Nie tak łatwo wcale było ją zrazić. Nie spodziewała się, żeby ten cały Atreus specjalnie sam zamienił się w kapibarę, to musiał być przypadek, ale przypadkiem na pewno nie było to, że podbiegł do jakiegoś typa i strzelił mu gonga, zbyt dużo przypadków jak na jedną osobę.
Śmiała się wiele razy podczas tego tańca. Sauriel wprowadził ją w wyśmienity nastrój, nie przejmowała się tym, że jej chichot może być zbyt głośny i że nie do końca tak wypada, bo przecież rozmawiali kiedyś o tym, że nie warto przejmować się takimi pierdołami. Rookwood okazał się mieć całkiem ciekawe podejście do życia, które dawało wiele radości, brak kija w dupie naprawdę ułatwiał egzystencję.
Nie mogli jednak tak tańczyć całą noc, w końcu dzisiaj nie byli w klubie, a na ślubie, więc trzeba było przestać, by przejść się dalej, poszukać znajomych twarzy, żeby chociaż się przywitać.
Dygnęła lekko, kiedy Sauriel się od niej odsunął. - To była przyjemność, później jeszcze cię znajdę. - Odpowiedziała mu jeszcze, bo też nie zamierzała trzymać się niego jak rzep psiego ogona, to nie miało sensu, musiała znaleźć kolejną ofiarę.
Nie była może jakąś szczególną fanką czekolady, ale zapach nadchodzący od strony fontanny ją skusił. Właśnie w tamtym kierunku więc ruszyła. Przystanęła przed nią i oglądała owoce, które były przygotowane dla gości. Sięgnęła po dorodną truskawkę i umoczyła ją w czekoladzie, a po chwili się w nią wgryzła. - Mhm.. - Mruknęła do siebie pod nosem, bo poczuła błogość rozchodzącą się po jej ciele. Dopiero wtedy zauważyła, że Victoria znajduje się tuż obok. - Pyszne są. - Rzuciła przeżuwając owoc w ustach.