12.06.2024, 10:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.06.2024, 10:27 przez Brenna Longbottom.)
poziom uporu córki i współpracy ciotki
*
Sophie przez moment straciła rezon, ruszając za Victorią do kajuty, ale zatrzymała się tuż na progu.
– Doskonale, chcę zobaczyć te odruchy – zadecydowała z uporem. Była najwyraźniej najbardziej upartą panną pod słońcem, z jakichś powodów pewną swojej nietykalności, i w sumie dałoby się chyba uwierzyć, że byłaby gotować zabić ojca, byleby tylko nie wyjść za mąż, gdy sobie tego nie życzyła. – Złożę potem odpowiednie zeznania i zadbam, żeby ciebie też za to aresztowano. Możemy to skończyć tu i teraz albo utonę, was zabierając ze sobą.
Tymczasem Brenna usiłowała wyłowić kluczowe informacje z morza słów, spośród których niektóre były wypowiedziane po francusku, inne po angielsku, a jeszcze inne nie miały końcówek, więc Brenna nie miała pojęcia, po jakiemu właściwie ciotka mówiła. Póki co układając to sobie w głowie: córka sądziła, że zabiła służąca, ciotka sądziła, że zabiła córka. Kogo podejrzewały służąca i matka? Czy to było kluczowe, jeśli trzy z nich wskazywałyby na jedną osobę?
– Henri Dubois – padło jednak, chociaż Brenna już zupełnie nie zrozumiała, kim był ten Henri Dubois. Ale jeżeli znał denata, mógł być w jego kajucie. Jeśli żadna z kobiet nie zabiła, może był to on. A jeżeli któraś z kobiet zabiła, może on nie będzie miał powodów, by je kryć i na przykład odpowie na takie pytania, jak to, kiedy ostatni raz widział Duboisa i każdą z nich.
– Panie kapitanie! – zawołała, dostrzegając, że kapitan, który pewnie informował do tej pory każdą z kobiet, zmierza ku nim korytarzem. – Będę bardzo wdzięczna, jeśli zajmie się pan panią… panią – dokończyła niezręcznie, niepewna, jak właściwie ta kobieta ma na nazwisko. Może to padło pośród tych francuskich słówek, ale nie była w stanie zrozumieć. – Za moment wracam – obiecała, odwracając się i ruszając szybko za Victorią oraz jej cholernie upartą podejrzaną, która najwyraźniej nie chciała wejść do kajuty. Brenna obrzuciła Sophie zdziwionym spojrzeniem, a potem stanęła jakiś metr dalej, by później szepnąć do Victorii, jeżeli ta podeszła:
– Płynął z nimi jakiś Henri Dubois. Dla mnie jedno z dwojga. Zostawiamy je kapitanowi i idziemy do Duboisa, albo próbujemy przycisnąć którąś z nich, że wiemy, że to żadna z tej czwórki i ma mówić prawdę. Ciotka odpada, nie zna prawie angielskiego.
Sophie też odpadała, chociaż Brenna tego nie wiedziała, bo pewnie prędzej skoczyłaby przez burtę niż im coś powiedziała, ale mogły próbować wyciągnąć autentyczne zeznania z Henriette lub Fleur.
Rzucam sobie na percepcję, czy ja ogarnę, co ta ciotka mówi
*
Sophie przez moment straciła rezon, ruszając za Victorią do kajuty, ale zatrzymała się tuż na progu.
– Doskonale, chcę zobaczyć te odruchy – zadecydowała z uporem. Była najwyraźniej najbardziej upartą panną pod słońcem, z jakichś powodów pewną swojej nietykalności, i w sumie dałoby się chyba uwierzyć, że byłaby gotować zabić ojca, byleby tylko nie wyjść za mąż, gdy sobie tego nie życzyła. – Złożę potem odpowiednie zeznania i zadbam, żeby ciebie też za to aresztowano. Możemy to skończyć tu i teraz albo utonę, was zabierając ze sobą.
Tymczasem Brenna usiłowała wyłowić kluczowe informacje z morza słów, spośród których niektóre były wypowiedziane po francusku, inne po angielsku, a jeszcze inne nie miały końcówek, więc Brenna nie miała pojęcia, po jakiemu właściwie ciotka mówiła. Póki co układając to sobie w głowie: córka sądziła, że zabiła służąca, ciotka sądziła, że zabiła córka. Kogo podejrzewały służąca i matka? Czy to było kluczowe, jeśli trzy z nich wskazywałyby na jedną osobę?
– Henri Dubois – padło jednak, chociaż Brenna już zupełnie nie zrozumiała, kim był ten Henri Dubois. Ale jeżeli znał denata, mógł być w jego kajucie. Jeśli żadna z kobiet nie zabiła, może był to on. A jeżeli któraś z kobiet zabiła, może on nie będzie miał powodów, by je kryć i na przykład odpowie na takie pytania, jak to, kiedy ostatni raz widział Duboisa i każdą z nich.
– Panie kapitanie! – zawołała, dostrzegając, że kapitan, który pewnie informował do tej pory każdą z kobiet, zmierza ku nim korytarzem. – Będę bardzo wdzięczna, jeśli zajmie się pan panią… panią – dokończyła niezręcznie, niepewna, jak właściwie ta kobieta ma na nazwisko. Może to padło pośród tych francuskich słówek, ale nie była w stanie zrozumieć. – Za moment wracam – obiecała, odwracając się i ruszając szybko za Victorią oraz jej cholernie upartą podejrzaną, która najwyraźniej nie chciała wejść do kajuty. Brenna obrzuciła Sophie zdziwionym spojrzeniem, a potem stanęła jakiś metr dalej, by później szepnąć do Victorii, jeżeli ta podeszła:
– Płynął z nimi jakiś Henri Dubois. Dla mnie jedno z dwojga. Zostawiamy je kapitanowi i idziemy do Duboisa, albo próbujemy przycisnąć którąś z nich, że wiemy, że to żadna z tej czwórki i ma mówić prawdę. Ciotka odpada, nie zna prawie angielskiego.
Sophie też odpadała, chociaż Brenna tego nie wiedziała, bo pewnie prędzej skoczyłaby przez burtę niż im coś powiedziała, ale mogły próbować wyciągnąć autentyczne zeznania z Henriette lub Fleur.
Rzucam sobie na percepcję, czy ja ogarnę, co ta ciotka mówi
Rzut Z 1d100 - 57
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.