cel. Pozostawali tak samo oddani sprawie oraz ich Mistrzowi. W tego typu sprawach pośpiech zdecydowanie nie był wskazany, tym bardziej że wszystko musiało zostać dopięte na ostatni guzik. Po przekroczeniu sklepu, pobieżnym rozejrzeniu się. Na to mógł poświęcić więcej czasu, zgodnie z typową dla Aurorów paranoją, jednak nadmierna ostrożność rzucała się w oczy i wzbudzała podejrzenia. Ona była wskazana przy zapuszczaniu się na Nokturn.
— Cała przyjemność po mojej stronie. — Wypowiedział te słowa od niechcenia. To spotkanie było dla niego jednym z wielu spotkań służbowych, które nie wywołały w nim jakiekolwiek entuzjazmu. Zależało mu na tym, aby wszystko przebiegało sprawnie. Nie zaprzeczył temu, że ma gorszy dzień. Składało się na to wiele czynników - w pierwszej kolejności praca, która w jego przypadku również zbierała swoje żniwo. Nie był to jednak jedyny czynnik, zaledwie jeden z wielu.
— Ja jestem gotowy. — Stwierdził jedynie, chcąc zacząć zmierzać w stronę posiadłości. Pozostawało mu jednak poczekać aż Tiberius dokończy swoje sprawy z właścicielem księgarni. W oczekiwaniu na to spoglądał na tarczę wiszącego na ścianie zegara. Po pięciu minutach zaczynał rozważać wyjście na zewnątrz po to aby zapalić kolejnego papierosa. Podczas zmierzania do interesującej ich posiadłości zamierzał słuchać i czasem coś dodać od siebie, jak tylko uzna to za stosowne. Tak jak Mulcibera, interesowały go szczegóły dotyczące tej posiadłości.
— Jak na razie nie mam, proszę kontynuować. — Poinformował tamtego mężczyznę. Jeśli przyjdzie mu do głowy jakieś pytanie, to je zada. Na razie postanowił się zamienić w słuch. Wykorzystywanie niewielkiej stajni będą musieli rozważyć, jeśli zdecydują się na zakup. Ogród będzie trzeba doprowadzić do porządku a niektóre pomieszczenia odpowiednio wyposażyć, jeśli faktycznie staną się właścicielami posiadłości. Biblioteka wydawała mu się być atutem tej posiadłości. Decyzji o nabyciu posiadłości nie można było podejmować pochopnie i sam wolał rozważać to w zaciszu gabinetu z szklanicą whisky w jednej dłoni oraz z papierosem w drugiej. Typowo wiejska droga nie zrobiła na nim przyzwoitego wrażenia - jest i zawsze będzie miastowym. Oczywiście, dla dobra słusznej sprawy, był gotów pójść na pewne ustępstwa.
— Robercie, otrzymałem... nagłe wezwanie i muszę stawić się w pracy, dodatkowy dyżur. Sam rozumiesz. Dalsze oględziny posiadłości będziesz musiał dokończyć beze mnie. O zakupie porozmawiamy następnego dnia. — Zwrócił się do swojego towarzysza z ciężkim westchnięciem po odebraniu komunikatu za pośrednictwem Fal. Spędził już cały dzień w pracy i teraz dowiedział się, że będzie musiał spędzić całą noc. Po informowaniu Mulcibera, sięgnął po swoją różdżkę i się teleportował.