11.06.2024, 23:43 ✶
Atreus był absolutnie przekonany, że na dobrą sprawę to miał teraz prawo do przetarcia podłogi Atrium twarzą Hadesa. Bo przecież to wszystko było tylko i wyłącznie jego wina. Mógł przecież nie rzucać się na tego obsranego Mulcibera, tak samo jak i mógł nie miotać się na wszystkie strony. Mógł siedzieć grzecznie na dupie i się nie ruszać. Ale on zawsze musiał się miotać i ewidentnie, nawet jeśli w Departamencie Przestrzegania Prawa był ile? Miesiąc? To zachowywał się, jakby wcale tutaj być nie chciał. Bulstrode jakoś mgliście pamiętał, że McKinnon już wcześniej mógł się pochwalić posadką w Ministerstwie, ale mógł już siedzieć w tym Departamencie Tajemnic, zamiast stwarzać okazje, by prasa obsmarowała noszony przez niego mundur.
Atreus mógł się zachowywać, jakby w momencie kiedy zdał egzaminy aurorskie praca brygadzisty była ponad nim, ale jakiejś jego części wciąż zależało na tym, by zarówno on jak i powiązane z nim zawodowo osoby prezentowały się jak najlepiej. Bo kiedy jeden z nich robił syf, nawet BUMowiec, to reszta potem też wychodziła na idiotów. A być branym za idiotę Bulstrode nienawidził.
Hades uderzył w niego z pełną siłą i jedyne co się na twarzy aurora pojawiło, to zdziwienie. Poleciał do tyłu, upadając na kafelki, czując jak ból rozchodzi na się na moment już nie od nogi, a od obitej kości ogonowej. Jakim cudem McKinnon znalazł w sobie tyle siły, pomimo że był w stanie ledwo ustać na tych nogach - nie wiedział. Ale pomimo skwaszonej, rozzłoszczonej miny którą zaraz przywołał, myśli wędrowały już do Departamentu i znajdującej się tam pierwszej lepszej osoby, która mogła odebrać fale. Przekaz był prosty - by przysłali tutaj kogoś z pogotowia w trybie natychmiastowym.
- Jak chcesz się znowu przytulać, to wystarczy powiedzieć. Twoja żona pewnie zachwycona jak się dowie, że z taką czułością zabiegasz o uwagę kolegów z pracy - warknął, podnosząc się z ziemi. Trochę się zachwiał, sycząc przy tym, bo łydka bolała jak skurwysyn, a szok zdawał się być już tylko niemiłym wspomnieniem. Szkoda, bo przynajmniej łagodził te nieprzyjemności. Oprócz wyprostowania się, nie zrobił jednak nic, chyba tylko dlatego że byli teraz w Ministerstwie, gdzie o wiele więcej ludzi zwracało na nich uwagę przez niespodziewane pojawienie się.
Atreus mógł się zachowywać, jakby w momencie kiedy zdał egzaminy aurorskie praca brygadzisty była ponad nim, ale jakiejś jego części wciąż zależało na tym, by zarówno on jak i powiązane z nim zawodowo osoby prezentowały się jak najlepiej. Bo kiedy jeden z nich robił syf, nawet BUMowiec, to reszta potem też wychodziła na idiotów. A być branym za idiotę Bulstrode nienawidził.
Hades uderzył w niego z pełną siłą i jedyne co się na twarzy aurora pojawiło, to zdziwienie. Poleciał do tyłu, upadając na kafelki, czując jak ból rozchodzi na się na moment już nie od nogi, a od obitej kości ogonowej. Jakim cudem McKinnon znalazł w sobie tyle siły, pomimo że był w stanie ledwo ustać na tych nogach - nie wiedział. Ale pomimo skwaszonej, rozzłoszczonej miny którą zaraz przywołał, myśli wędrowały już do Departamentu i znajdującej się tam pierwszej lepszej osoby, która mogła odebrać fale. Przekaz był prosty - by przysłali tutaj kogoś z pogotowia w trybie natychmiastowym.
- Jak chcesz się znowu przytulać, to wystarczy powiedzieć. Twoja żona pewnie zachwycona jak się dowie, że z taką czułością zabiegasz o uwagę kolegów z pracy - warknął, podnosząc się z ziemi. Trochę się zachwiał, sycząc przy tym, bo łydka bolała jak skurwysyn, a szok zdawał się być już tylko niemiłym wspomnieniem. Szkoda, bo przynajmniej łagodził te nieprzyjemności. Oprócz wyprostowania się, nie zrobił jednak nic, chyba tylko dlatego że byli teraz w Ministerstwie, gdzie o wiele więcej ludzi zwracało na nich uwagę przez niespodziewane pojawienie się.