06.06.2024, 12:42 ✶
Dziewczyna szarpnęła się, gdy jej dłonie splątały więzy - na tyle mocne, by chwilowo ją utrzymać, ale na pewno nie dość mocne, aby pozostały na miejscu długo. Prawdziwy opór zaczęła jednak stawiać w chwili, w której Jonathan otworzył przejście, wiodące do bawialni (za tym lustrem, które tak niepokoiło wczoraj Morpheusa). Może pogodziła się z tym, że została schwytana, ale bardzo nie chciała wychodzić z tego lustra na światło dnia. Szarpała się, i jednocześnie próbowała skulić, jakby lęk budziło w niej same światło dnia, chociaż z pewnością nie mogło wyrządzić jej żadnej krzywdy.
A wyciągnięta do bawialni, wciąż wypełnionej kartonami, do których wrzucono rzeczy, mające zostać stąd dziś wyniesione, rozpłakała się w końcu.
W tej chwili Jonathan i Heather mieli by pewne problemy kogoś zawołać - z korytarza dobiegały nawoływania i trzaski. Raczej nie były to krzyki bólu czy wezwania o pomoc, ale grupa tam szalejąca była głośna, zapewne działająca właśnie po to, by pozbyć się poltergeista. Brenna i Morpheus próbowali znaleźć pewnego ducha. Chwilowo więc byli zdani sami na siebie, bo wypadając na schody mogliby przeszkodzić w walce z duchem.
- Z-z-z-ostawcie mn-e - powiedziała w końcu, z pewnym trudem, głosem ochrypłym, jakby nieużywanym od bardzo dawna. Przynajmniej jeśli nawet jej umysł być w jakiś sposób zaćmiony, to jeszcze była w stanie do pewnego stopnia się porozumiewać.
A wyciągnięta do bawialni, wciąż wypełnionej kartonami, do których wrzucono rzeczy, mające zostać stąd dziś wyniesione, rozpłakała się w końcu.
W tej chwili Jonathan i Heather mieli by pewne problemy kogoś zawołać - z korytarza dobiegały nawoływania i trzaski. Raczej nie były to krzyki bólu czy wezwania o pomoc, ale grupa tam szalejąca była głośna, zapewne działająca właśnie po to, by pozbyć się poltergeista. Brenna i Morpheus próbowali znaleźć pewnego ducha. Chwilowo więc byli zdani sami na siebie, bo wypadając na schody mogliby przeszkodzić w walce z duchem.
- Z-z-z-ostawcie mn-e - powiedziała w końcu, z pewnym trudem, głosem ochrypłym, jakby nieużywanym od bardzo dawna. Przynajmniej jeśli nawet jej umysł być w jakiś sposób zaćmiony, to jeszcze była w stanie do pewnego stopnia się porozumiewać.