04.06.2024, 02:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.06.2024, 02:15 przez Basilius Prewett.)
– Zdecydowanie. Ostatnio jedna pijana pacjentka groziła mi, że jeszcze chwila, a zacznie mi grozić, że zabije mnie kwiatkiem. – Na całe szczęście, jak było widać na załączonym obrazku do rękoczynu nie doszło. – A tylko spytałem się, czy piła dzisiaj wodę.
Zawód uzdrowiciela wydawał się być czasem niemal stworzony pod Prewetta. Mógł jednocześnie zachowywać pozory poważnego człowieka z odpowiedzialnym zawodem i nie ryzykować nudą i brakiem ryzyka. Idealne połączenie.
Spojrzał na atakującą groszek Florence nieco zmartwiony. Może mu się tylko wydawało, ale miał wrażenie, że jego kuzynka, również mogła być ostatnio bardziej zmęczona, niż zwykle, lub przynajmniej miała więcej na głowie.
Prychnął rozbawiony na jej kolejne słowa.
– Hej, słucham się zaleceń uzdrowicieli. Widziałaś, abym ostatnio omdlewał, jak szalony? Nie, bo jestem posłusznym pacjentem. Mój magimedyk nie narzeka – Za bardzo. Co do reszty oskarżeń nawet nie zamierzał protestować. Nie było sensu. Nie kiedy widziała, jak wyciągał dzisiaj z płaszcza, jedną z dwóch talii kart, które zawsze nosił przy sobie. Śladem za Florence zaczął obierać kolbę kukurydzy przy użyciu zaklęć. Przy innych pewnie po prostu jadłby ją normalnie, by nie wyjść na wariata, ale skoro sama Bulstrode zaczęła, to wolał jednak skorzystać z tej wygodniejszej dla siebie metody. – Zastanawiam się tylko, czy ty też słuchasz się tego co zalecasz innym. Wiesz, że ten urlop na być dla nas obojga, prawda Flo?
Nie wiedział co chodziło Florence po głowie, ale chciał by i ona skorzystała z tego wyjazdu. Prawdę mówiąc głównym powodem czemu ostatecznie się na niego zgodził, było to, że dzięki temu i ona będzie mogła uciec na chwilę od chaosu ich pracy.
Wroga swojego i swojej rodziny...
Basilius, aż zaprzestał odrywania ziaren ze swojej kolby kukurydzy, która opadła nagle na talerz, strącając przy tym na obrus kilka kulek groszku. Prewett zmarszczył brwi i szybko posprzątał "bałagan", przypatrując się jednak uważnie cały czas kuzynce.
– Florence – powiedział poważnie. – Co się stało? Czy on coś ci zrobił? Powiedział coś?
Co mogło wkurzyć Florence do tego stopnia?
Zawód uzdrowiciela wydawał się być czasem niemal stworzony pod Prewetta. Mógł jednocześnie zachowywać pozory poważnego człowieka z odpowiedzialnym zawodem i nie ryzykować nudą i brakiem ryzyka. Idealne połączenie.
Spojrzał na atakującą groszek Florence nieco zmartwiony. Może mu się tylko wydawało, ale miał wrażenie, że jego kuzynka, również mogła być ostatnio bardziej zmęczona, niż zwykle, lub przynajmniej miała więcej na głowie.
Prychnął rozbawiony na jej kolejne słowa.
– Hej, słucham się zaleceń uzdrowicieli. Widziałaś, abym ostatnio omdlewał, jak szalony? Nie, bo jestem posłusznym pacjentem. Mój magimedyk nie narzeka – Za bardzo. Co do reszty oskarżeń nawet nie zamierzał protestować. Nie było sensu. Nie kiedy widziała, jak wyciągał dzisiaj z płaszcza, jedną z dwóch talii kart, które zawsze nosił przy sobie. Śladem za Florence zaczął obierać kolbę kukurydzy przy użyciu zaklęć. Przy innych pewnie po prostu jadłby ją normalnie, by nie wyjść na wariata, ale skoro sama Bulstrode zaczęła, to wolał jednak skorzystać z tej wygodniejszej dla siebie metody. – Zastanawiam się tylko, czy ty też słuchasz się tego co zalecasz innym. Wiesz, że ten urlop na być dla nas obojga, prawda Flo?
Nie wiedział co chodziło Florence po głowie, ale chciał by i ona skorzystała z tego wyjazdu. Prawdę mówiąc głównym powodem czemu ostatecznie się na niego zgodził, było to, że dzięki temu i ona będzie mogła uciec na chwilę od chaosu ich pracy.
Wroga swojego i swojej rodziny...
Basilius, aż zaprzestał odrywania ziaren ze swojej kolby kukurydzy, która opadła nagle na talerz, strącając przy tym na obrus kilka kulek groszku. Prewett zmarszczył brwi i szybko posprzątał "bałagan", przypatrując się jednak uważnie cały czas kuzynce.
– Florence – powiedział poważnie. – Co się stało? Czy on coś ci zrobił? Powiedział coś?
Co mogło wkurzyć Florence do tego stopnia?