14.06.2024, 00:14 ✶
- Nie ma sprawy - powiedział z uśmiechem, przecież był typem wujka, który nigdy niczego nie odmawiał swojej siostrzenicy. Co było nie raz i nie dwa zmorą jego młodszej siostry. Kwestia hipogryfa była o tyle drażliwa, że Thomas bał się ją poruszać, bo to było kiedyś i jego marzenie, ale z drugiej strony gniew Nory byłby wówczas ogromny. Cóż, wolał nie skończyć bez domu i głowy.
- Wiesz co! - obruszył się i spojrzał żałośnie na swój brzuch, przecież on nie był aż taki duży, prawda? Ah te dzieci, potrafią zasiać ziarno niepewności jak nikt.
Po pozakładaniu sobie nawzajem zakupionych wisiorków, i tym jak już za każdym podziękowanym razem odpowiadał, że nie ma za co ruszyli pod scenę. Po drodze przyjrzał się swojemu wisiorkowi, ciekaw był czy Kapitan Pazur nie zezłości się za noszenie psa na szyi.
- Tak, to niesamowite - odpowiedział Mabel nie mogąc oderwać wzroku od tego, co Edge wyczyniał na scenie, zupełnie jakby go coś zahipnotyzowało i kazało mu wpatrywać się w występującego mężczyznę. Być może to dlatego, że był tak zaaferowany tańcem wśród płomieni, wieść siostrzenicy uderzyła go niczym grom z jasnego nieba, ale z pewnym opóźnieniem.
- Słucham?! - spojrzał na Mabel z wyrazem nie przerażenia, nie nagany, a zazdrości. - Dlaczego wszystko co fajne robisz jak mnie nie ma obok i też nie mogę tego zrobić? - nadał policzki udając, że się obraża, bo kto nie chciałby pojeździć na niedźwiedziu? Jeżeli ktoś taki istniał to musiał mieć coś nie tak z głową i powinien iść przebadać się do św. Munga.
Kiedy wrócił wzrokiem do sceny wydarzyło się coś czego ani nie spodziewał się, ani nie wiedział co teraz robić. Bo ostatnie co przewidział to widok swojej siostry uczestniczącej w pokazie, jakże niecodziennym pokazie. Jedyne czego żałował to fakt, że nie miał ze sobą aparatu, coś takiego było warte uwiecznienia.
- Zobacz, znaleźliśmy mamę szybciej niż przy stoisku - dodał w stronę swojej podopiecznej jednak dobrze wycyrklowali pojawienie się tutaj.
- Wiesz co! - obruszył się i spojrzał żałośnie na swój brzuch, przecież on nie był aż taki duży, prawda? Ah te dzieci, potrafią zasiać ziarno niepewności jak nikt.
Po pozakładaniu sobie nawzajem zakupionych wisiorków, i tym jak już za każdym podziękowanym razem odpowiadał, że nie ma za co ruszyli pod scenę. Po drodze przyjrzał się swojemu wisiorkowi, ciekaw był czy Kapitan Pazur nie zezłości się za noszenie psa na szyi.
- Tak, to niesamowite - odpowiedział Mabel nie mogąc oderwać wzroku od tego, co Edge wyczyniał na scenie, zupełnie jakby go coś zahipnotyzowało i kazało mu wpatrywać się w występującego mężczyznę. Być może to dlatego, że był tak zaaferowany tańcem wśród płomieni, wieść siostrzenicy uderzyła go niczym grom z jasnego nieba, ale z pewnym opóźnieniem.
- Słucham?! - spojrzał na Mabel z wyrazem nie przerażenia, nie nagany, a zazdrości. - Dlaczego wszystko co fajne robisz jak mnie nie ma obok i też nie mogę tego zrobić? - nadał policzki udając, że się obraża, bo kto nie chciałby pojeździć na niedźwiedziu? Jeżeli ktoś taki istniał to musiał mieć coś nie tak z głową i powinien iść przebadać się do św. Munga.
Kiedy wrócił wzrokiem do sceny wydarzyło się coś czego ani nie spodziewał się, ani nie wiedział co teraz robić. Bo ostatnie co przewidział to widok swojej siostry uczestniczącej w pokazie, jakże niecodziennym pokazie. Jedyne czego żałował to fakt, że nie miał ze sobą aparatu, coś takiego było warte uwiecznienia.
- Zobacz, znaleźliśmy mamę szybciej niż przy stoisku - dodał w stronę swojej podopiecznej jednak dobrze wycyrklowali pojawienie się tutaj.