16.06.2024, 16:54 ✶
Zaklęcie Geraldine uwolniło Astarotha z celi. Wypływając z niej mógł jeszcze lepiej obejrzeć uwięzionych w innych celach ludzi, a wśród nich i nieprzytomnego Foxa. Mężczyzna unosił się w swojej bańce tlenowej i spał, kompletnie nieświadomy tego, że właśnie odkrył świat magii, którego tak poszukiwał. Daisy wśród więźniów nie było.
Tryton, na którym uwagę skupił Esme, obserwował go uważnie, czekając aż ten podejmie jakieś działania. Zaciskał ręce na kratach i szarpał je, nawet wtedy, gdy w ręku czarodzieja pojawiła się różdżka. Chyba zawierzył, że Rowle spróbuje mu jakoś pomóc.
- Uwolnić, walka, powstrzymać, Adria, powstrzymać, trucizna – powtórzył z uporem, gdy dotarło do niego, że zaklęcie nie przyniosło żadnego skutku.
Wszyscy widzieli, że z pomieszczenia, w którym się znajdowali dało się przejść gdzieś dalej. Przejścia nie przypominały klasycznych drzwi. Były raczej wydrążonymi w wapieniu otworami. Jeden był trochę większy od pozostałych czterech, mogli spokojnie nim ruszyć, nie dotykając nawet nieforemnych ścian. Drugi wydawał się dość ciasny, ale pozostawał gęsto oświetlony fluorescencyjnymi roślinami. Trzeci prowadził do wyjścia z tego siedliska. Czwarty był szerszy od drugiego i słabo oświetlony. Każdy z nich prowadził gdzieś indziej.
Póki co, pozostawali w tym miejscu sami. Nie czuli, by coś płynęło w ich stronę. Geraldine i Astaroth wyczuwali jednak, że trytony gdzieś tutaj się czaili. Całkiem niedaleko było przynajmniej kilku z nich. Nie wydawało się jednak, by w tej chwili zbliżały się do nich. Może nie zdawały sobie sprawy z obecności?
@Geraldine Yaxley @Astaroth Yaxley @Esmé Rowle
Tryton, na którym uwagę skupił Esme, obserwował go uważnie, czekając aż ten podejmie jakieś działania. Zaciskał ręce na kratach i szarpał je, nawet wtedy, gdy w ręku czarodzieja pojawiła się różdżka. Chyba zawierzył, że Rowle spróbuje mu jakoś pomóc.
- Uwolnić, walka, powstrzymać, Adria, powstrzymać, trucizna – powtórzył z uporem, gdy dotarło do niego, że zaklęcie nie przyniosło żadnego skutku.
Wszyscy widzieli, że z pomieszczenia, w którym się znajdowali dało się przejść gdzieś dalej. Przejścia nie przypominały klasycznych drzwi. Były raczej wydrążonymi w wapieniu otworami. Jeden był trochę większy od pozostałych czterech, mogli spokojnie nim ruszyć, nie dotykając nawet nieforemnych ścian. Drugi wydawał się dość ciasny, ale pozostawał gęsto oświetlony fluorescencyjnymi roślinami. Trzeci prowadził do wyjścia z tego siedliska. Czwarty był szerszy od drugiego i słabo oświetlony. Każdy z nich prowadził gdzieś indziej.
Póki co, pozostawali w tym miejscu sami. Nie czuli, by coś płynęło w ich stronę. Geraldine i Astaroth wyczuwali jednak, że trytony gdzieś tutaj się czaili. Całkiem niedaleko było przynajmniej kilku z nich. Nie wydawało się jednak, by w tej chwili zbliżały się do nich. Może nie zdawały sobie sprawy z obecności?
@Geraldine Yaxley @Astaroth Yaxley @Esmé Rowle
Czas na odpis do 19.06, godz. 21.00