• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora

[Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#6
09.06.2024, 21:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.12.2024, 20:53 przez Pandora Prewett.)  
Kochała swoją matkę i jedna część Pandory trochę rozumiała jej podejście do Laurenta, ale ta druga — znacznie silniejsza, nie mogła jej tego wybaczyć. Zawsze była surowa dla swoich dzieci, ale miała wrażenie, że od niego wymagała więcej. I było to spowodowane głupią zazdrością, miłością względem męża. Bo jej ukochany brat przypominał swoją piękną matkę, a jego widok z kolei przypominał o niej Ayday. Była to słodko-gorzka relacja, bo Pandora była pewna, że na swój sposób go kochała, jednocześnie nie mogąc w pełni zaakceptować tego, że był owocem uniesienia jej największej miłości z inną. Dla samej Pandory nie miało to jednak żadnego znaczenia, byli po prostu rodzeństwem i zawsze postrzegała jego pojawienie się, niczym dar od losu, bo nie chciała być sama. Bała się samotności, czuła potrzebę troski o drugiego człowieka. I bez wahania oddałaby za niego życie lub zamieniła swoje szczęście, żeby brat był po prostu do końca swoich dni szczęśliwy. Niczego więcej i niczego mniej dla niego nie chciała.
Lustrowała go wzrokiem, jakby zamierzała jawnie przedrzeć się przez ciało i dotrzeć w głąb duszy, gdzie mogłaby znaleźć przyczynę cienia, który tańczył na jego twarzy i rzecz jasna, się go pozbyć. Gdy dotknął jej dłoni, przyjemny dreszcz przemknął jej po plecach, a ona znów zmiękła, wzdychając tylko lekko i mając ochotę roześmiać się do myśli, że robił z nią, co chciał. Miał ją tak owiniętą dookoła palca, że nawet Pandora była tego brutalnie świadoma. Przesunęła spojrzenie na jego palce, nie mogąc się powstrzymać i obróciła dłoń tak, aby nieco ścisnąć je swoimi, łagodnie i opiekuńczo, chcąc go zapewnić, że nie jest sam. Optymizm był potężną siłą w tak trudnych i ciemnych czasach, pomagając odnaleźć drogę wśród mgły i niepokoju. Niczym latarka, nie pozwalał zwątpić i starał się zatrzymać radość z małych rzeczy, a brunetka miała nadzieję, że trochę go tym zarazi. Wierzyła w to, że bez tej radości i uśmiechu, nawet jeśli czasem trzeba było się do niego zmuszać, zwyczajnie by zginęła i zgubiła sens. A życie było zbyt krótkie, zbyt kruche, aby przeżywać je zbyt spokojnie lub w samych złych emocjach, nuta szaleństwa i szczęścia była czymś koniecznym, aby na końcu, gdy nadejdzie ten ostatni oddech, nie żałować. Bo przecież każdy miał przeznaczoną konkretną ilość oddechów.
- Odpoczniesz. - powtórzyła za nim, głośniej, przekręcając głowę na bok. Uparte oczy odnalazły drogę do niebieskich odmętów, mając nadzieję, że go przekona. Wiedziała, że był zajęty, ale odrobina odskoczni i tego, co dawała sobą Islandia, mogło mu pomóc, przypomnieć radości z maleńkich rzeczy. Bo jak się nie uśmiechnąć na miskę skyra z owocami lub na inne przysmaki? Na setki owiec na pastwiskach, na te ręcznie rzeźbione amulety, powodów było wiele. A klify i rozbijająca się o nie wzburzona woda oceanu, w którym czasem dojrzeć można było stado orek, pomagały odnaleźć spokój. To był świetny pomysł! No i mógłby spędzić więcej czasu z Hjalmarem. - Zastanów się nad tym, proszę. Mogę zrobić coś dla Ciebie, mam trochę wolnych godzin. Nawet doba poza Anglią dobrze by Ci zrobiła. Wiesz, jak tam pięknie widać Zorzę?
Miała nadzieję, że to trochę go zachęci, ale jednocześnie nie chciała aż tak naciskać i aż tak mu opowiadać, żeby nie czuł się zobowiązany. Zaraz więc drgnęła, prostując głowę i uśmiechnęła się do niego czule. - Zrobisz oczywiście, jak będziesz uważał za najlepsze dla siebie i gdy będziesz miał czas.
Siedzieli wygodnie przy stole, a Pandora jak zwykle, była bezpośrednia. Przy Laurencie, gdy nie było obok rodziców, zupełnie się nie hamowała ze słowami i przemyśleniami. Nie zamierzała kłócić się z bratem o coś tak płytkiego, jak majątek i tytuły. Wystarczyło przecież słowo, a oddałaby mu wszystko, co by chciał. Gdy podeszła kelnerka, również zamówiła kawę i jakieś ciastko z truskawkami, na które był sezon. Sięgnęła do torebki, szukając w niej niewielkiej, zamszowej kosmetyczki. Pamiętała, że dawno nie zażywała eliksiru na bezsenność, a zmęczenie dawało jej już o sobie znać - letnie noce bywały naprawdę długie. Zerkając na brata, odpięła zamek i wyjęła szklaną fiolkę, kładąc ją przy swoim talerzyku. Gdy tylko pojawi się napój lub ciastko przy nich, będzie mogła spokojnie zażyć specyfik. Uwielbiała okres wiosenny i letni, gdzie było tak dużo warzyw oraz owoców i miała duży wybór dobrej jakości składników do swoich wegetariańskich potraw. Przyglądała mu się badawczo, nie poganiając. Była właściwie ciekawa, co powie, odnosząc wrażenie, że dla mężczyzn to wszystko było strasznie ważne — aby dziedziczyć po ojcu, jak robiono od setek lat. Nie obeszło się od prychnięcia i wywrócenia oczami na jego pierwsze słowa, ba, nawet nie udało się jej powstrzymać krótkiego komentarza, chociaż zwykle nie wchodziła innym w wypowiedź.
- Nie mów głupstw, proszę. Jesteś częścią rodziny, dla mnie jesteś niezastąpiony i bez Ciebie by jej nie było. - oznajmiła mu spokojnie, zaraz jednak milknąc, aby kontynuował. Nie rozumiała, jak mógł tak zaniżać swoją wartość, gdy był tak wspaniałym i dobrym człowiekiem. Miał nie tylko wygląd, ale rozum i talenty, doskonale się nadawał do prowadzenia rodu i w ogóle mógł robić przecież wszystko, o czym tylko marzył. Zwilżyła wargi, przenosząc spojrzenie na własne dłonie, których palce stuknęły o blat stolika.
- Laurent, dlaczego nie możemy zajmować się rodem razem? Nie musi być jednej głowy. - zapytała zupełnie szczerze, poprawiając się na krześle tak, aby nieco się dosunąć i nachylić w jego stronę. - Myślę, że byłbyś doskonałym dziedzicem, obydwoje jesteśmy pod to wychowani, wiesz przecież. I to nie jest tak, że ten tytuł to coś, bez czego nie mogę żyć. Oczywiście, zrobię co jest w moim obowiązku, ale jeśli w jakikolwiek sposób mam przez to zranić Cię i Twoje ambicje, to się nie zgadzam. Jesteś synem Edwarda, tak, jak ja jestem jego córką. Obydwoje powinniśmy zadbać o nasze nazwisko.
Zamilkła na chwilę, a kobieta przyniosła im zamówienie. Podziękowała jej promiennym uśmiechem, chwaląc przy przeliczną bransoletkę, która zatańczyła jej na nadgarstku i obiecując sobie, że da jej duży napiwek. Taka praca była ciężka, a ona wyglądała młodo, jakby dopiero chwilę temu weszła w dorosłe życie i wszystko było przed nią.
Jej twarz nieco spoważniała, westchnienie uciekło spomiędzy warg i wyprostowała się na krześle, zawieszając spojrzenie gdzieś w przestrzeni. Z nikim tym się nie dzieliła, nawet z Brenną czy Geraldine. Bratu jednak mogła powiedzieć wszystko, nawet jak miało brzmieć to śmiesznie i niedorzecznie dla kogoś z ich świata. Nerwowo poruszyła się na krześle, zgarnęła kosmyk włosów za ucho i wbiła w niego wzrok, próbując najwidoczniej zebrać słowa, bo odwagi to jej nie brakowało. Było jednak coś w tym, że myśli wypowiadane na głos, nabierały zupełnie innej barwy.
- Widzisz Laurie.. Hjalmar nie ma pojęcia o zamku, tytułach i pieniądzach, a przede wszystkim, o tronie naszego ojca w jego gabinecie. I jestem przekonana, że ucieknie z krzykiem, jak się o tym dowie. To świat, którego nie zna i który go przerazi. Nie to, że ukrywałam przed nim cokolwiek, nigdy nie pytał i zwykle to ja starałam się odwiedzać Islandię lub jego kuźnię. - wyjaśniła ciszej, czując, jak nieco rumienią się jej policzki. Westchnęła znów, przesuwając dłonią po oczach, a potem znów maltretując luźne pasmo włosów, pokręciła głową. - To brzmi niedorzecznie, co? Zwykle, jak ludzie się dowiadują, kim jesteśmy, ile mamy i co należy do naszej rodziny.. Wiesz, jak to się kończy. Fałszem.
Dodała z delikatnym wzruszeniem ramion, bo nienawidziła być oceniania przez to, skąd pochodziła i jak wielki komfort miała w życiu, o wielkości skrytki bankowej nie wspominając. Dlatego tak się upierała, aby utrzymywać się samej, a wszystkie pieniądze od rodziców miała w banku, na założonych przez ojca lokatach lub rozdawała je tym, którzy tego potrzebowali.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4003), Pandora Prewett (4632)




Wiadomości w tym wątku
[Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 22.05.2024, 19:51
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 26.05.2024, 19:54
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 30.05.2024, 22:32
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 02.06.2024, 22:31
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 04.06.2024, 17:57
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 09.06.2024, 21:49
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 11.06.2024, 19:07
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 23.06.2024, 20:51
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 29.06.2024, 09:43
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 11.07.2024, 19:55
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 23.07.2024, 20:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa