11.06.2024, 20:35 ✶
Odczekał chwilę, aż Ciril odpłynie, zanim zwrócił się do swoich towarzyszy. Już dawno dał sobie spokój z uporczywym przekonywaniem selkie do tego, aby wrócił na powierzchnię, choć nie oznaczało to, że nie przyglądał się ze zmartwieniem ciemnym plamom tworzącym się wokół foczej sylwetki. Perseus patrzył jeszcze w ślad za nim, a na jego twarzy odmalowała się jeszcze większa zgryzota niż wcześniej.
— Musimy załatwić sprawę szybko, jeśli chcemy mu jeszcze pomóc — rzucił półszeptem. Czyż nie dość ludzi już zginęło - z jego ręki, albo przez jego zaniedbania? Nie wybaczy sobie, jeśli kolejna osoba straci przez niego życie.
Ponownie przeniósł wzrok na Ultha i poczuł, że coś jest nie tak. Zdawało mu się, że nie widział nigdy aż tak intensywnego odcienia fioletu. Rozejrzał się na boki skonfundowany, obejrzał swoje dłonie i sylwetki towarzyszy i znów jego spojrzenie na moment zatrzymało się na Victorii (miał nadzieję, że nie będzie tym razem wściekła - sam grymas na jego twarzy wskazywał na to, że nie kontroluje swego daru) i odszukał wzrokiem niknącą postać Cirila. Ominął Laurenta ze strachu o to, co może zobaczyć i własnej bezbronności wobec tego odkrycia. Zaraz też dostrzegł wijącą się wokół nich czerń; wyciągnął nawet dłoń, by ją pochwycić, ale to przecież nie było prawdziwe. Albo inaczej - było, lecz nienamacalne. Być może dla jego towarzyszy zachowanie Perseusa wyglądało dziwacznie, ale on miał w tamtym momencie inne zmartwienia.
Przysłuchiwał się rozmowie Laurenta i Victorii z Ulthem, sam jednak nie mówił nic. Tak, popłynie z nimi, kiwał przecież głową na zgodę. Porozmawia z Adrią, spróbuje wyciągnąć od niej co stoi za jej motywami i jak powstrzymać to szaleństwo. Ale najpierw jeszcze jedna rzecz...
— Całe jezioro jest zatrute. Widzę wijącą się aurę trucizny — zwrócił się do wodza na koniec, kiedy już wszystko odnośnie wyprawy zostało powiedziane — Ale ciebie, królu, otacza silny fiolet. Nie wiem skąd się wziął, ale wygląda na to, że osłabia on działanie trucizny...
Umilkł, a potem zrozpaczony spojrzał na Laurenta. Czy ta czerń nadal nad nim wisiała?
— Musimy załatwić sprawę szybko, jeśli chcemy mu jeszcze pomóc — rzucił półszeptem. Czyż nie dość ludzi już zginęło - z jego ręki, albo przez jego zaniedbania? Nie wybaczy sobie, jeśli kolejna osoba straci przez niego życie.
Ponownie przeniósł wzrok na Ultha i poczuł, że coś jest nie tak. Zdawało mu się, że nie widział nigdy aż tak intensywnego odcienia fioletu. Rozejrzał się na boki skonfundowany, obejrzał swoje dłonie i sylwetki towarzyszy i znów jego spojrzenie na moment zatrzymało się na Victorii (miał nadzieję, że nie będzie tym razem wściekła - sam grymas na jego twarzy wskazywał na to, że nie kontroluje swego daru) i odszukał wzrokiem niknącą postać Cirila. Ominął Laurenta ze strachu o to, co może zobaczyć i własnej bezbronności wobec tego odkrycia. Zaraz też dostrzegł wijącą się wokół nich czerń; wyciągnął nawet dłoń, by ją pochwycić, ale to przecież nie było prawdziwe. Albo inaczej - było, lecz nienamacalne. Być może dla jego towarzyszy zachowanie Perseusa wyglądało dziwacznie, ale on miał w tamtym momencie inne zmartwienia.
Przysłuchiwał się rozmowie Laurenta i Victorii z Ulthem, sam jednak nie mówił nic. Tak, popłynie z nimi, kiwał przecież głową na zgodę. Porozmawia z Adrią, spróbuje wyciągnąć od niej co stoi za jej motywami i jak powstrzymać to szaleństwo. Ale najpierw jeszcze jedna rzecz...
— Całe jezioro jest zatrute. Widzę wijącą się aurę trucizny — zwrócił się do wodza na koniec, kiedy już wszystko odnośnie wyprawy zostało powiedziane — Ale ciebie, królu, otacza silny fiolet. Nie wiem skąd się wziął, ale wygląda na to, że osłabia on działanie trucizny...
Umilkł, a potem zrozpaczony spojrzał na Laurenta. Czy ta czerń nadal nad nim wisiała?
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory