Cieszyło go, że Victoria go poparła, aż skinął swoim małym, foczym łbem, a kilka bąbelków poleciało z jego nozdrzy w górę. Jego ślepia spoczywały na Cirilu. Było tyle rzeczy, o które chciał go zapytać... ale przede wszystkim chciał zadbać o to, żeby młodzieniec wyszedł z tego cały. Już i tak czuł nieprzyjemny uścisk na dole brzucha, że ten selkie tutaj pływał z nimi, bo musiał wszystko tłumaczyć, żeby w ogóle mieli szansę wejść w minimalny dialog. A ta krew powoli się sączyła. Woda zaś wcale nie pomagała w tym, żeby przestała. Więc kiedy zgodziły się wypłynąć poruszył nieco łbem w geście radości, iście foczej, wdzięczny, że wspólnym wysiłkiem udało się go zawrócić. Bardzo, BARDZO chciał wierzyć w to, że tam już wysiłki Perseusa zdadzą swój test... chociaż niestety wszystko w nim cisnęło się w obawę, że będzie tylko gorzej. Chciał za nim płynąć. To uczucie było nieznośne. Ta niepewność, czy ktoś naprawdę nie wbił ci noża w plecy i nie zabawił się też przez to cudzym kosztem.
Pytanie, które zadał wcześniej Perseus, może brzmiałoby idealnie przed samym Ulthem? Król wydawał się zmęczony, albo znudzony, ale bez względu na to, jakie emocje nim targały (albo właśnie czego zabrakło w jego sercu) robił wrażenie. Również nie znał panujących tutaj zasad, ale ta istota zdawała się bardzo otwarta na kontakt. Trytony posługujące się tak sprawnie angielskim? To nie była raczej norma. Laurenta ciągle zastanawiała tamta opowieść, która wypaliła się niejasno w jego głowie między bólem o trytonie, który przegrał perły w karty. Czy to magia, eliksir, czy może coś zupełnie innego pozwoliło mu wyjść na zewnątrz? A może ktoś w ogóle go wyniósł z wody i wcale nie miał nóg?
- Może to nie ona. Może jest tak samo zatruta, tylko zamiast ospałości pojawiła się w niej jakaś agresja, szaleństwo? - Zasugerował, bo skąd mieli wiedzieć, czy naprawdę ta kobieta zdradziła, czy może była ofiarą tego... tego wszystkiego? Perseus ciągle mówił o jakiejś czerni, fiolecie... może to była jakaś klątwa? Na powierzchni przecież aktualnie też działy się rzeczy. Tkwienie tutaj naprawdę stało się nieznośne i napawało go niecierpliwością. Należało DZIAŁAĆ. - Nie przekonamy się, dopóki z nią nie porozmawiamy. - Jasne, Ulth już z nią rozmawiał, ale nie był bogaty w wiedzę, którą oni teraz mieli. I nie miał aurowidza... nie żeby Perseusowi można było ufać, ygh... - Popłyniemy przodem, zbierz Panie trytony, ale potrzebujemy tłumacza. Chyba że Adria równie sprawnie posługuje się angielskim, co Król? - Jak właściwie powinien go tytułować? Nie chciał popełnić gafy, ale też nie było czasu na wielkie kurtuazje! Spojrzał kontrolnie na Victorię i Perseusa, czy im to pasowało, co zaproponował. - Na górze też nie dzieje się zbyt dobrze. Musimy działać.