06.06.2024, 23:01 ✶
Szczerze mówiąc mógł nawet się do niej obrócić tyłem dwukrotnie, ona i tak nie zwróciłaby na to większej uwagi. Chciała wytrzymać chwilę dłużej, a później grzecznie się ulotnić do swojego przytulnego domku. Nawet lepiej, że nie chciał rozmawiać, miała dzisiaj już wystarczająco rozmów...
Wyglądała na równie zaskoczoną zaistniałą sytuacją co mężczyzna, spojrzała w górę na lewitującą fontannę, nie zbliżając się jednak na razie, by nie zostać oblaną czekoladą... W końcu miała drogą sukienkę! I to szytą na miarę. - Przecież to nie ja? - Emocjonalne zachowanie mężczyzny spotkało się z dosyć zaskoczoną reakcją Jagody, która nawet nie była pewna co się dzieje. Nie krzyczała, nie oskarżała nikogo krzykiem. Widziała tylko, że czarodzieje w okolicy zaczynają rozglądać się za kolejnym już widowiskiem.
Widziała, że czarodziej próbował użyć na tym nieszczęsnym przedmiocie jakiegoś czaru, ale widząc co się dalej dzieje, podskoczyła do niego te dwa kroki i złapała za ramię, w którym trzymał różdżkę. - Stop, pogarszasz sprawę!
Rzeczywiście kiedy na fontannę rzucane było zaklęcie zaczynała się ona niekontrolowanie trząść. Czekolada spadała kroplami wielkości gradu na tace pełne owoców tuż pod nią. Jagoda powoli ze stanu szoku wchodziła w tryb ogromnej fascynacji. Co to mogło w ogóle być? Opętana czekolada? Niesamowite. Ciekawe czy teraz każdy, kto zjadł chodź trochę będzie naznaczony klątwą i będzie ona rosła w siłę w różnych ciałach...
Może poleciała z interpretacją trochę za daleko, ponieważ pojawiająca się w fontannie bardzo głośna twarz kobiety rozpryskała słodki napój tak, że oboje nim oberwali. Chorwatka skrzywiła się. Miała kilka kropel większych na gorsecie i na twarzy.
Czy to wesele Vespery i Perseusa?! Oooooh, najdroższy prawnuczku, nie mogłam tego opuścić!
Czyli jednak poltergeist? Właściwie całkiem to logiczne, że Blackowie mieliby w rodzinie jakiegoś złego duszka, nieprzychylnego właściwie nikomu. Brzmiało jak coś co mogło się zdarzyć.
Wyglądała na równie zaskoczoną zaistniałą sytuacją co mężczyzna, spojrzała w górę na lewitującą fontannę, nie zbliżając się jednak na razie, by nie zostać oblaną czekoladą... W końcu miała drogą sukienkę! I to szytą na miarę. - Przecież to nie ja? - Emocjonalne zachowanie mężczyzny spotkało się z dosyć zaskoczoną reakcją Jagody, która nawet nie była pewna co się dzieje. Nie krzyczała, nie oskarżała nikogo krzykiem. Widziała tylko, że czarodzieje w okolicy zaczynają rozglądać się za kolejnym już widowiskiem.
Widziała, że czarodziej próbował użyć na tym nieszczęsnym przedmiocie jakiegoś czaru, ale widząc co się dalej dzieje, podskoczyła do niego te dwa kroki i złapała za ramię, w którym trzymał różdżkę. - Stop, pogarszasz sprawę!
Rzeczywiście kiedy na fontannę rzucane było zaklęcie zaczynała się ona niekontrolowanie trząść. Czekolada spadała kroplami wielkości gradu na tace pełne owoców tuż pod nią. Jagoda powoli ze stanu szoku wchodziła w tryb ogromnej fascynacji. Co to mogło w ogóle być? Opętana czekolada? Niesamowite. Ciekawe czy teraz każdy, kto zjadł chodź trochę będzie naznaczony klątwą i będzie ona rosła w siłę w różnych ciałach...
Może poleciała z interpretacją trochę za daleko, ponieważ pojawiająca się w fontannie bardzo głośna twarz kobiety rozpryskała słodki napój tak, że oboje nim oberwali. Chorwatka skrzywiła się. Miała kilka kropel większych na gorsecie i na twarzy.
Czy to wesele Vespery i Perseusa?! Oooooh, najdroższy prawnuczku, nie mogłam tego opuścić!
Czyli jednak poltergeist? Właściwie całkiem to logiczne, że Blackowie mieliby w rodzinie jakiegoś złego duszka, nieprzychylnego właściwie nikomu. Brzmiało jak coś co mogło się zdarzyć.
Ni do zadnjeg leta, ni do kraja sveta
Sudbina je moja kleta
Sudbina je moja kleta