• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora

[Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#5
04.06.2024, 17:57  ✶  

Człowiek z czasem doroślał, a im bardziej doroślał tym więcej rzeczy dzielił na te błahe i te naprawdę ważne. Jedną z takich wartości była rodzina. Dla Laurenta ważna od samego początku - był wpatrzony w ojca, w Pandorę, biegał za Aydayą z sercem na dłoniach, które ona odtrącała i zrzucał je raz za razem. Wszyscy potem mówili: ona taka nie jest. Nie chciała, to przez (...). Milion powodów dla tego, czemu drugą osobę można krzywdzić. I rozumiał. Najgorsze było to, że rozumiał, ale Aydaya przekroczyła próg, w którym potrafił wybaczyć wszystko. Pandora? Pandora była takim Księciem przez duże "k". Ta piękność, która mieniła się jak brylanty na piaszczystej plaży owiniętej paluszkiem słoneczka nie potrzebowała zbroi, żeby naprawdę błyszczeć. Tak, miała trudny charakter. Ale przecież każde szlachetne kamienie były zarazem proste i łatwe do kochania..? Ktoś miał mu w przyszłości te słowa powiedzieć i miały wbić się głęboko w jego głowę. Dziś było dziś - błogosławione spotkaniem z malutkim podarkiem, które spoczywało w równie malutkim pudełeczku w kieszeni jego spodni.

Zaśmiał się cicho na jej stwierdzenie, że niektóre rzeczy dyskusji nie podlegały. Mógł się z nią kłócić tak samo jak potrafił się kłócić z Edwardem - chyba oboje mieli upartość po ojcu. Laurent jednak przed tym, że był uparty, był przede wszystkim delikatny jak kaszmirowy materiał przelewający się przez palce. Potrafiło to gdzieś zaginąć między anielskimi piórami, tak jak twardy charakter jego siostry niknął w fascynujących blaskach i kolorach jej osobowości i urody. Ułożył dłoń na jej dłoni w uspokajającym geście. Nigdy nie był wybitnym aktorem i wiedział, że nie ukryje przed nią tych cieni, które rozwijały się nad głową i wszystkich dramatów, jakie piętrzyły chmury nad jego głową. Ich głowami? Zawsze sądził, że jeśli chodzi o Pandorę to niemal obowiązywała zasada, że co moje to twoje. Mógłby jej czegoś odmówić? Co najwyżej tych rzeczy, na które się niemoralnie mocno upierał. Przyniósłby jej ostatnie ciasteczko nawet jakby to były jego ulubione, żeby mogła cieszyć się jego smakiem. Ale zaraz ten śmiech zmienił się na uśmiech nieco smutny, trochę wyrozumiały. Może pobłażliwy. Ona tego chciała - patrzyła z tym wstydem, a on mógł tylko pogładzić czule jej głowę. Przynajmniej wierzyła ona, bo on kurczowo trzymał się nadziei, ale wiara..? Czy w ogóle jeszcze posiadał w to wiarę, kiedy wszystko się sypało zamiast naprawiać?

- Odpoczniesz... - Powtórzył za nią mruknięciem. Właśnie, czemu PO PROSTU nie odpocznie? Było tyle do zrobienia, tak wiele rzeczy, którymi musiał się zająć... mimo to w tym całym zamieszaniu też doszukiwał się miejsca dla swojego wypoczynku. Zazwyczaj po prostu kończył się on zupełnie nie tak, jakby sobie życzył i jak zakładał na początku. Propozycja wyrwała go z zamyślenia i spojrzał na nią z zaskoczeniem. Owszem, ona była blisko Hjalmara, ale on... on go prawie nie znał. Może to była okazja się poznać? Byłoby to całkiem dobrym pomysłem... może ojciec byłyby... nie, w sumie nie. Edward nie bardzo chciał go ostatnim razem słuchać. Prawie się wzdrygnął na wspomnienie tej rozmowy. - Chwilowo mam tak napięty grafik, że wypadu na Islandię tam nie wepchnę... chociaż propozycja jest bardzo kusząca. - Lubił zwiedzać, poznawać inne miejsca, kulturę, smaki. Islandia należała do miejsc, do których chętnie by się wyrwał. Lecz nie teraz. Może w sierpniu..? Zanim dobrze złapał kartę w dłoń poprosił kelnerkę od razu o czarną kawę bez cukru, a zaraz po tym usłyszał pytanie, które sprawiło, że wypuścił całe powietrze z płuc. Powoli. Trudne pytanie. Coś, co sprawiało, że się jeżył, co doprowadzało go do złości i jednocześnie... cholera, przecież cieszył się tym, że może mieć swoje życie..? Niby tak. Tymczasem teraz robił wszystko, żeby New Forest zostawić i... zająć się czymś innym. Nowym.

- Ja... nie wiem. - Wsunął wyciągnięte okulary na nos, ale zamiast skupić na karcie to spojrzał na kobietę przed sobą. - Z jednej strony potrafię być strasznie zazdrosny, tyle się starałem sądząc, że po to w ogóle jestem w tej rodzinie... Z drugiej strony czy ja się w ogóle nadaję? - Uśmiechnął się nieco gorzko i krytycznie wobec własnych słabości. - Z trzeciej czy nie jesteś podobna do naszego ojca? Sprawdziłabyś się na pewno lepiej... jest bardzo wiele elementów, które wpływają na to zagadnienie. To nie jest wybór, który podejmowałbym pod wpływem emocji, ale jednocześnie ma największy emocjonalny czynnik - ciebie. - Wskazał siostrę paluszkiem. Bo to ona była najważniejsza. To, czego chciała. Czego potrzebowała. - Kiedy ojciec i matka obwieścili, że jesteś dziedzicem i następną głową rodu po prostu się wycofałem. Możesz zawsze na mnie liczyć, moja kochana siostrzyczko. - Laurent kiedyś bardzo angażował się w sprawy rodzinne, to fakt. A po tej decyzji zajął się budową swojego własnego, małego imperium. Laurent miał niemal niezdrową potrzebę kontroli - osiągał ją zazwyczaj nie siłą, a manipulacją. Koniec końców jednak większość rzeczy miało się ułożyć tak, jak chciał. I miał równie niezdrowy pociąg do władzy, czego był świadom i uważał przez to na własne kroki.

- Podziel się nim, a może coś nam się uda zaradzić na ten problem. Nie ważne, czy duży, czy mały. - Uśmiechnął się do niej ciepło i czule.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4003), Pandora Prewett (4632)




Wiadomości w tym wątku
[Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 22.05.2024, 19:51
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 26.05.2024, 19:54
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 30.05.2024, 22:32
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 02.06.2024, 22:31
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 04.06.2024, 17:57
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 09.06.2024, 21:49
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 11.06.2024, 19:07
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 23.06.2024, 20:51
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 29.06.2024, 09:43
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 11.07.2024, 19:55
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 23.07.2024, 20:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa