• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[wieczór 17.07.1972, Sycylia, Taormina] Izolacja | Laurent & Victoria

[wieczór 17.07.1972, Sycylia, Taormina] Izolacja | Laurent & Victoria
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#7
13.06.2024, 23:42  ✶  

Czarne włosy, czarne oczy, czarna przestrzeń, czarna dziura. Czarne wspomnienie wchłaniane przez czarne oczy, przechodzące pod kopułę czarnych włosów, zanikające w czarnej przestrzeni, zżerane przez czarną dziurę Limbo. Znak na duszy, a może nawet głębiej. Nie było mądrego, który przyniósłby odpowiedź na wszystkie niezadane i zadane pytania. W przyszłości będą szukali dalej, ona wyjedzie aż do Afryki, ktoś podejmie się czarów nekromanckich, żeby manipulować energią i próbować pomóc Zimnym. Chociaż trochę. Tylko odrobinkę... Dzisiaj toniemy w nocy i cieszymy się ciepłem i orzeźwieniem deszczu. Jutro przywita nas słońce i o czerni zostanie tylko wspomnienie. Cenne wspomnienie. Któregoś dnia powiemy sobie: aach, jak mogłem zapomnieć..! Tu było tak miło, tak uroczo, tutaj odpocząłem i dobrze się bawiłem. To tutaj prawie straciłam wspomnienie, które tkane w dawnych latach odwróciło bieg czegoś... bieg historii. Bez niego - czy bylibyśmy tu dziś? Pomimo niego - czy wszystko byłoby tak samo? Spotkali się nocą podobną do tej. Albo była inna? Były tam wtedy gwiazdy, czy nie? On nie pamiętał, bo jedyną gwiazdą, jaką dostrzegał, była Victoria Lestrange. Nie dałoby się naprawić tej nocy bez jej obecności i nie dałoby się wymazać jej obecności z dziś. Byłby tutaj, ale bez niej, bez uśmiechu, snując się między ludźmi i starając miedzy nimi odnaleźć dokładnie tak samo, jak kiedyś się odnajdować. I nie siedziałby na tym piasku, przesypując właśnie między palcami jego drobinki. Jasne, wręcz miękkie - plaże tutaj były o wiele przyjemniejsze od kamienistych i gruboziarnistych plaż Anglii. Być może wszystko tu było po prostu lepsze. A jednak wspomnień z tej deszczowej, zimnej Anglii nie wymieniłby za te stworzone tu i teraz.

- Aaach. - Uśmiechnął się weselej, z ulgą na sercu, że to usłyszał. Tylko zamyślenie. Żadna mara, która wynurzy się z ciemności i będzie próbowała nas pożreć - tym razem to tylko wspomnienie. Jej. Jej własne, nie żadne jej babci, którą zostawiła za sobą w Limbo i która miała wiele niepokojących sekretów. - Jedno z najlepszych wspomnień, jakie mam z Anglii. Nie żartuję. - Lekko tknął ją łokciem w nogę, tak dla malutkiej zaczepki, dla poszukiwanego kontaktu nie tylko werbalnego. Zadarł na chwilę głowę w górę, ale zaraz ten wzrok umościł przed sobą. W tym momencie czerń przestała być straszna. Przyniosła ukojenie. - Nie czujesz tego? Tej bryzy. Powietrze nad morzem zmienia się, kiedy deszcz jest blisko... woda brzmi inaczej. - Nie słyszysz? To jakby zaczęło szeptać, tak spokojnie, kojone do snu. Zostanie przykryte szarugą, krople będą rozbijały się o jego wodę, połączy się słodkość ze słonymi kroplami. Niebo płakało, a morze się tym płaczem syciło. - Był chłopak, który siedział kiedyś ze mną na plaży przy zachodzącym słońcu, dopóki nie zapadła noc i bardzo słodko mnie całował. - Prawie to przed sobą widział - ten obrazek. Wypełnienie romantycznych marzeń podrygów jego serca. Nie wspominał tego teraz ze smutkiem czy żalem - to było słychać w jego głowie. Ciągle się uśmiechał. - Wtedy niebo było gwieździste. Był pierwszą osobą, którą pozwoliłem sobie pokochać. - Lekko pokiwał głową do własnych myśli. - Wiedziałem lepiej, że nigdy nie powinienem sobie na to pozwalać. Teraz to przeszłość. Przez chwilę ta czerń była straszna, bo miałem wrażenie, że w niej znikniesz. A teraz... teraz okazuje się, że jest po prostu wypełniona miłymi wspomnieniami. Bo chociaż jest pusta... to przecież mamy siebie. - Uśmiechnął się do niej ciepło, czule, znów spoglądając w górę. Cokolwiek złego by się nie działo - mieli siebie. Zawsze.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (2245), Victoria Lestrange (2535)




Wiadomości w tym wątku
[wieczór 17.07.1972, Sycylia, Taormina] Izolacja | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 09.06.2024, 17:06
RE: [wieczór 17.07.1972] Izolacja | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 10.06.2024, 19:53
RE: [wieczór 17.07.1972] Izolacja | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 11.06.2024, 21:43
RE: [wieczór 17.07.1972] Izolacja | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 12.06.2024, 09:31
RE: [wieczór 17.07.1972] Izolacja | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 12.06.2024, 21:33
RE: [wieczór 17.07.1972] Izolacja | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 13.06.2024, 20:24
RE: [wieczór 17.07.1972] Izolacja | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 13.06.2024, 23:42
RE: [wieczór 17.07.1972] Izolacja | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 14.06.2024, 10:57
RE: [wieczór 17.07.1972] Izolacja | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 14.06.2024, 17:06
RE: [wieczór 17.07.1972] Izolacja | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 15.06.2024, 14:10

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa